<?xml version="1.0" encoding="UTF-8" ?>
<rss version="2.0">
<channel>
	<title>Forum psychologiczne - Związki, Ludzie, Rodzina</title>
	<description>Kanał RSS dla wątku miłość, ludzie, rodzina</description>
	<link>http://www.psychocafe.pl/index.php</link>
	<pubDate>Tue, 17 Jan 2012 23:14:38 +0000</pubDate>
	<ttl>60</ttl>
	<item>
		<title>Zachowania kontrproduktywne w pracy</title>
		<link>http://www.psychocafe.pl/topic/9570-zachowania-kontrproduktywne-w-pracy/</link>
		<description><![CDATA[Kiepsko funkcjonuje to forum, ale spróbuję: wie ktoś może, jakie są źródła nieproduktywnych zachowań w pracy i w jaki sposób można pozbyć się takich zachowań? Byłaby wdzięczna za jakieś podpowiedzi <img src='http://www.psychocafe.pl/public/style_emoticons/default/smile.gif' class='bbc_emoticon' alt=':)' />]]></description>
		<pubDate>Tue, 17 Jan 2012 23:14:38 +0000</pubDate>
		<guid>http://www.psychocafe.pl/topic/9570-zachowania-kontrproduktywne-w-pracy/</guid>
	</item>
	<item>
		<title>Pierwsza miłość</title>
		<link>http://www.psychocafe.pl/topic/9552-pierwsza-milosc/</link>
		<description><![CDATA[Miałam 19-20 lat, on 5 lat młodszy, wiem, uwiodłam nieletniego, ale on był wyjątkowo dojrzały a ja mu jeszcze pomagałam dojrzewać, były pieszczoty i nie tylko, choć do seksu nie doszło, byliśmy bardzo blisko, raz doszło do takiego zbliżenia, że naruszył moją błonę dziewiczą, ale do pełnego stosunku nie doszło, był więc moim pierwszym choc nie do końca. Szaleliśmy za sobą, kochaliśmy się, wiele godzin spędzaliśmy na rozmowach. Kiedy poszłam na studia różne przeciwności losu i przede wszystkim rodzice wpłynęły na nasze rozstanie, poznałam innego i wydawało mi się, że to ten właściwy, więc ślub, potem dzieci, ale cały czas w myślach był ten pierwszy, mimo, że kontakt sie urwał. Wróciłam ze studiów, on wyjechał do innego miasta, ożenił się. W moim małżeństwie nie jest dobrze, usłyszałam od męża, że mnie nie kocha, ale rozwodu mi nie da. Oddaliłam się od niego bardzo, nic oprócz dzieci i wspólnych w większości moich pieniędzy nas nie łączy. Żadnych uczuć.<br />
Po 24 latach znaleźliśmy się w internecie, napisaliśmy, raz, drugi, potem rozmowa na czacie,w końcu telefon, no i te słowa, ze on też myśli, że tęskni, że zawsze mam miejsce w jego sercu, że jestem tą pierwszą i najważniejszą kobietą w jego życiu. Zaproponował spotkanie, w święta odwiedzał rodziców. Znalazłam pół godziny czasu. To było niesamowite, zareagowalismy na siebie tak, że nie potrafię tego opisać. Pocałunki były. I wspomnienia i tęsknota. Postanowiliśmy się spotkać i iść na całość, zrobić to, czego brakło wtedy. Dwa tygodnie później znowu byliśmy razem. Przeżylismy rozkoszne chwile, poczuliśmy, że nasze uczucia nie przeminęły, że jest nam razem dobrze, że się rozumiemy, znowu powtarzał, że jestem najważniejszą pierwszą kobietą w jego życiu, tylko nie wiem co dalej. Oszalałam na jego punkcie,mimo, że mam 43 lata, czuję, że znowu kocham, jak nastolatka.<br />
W jego małżeństwie też źle się dzieje, myśli o rozwodzie, ale czuję, bo on wprost mi tego nie chce powiedzieć, że jeśli by doszło u niego do rozwodu, to i tak nie mamy szansy być razem. I nie wiem, czy on się boi, czy jednak kłamie, czy jest jeszcze jakaś inna, czy po prostu on nie chce się angażować. Kiedy zaczynam o tym mówić sprytnie wywija sie od odpowiedzi.<br />
Chciałabym być w życiu szczęśliwa,czuję, że przy nim bym mogła, ale nie wiem jak szczęściu pomóc. Wiem, że on będzie jeszcze chciał sie spotkać, bo seks był rzeczywiście super, ale czy mi to wystarczy,czy w tym wieku seks ma mi przysłonić wszystko? Czekam na niego, na telefon, list, cały czas myślę o nim. A on? Nie wiem.<br />
Potrzebuję rady, wsparcia, a może po prostu potrzebowałam sie wygadać.]]></description>
		<pubDate>Mon, 16 Jan 2012 17:36:15 +0000</pubDate>
		<guid>http://www.psychocafe.pl/topic/9552-pierwsza-milosc/</guid>
	</item>
	<item>
		<title>Muszę z kimś o tym pogadać</title>
		<link>http://www.psychocafe.pl/topic/9419-musze-z-kims-o-tym-pogadac/</link>
		<description><![CDATA[Nie wiem czego od Was oczekuję. Pomocy? Zrozumienia? Chyba bardziej chcę to z siebie wyrzucić...<br />
<br />
Mam 21 lat. Studiuję i wiodę całkiem spokojne życie. Zawsze niezależna i sama dla siebie, choć nie czując się z tym tak do końca dobrze. Generalnie nie lubię chyba siebie. Nie znoszę swojego ciała i kilku wad. Ale przejdę do sedna....<br />
<br />
Mając 9 lat byłam na weselu u swojej kuzynki, gdzie poznałam jej przyszłego męża siostrzeńca. On rok starszy ode mnie nie opuszczał mnie wtedy na krok. Ciągle razem mimo, że nie mieszkaliśmy w tych samych miejscowościach. On przyjeżdżał rowerem (ok.5 km) sam, aby się wspólnie pobawić czy najczęściej wtedy w coś zagrać z naszymi wspólnymi znajomymi. Pierwsza walentynka oczywiście od niego. Każdy się śmiał i przyglądał jak to miłość 10-latków kwitnie. <img src='http://www.psychocafe.pl/public/style_emoticons/default/13.gif' class='bbc_emoticon' alt=':zafascynowanie:' /> <br />
<br />
Potem nasz kontakt się urwał. Ja prawie o nim zapomniałam wracałam tylko czasem pamięcią do tamtych wydarzeń. Nie byłam z nikim w związku, tylko jakieś przelotne znajomości się zdarzały. Też z tego powodu popadałam w jakąś skrajność bez wytłumaczenia samej sobie czemu się tak dzieje.<br />
Podczas pewnej wakacyjnej imprezy w mojej miejscowości podszedł do mnie chłopak i zapytał z imienia nazwiska czy to ja. Zupełnie go nie poznałam. Okazał się nim właśnie ten chłopak sprzed 11 laty. Wymieniliśmy się numerami telefonu od razu zaczęły się smsy. On przyjechał do swoich rodziców tylko na urlop bo pracował i mieszkał z dziewczyną w Warszawie. Absolutnie nie miałam na celu niszczyć jego życia i nasze relacje były w koleżeńskich stosunkach, ale jak się okazało on miał problemy w związku więc z czasem nasz kontakt zaczął narastać, aż do spotkania z nią i z nim zupełnie przypadkiem.<br />
Postanowiłam, że nie będę mu mieszała w życiu i samej sobie. Nie udało się. Rozstał się z nią, zostawił tam pracę i wrócił do swojego rodzinnego domu. Spotykaliśmy się, pisaliśmy niemalże bez przerwy, dzwoniliśmy. Super się dogadywaliśmy. Był koniec wakacji więc ja musiałam wracać na studia. Z utęsknieniem czekałam na moment aż wrócę w piątek i się spotkamy. On też... Sami nie wiedzieliśmy kiedy zostaliśmy parą. <br />
<br />
Poszliśmy razem na wesele do jego znajomych i podczas 2 dnia nagle wszystko wymknęło się spod kontroli. Koledzy, alkohol itp. jego zachowanie dla mnie nie do zniesienia w końcu utrata prawka przez niego i to wszystko spowodowały, że ja praktycznie go skreśliłam. Nie dawałam mu żadnej szansy, że wrócimy do siebie. Nawet nie wiedziałam co do niego czuje. Ale jednak znów wróciliśmy do siebie. Stałam się mega podejrzliwa. Miałam wrażenie, że mnie okłamuje, że coś kombinuje, że ja o czymś nie wiem. Wynikało to tak samo z siebie, choć nigdy nie złapałam go na niczym.<br />
<br />
Raz było dobrze, raz było źle. Najczęściej kiedy przyjeżdżałam do domu i był obok było bardzo dobrze. Zawsze znajdywał dla mnie czas, ciągle mówił jak bardzo kocha i kim dla niego jestem ( a mnie czasem to wręcz denerwowało ) Ale ujawniały się też różne problemy w jego domu- ojciec alkoholik maltretujący rodzinę i bezkarny do tego. Mówił czego on sam doświadczał w życiu. Starałam się go namówić na terapie DDA niestety na razie bezskutecznie.<br />
<br />
Na ostatniej naszej wspólnej imprezie znów (jak dla mnie) wypił trochę za dużo. Krzyczał do mnie chciał pogadać i w ogóle nie reagował gdy mówiłam mu że nie chce. W nerwach powiedziałam, że ma mnie zostawić i oddać mi moje rzeczy. Kolejnego dnia przyjechał i się "rozliczyliśmy" z naszych rzeczy. Chwilę pogadaliśmy, mówił że nie jestem mu obojętna, że mnie kocha, ale to wszystko jego wina itp. Po mnie spływało to jak po kaczce. Myślałam, że jestem silna i że sobie poradzę. A tymczasem siedzę w domu i wszystko mi jego przypomina. Brak mi jego bliskości i opieki. Tym bardziej teraz kiedy jestem chora i niemalże żadne leki mi nie pomagają czując się fatalnie nie tylko psychicznie ale i fizycznie :gorąco: <br />
<br />
Nie mogę poradzić sobie sama ze sobą. Nie wiem czy dobrze zrobiłam. Może schowałam głowę w piasek po raz kolejny. Strasznie mi ciężko w ostatnich dniach. Rozum kłóci się z sercem.....]]></description>
		<pubDate>Sun, 01 Jan 2012 15:13:26 +0000</pubDate>
		<guid>http://www.psychocafe.pl/topic/9419-musze-z-kims-o-tym-pogadac/</guid>
	</item>
	<item>
		<title>Nieznajomy - dojrzewanie, pierwsze miłości.</title>
		<link>http://www.psychocafe.pl/topic/9411-nieznajomy-dojrzewanie-pierwsze-milosci/</link>
		<description><![CDATA[Witam!  <img src='http://www.psychocafe.pl/public/style_emoticons/default/smile.gif' class='bbc_emoticon' alt=':)' /> Mam pewien problem z moją 13letnią córką, która ostatnio oznajmiła mi, że pewien chłopiec w wieku 15 lat zainteresował się nią. Nie znają się, nie zamienili ze sobą ani jednego słowa, jedynie znali się z widzenia. Podoba się on mojemu dziecku. Zakomunikowała mi ona, iż jej koleżanka zna tego chłopaka, który się nią interesuje. Wypytywał ją (koleżankę córki) o jej numer telefonu, rodzinę, zamieszkanie i ogólnie rzecz biorąc - dane osobowe. Ale pomimo tego wciąż nie skontaktował się z nią ani przez telefon, ani w szkole, ani w jakikolwiek inny sposób. Ostatnio moja córcia dowiedziała się od koleżanki, że chłopiec kazał przekazać jej prezent od niego na który składały się duże czekoladki i bransoletka. Poinformował on także tę koleżankę o tym, że zamierza ją odwiedzić w środę w domu. Czy powinnam się godzić na jego odwiedziny i kontynuowanie znajomości mojej córeczki z tym chłopcem? To trochę nietypowe, iż praktycznie się nie znają i nie zamienili ze sobą ani jednego słowa, a on przesłał jej prezent przez koleżankę i wypytuję tę koleżankę o nią, a do tego chce ją nagle odwiedzić. Moja córka też jest zagubiona. Poradźcie, co ja i ona powinnyśmy zrobić?<br />
<br />
Jeżeli umieściłam mój problem w złym dziale, to bardzo przepraszam, ale nie wiedziałam, gdzie powinnam to zrobić. <img src='http://www.psychocafe.pl/public/style_emoticons/default/sad.gif' class='bbc_emoticon' alt=':(' />]]></description>
		<pubDate>Fri, 30 Dec 2011 17:12:24 +0000</pubDate>
		<guid>http://www.psychocafe.pl/topic/9411-nieznajomy-dojrzewanie-pierwsze-milosci/</guid>
	</item>
	<item>
		<title>Moje wyżalenie się (straszna dłużyzna)</title>
		<link>http://www.psychocafe.pl/topic/9405-moje-wyzalenie-sie-straszna-dluzyzna/</link>
		<description><![CDATA[//Przepraszam za taki długi tekst. Nawet jeżeli nikt tego nie przeczyta, to chociaż mogłem jakoś zająć swój czas i skupić <br />
swoje myśli na czymś innym.//<br />
<br />
Witam wszystkich.<br />
Chciałbym opisać swój problem, nie wiem czy to cokolwiek zmieni ale może poczuję się chociaż w minimalnym stopniu lepiej...<br />
<br />
Mam 26 lat. Moja sytuacja wygląda tak (trochę utopijnie to pewnie wygląda ale tak mi się poszczęściło) że utrzymuję się ze <br />
zleceń za pieniądze które starczą mi na miesięczne wyżycie, nad którymi pracuję parę dni w miesiącu i mam dużo czasu wolnego <br />
(tv, media). <br />
<br />
Mam dobry kontakt z ludźmi z którymi współpracuję (często to stale te same osoby), dobrze nam się rozmawia czy opowiada <br />
żarty. Kiedy jestem w pracy czuję się komfortowo.<br />
<br />
Jednak kiedy kończy się robota wracam do domu i nikt tam na mnie nie czeka. Pomimo że jestem charyzmatyczną osobą i <br />
sprawdzam się dobrze w pracy czy przemawiając do grupy ludzi, nigdy nie miałem żadnej partnerki. Nie piję w ogóle alkoholu, <br />
nie lubię imprez więc ciężko mi znajdować kontatky. Jednak szeroko interesuję się sztuką, teatrem, filmem gdyż to z czego <br />
się utrzymuję to jest moja pasja. <br />
<br />
I w efekcie nie mam co robić. Od jakiegoś czasu (tak od dwóch lat, od kiedy trochę się wybiłem w branży i łapię zlecenia za <br />
większą kasę a wymagające mniej roboty) mój dzień wolny wygląda tak, że przeglądam internet, gram w jakieś gry ale szybko <br />
się tym nudzę i leżę na kanapie albo śpię większość dnia. I mam strasznie złe samopoczucie, taki wewnętrzny ból.<br />
Utraciłem też wolę szukania dodatkowych zleceń niż te które mi wystarczają na wyżycie, praktycznie nie chce mi się robić <br />
niczego. Dlatego też postanowiłem też zasilić szeregi pewnej amatorskiej grupy filmowej gdzie w sumie robię to co przywykłem <br />
robić za pieniądze, lecz nie dostaję żadnej kasy ani nie mam terminów czy zobowiązań, ale o tym za chwilę.<br />
<br />
Kiedyś byłem zauroczony pewną dziewczyną którą poznałem w branży, utrzymywałem z nią koleżeńskie kontakty ale nie <br />
wyglądało na to, że przedstawiała ona jakąś wolę większego zbliżenia się. Nawet jeżeli dawałem jej coś do zrozumienia, to <br />
zdawała się to ignorować. Miała wielu znajomych, dużo ludzi utrzymywało z nią takie kontakty. Przez prawie dwa lata miałem <br />
do niej uczucie, ale w końcu znalazła sobie partnera i przestałem o niej myśleć. Większość ludzi w tej branży ma wielu <br />
znajomych i ciężko o bliższe kontakty, będąc nieśmiałym. <br />
<br />
Około dwóch lat temu zaangażowałem się w niezależną/amatorską grupę filmową, jakiś czas już funkcjonującą, która robi filmy <br />
dla zabawy, ja mam duże doświadczenie w tym zakresie oraz dostęp do profesjonalnego sprzętu i jako że mam czas wolny <br />
postanowiłem pomóc. Są tutaj osoby w podobnym do mojego wieku jak i tacy w średnim i starszym wieku, wszyscy traktują to <br />
jako coś co mogą robić po 8-godzinnym dniu pracy. Młodzieży tutaj nie ma. Uczęszczając do tego typu grupy próbuję nadrabiać chyba braki normalnych relacji z czasów szkolnych. Dla innych jest to po prostu okazja do zwykłego spotkania się, ale dla mnie to jest jedyna<br />
forma w ogóle jakichkolwiek spotkań, poza tymi rzadkimi przy zleceniach. Ta grupa to jest chyba jedna z rzeczy, które <br />
utrzymują mnie przy zdrowiu psychicznym.<br />
<br />
<br />
Poznałem tam pewną dziewczynę, dwa lata młodsza ode mnie. Kończy studia zaoczne, ale jest ciągle na utrzymaniu rodziców, nie pracuje i większość czasu ma wolnego.  Ma podobne zainteresowania do moich, nie ma nałogów, nie chodzi na imprezy, w wolnym czasie jedynie czyta <br />
książki. Podobnie ma mało znajomych.Taka sytuacja może być dlatego, że za jej plecami sporo osób mówi że jest nieatrakcyjna, <br />
ale dla mnie jest w niej coś naprawdę wyjątkowego.<br />
<br />
Kiedy z nią rozmawiam, ona się patrzy na mnie w taki sposób który ciężko mi opisać. Kiedy na przykład stoję z grupą kilku <br />
osób i ktoś opowiada nam swoją wizję jakiejś sceny, to ona się nie patrzy na niego tylko na mnie. Ja długi czas udawałem że <br />
tego nie widzę. Mimo że ona od początku mi się podobała, wydawała mi się być taka wyjątkowa.<br />
<br />
Bo boję się zaangażować. Boję się, że skończą się kiedyś tematy do rozmowy i nie będę wiedział, co dalej robić. Z jednej <br />
strony bardzo pragnę związku, ale z drugiej nie wiem jak to zacząć.<br />
<br />
Jakiś miesiąc temu postanowiłem odwzajemniać jej te spojrzenia, które dalej nie ustawały. Takie niesamowicie silne uczucie <br />
mam teraz do niej. Próbuję z nią częściej rozmawiać i udaje się to, lecz nie wiem co dalej zrobić. Mam bardzo silne uczucia <br />
związane z nią, cały czas o niej myślę. Ale ona jest chyba tak samo nieśmiała jak ja, bo nawet kiedy ze sobą rozmawiamy <br />
i schodzimy na temat uczuć jako takich, rozmowa po pewnym czasie ustaje, kiedy kończymy w naszej grupie robić to co mieliśmy <br />
do roboty rozchodzimy się do domów. Ona tak głęboko patrzy mi się w oczy kiedy rozmawiamy. Widzę jak się uśmiecha kiedy do niej <br />
mówię, widzę że nigdy nie odwraca wzroku kiedy na nią patrzę. Ale to wszytko stoi w martwym punkcie.<br />
<br />
Boję się jej zaproponować spotkanie poza tymi które mamy w tej grupie filmowej. A wiem że ona sama przecież nie zaproponuje <br />
tego pierwsza. Jednak bardzo mi na niej zależy. Jestem niemal przekonany, że odwzajemniłaby uczucie. Boję się, że kiedy <br />
zakończymy kolejny sezon pracy, ona przestanie przychodzić. Że wyprowadzi się, lub znajdzie sobie taką pracę że nie będzie <br />
miała czasu na takie zajęcia. <br />
<br />
Strasznie się boję samotności. Tak bardzo chciałbym jej powiedzieć, co do niej czuję, że chciałbym przy niej być, że jest <br />
dla mnie ważna. Dzielimy wspólne zainteresowania, mamy tematy do rozmowy. Ale ciągle się boję, nie wiem co zrobić żeby to <br />
ruszyło. Moglibyśmy razem chodzić do teatru, do kina, na koncerty. Mielibyśmy na to czas i pieniądze. Ona jest zdolna, <br />
załatwiłbym jej pracę w branży, mielibyśmy takie fajne życie. Moglibyśmy być blisko siebie, przytulać się, całować. Takie <br />
mam wyobrażenia gdy tak sobie leżę i nic nie robię. Jednak nie wiem, jak do tego doprowadzić.<br />
<br />
Chciałbym ją poprosić, żebyśmy wyszli na stronę, powiedzieć, że mamy tyle wspólnego, zapytać czy nie chciałaby spróbować <br />
czegoś więcej, spotykać się razem, pisać ze sobą, chodzić razem. Ona też nigdy z nikim jeszcze nie była. A naprawdę wydaje <br />
mi się, że by chciała.<br />
<br />
Nie wiem co myśleć o mojej sferze emocjonalnej, nie wiem co dalej robić. Boję się rozstania z osobą, z którą tak naprawdę <br />
nigdy nie byłem. Tak samo pragnę jak i się boję zaangażowania.<br />
<br />
Właściwie to nie wiem czy mogę o coś prosić na tym forum. Tego tekstu jest tyle, że nie wiem czy ktoś to przeczyta do końca. <br />
Po prostu mam czas na to, żeby tyle go napisać. Człowiek chyba ma potrzebę pracy do zdrowego funkcjonowania. Pracując <br />
wielokrotnie krócej od typowego człowieka i mając taki nadmiar wolnego czasu jestem cały czas dręczony przez myśli i ciągłe <br />
reflekcje. Nie umiem zaryzykować wykonania jakiejś czynności bez rozmyślania, co się może stać.<br />
<br />
Mam pieniądze, gdybym tylko chciał mógłbym zarabiać ich dużo więcej. Ale straciły one dla mnie znaczenie i ograniczam się do<br />
zarabiania tego, co wystarczy na opłaty. Bo zamiast pieniędzy tak bardzo chciałbym szczerą, odwzajemnioną miłość.<br />
Przez tyle lat ile żyję nigdy nie miałem normalnego życia uczuciowego. Tak bardzo mi brakuje miłości. <br />
<br />
W tej sferze zawodowej jestem taką poważaną i szanowaną osobą, a prywatnie nie mam do kogo wracać do domu. <br />
Mimo że wydaję się wielu osobom poważny, jestem chyba taki niedojrzały. Nie potrafię poradzić sobie z moimi<br />
emocjami i odczuciami. Nie mam wahań uczuć, wiem, że coś czuję do jednej konkretnej osoby i to nie mija, <br />
ale z taką pozornie prostą rzeczą nie jestem sobie w stanie poradzić.<br />
<br />
Tak bardzo chciałbym spróbować z nią być. Tak bardzo mi brakuje miłości.<br />
Mam ciągle problemy, z którymi nie zmagają się dorośli ludzie tylko uczniowie.<br />
Pieniądze naprawdę nie dają szczęścia. Ja nie jestem szczęśliwy. <br />
Czuję się jakbym pogrążał się w depresji. <br />
<br />
Tak bardzo mi się przypomina do tej sytuacji refren utwory Lady Pank - "Tacy sami, a ściana między nami".<br />
<br />
Kiedy tylko pomyślę o jakiejś wizji, że taki związek mógłby się nie udać, jestem przerażony.<br />
Nie wiedziałbym, co dalej robić. Chyba już nie miałbym po co żyć.<br />
<br />
Naprawdę nie wiem co robić, żeby spróbować stworzyć taki prawdziwy związek pomiędzy mną a nią.<br />
<br />
<br />
To wszystko to są moje przemyślenia, stawiam już kropkę, bo mógłbym tego napisać o wiele więcej,<br />
gdyż mam te myśli cały czas, ale nie mogę tak przedłużać tego w nieskończoność.]]></description>
		<pubDate>Fri, 30 Dec 2011 00:47:50 +0000</pubDate>
		<guid>http://www.psychocafe.pl/topic/9405-moje-wyzalenie-sie-straszna-dluzyzna/</guid>
	</item>
	<item>
		<title>internetowa miłość i zdrada</title>
		<link>http://www.psychocafe.pl/topic/9371-internetowa-milosc-i-zdrada/</link>
		<description><![CDATA[W zeszłą zimne, po rozstaniu z moim przyjacielem, którego kochałam skrycie, bardzo się załamała i wprowadziło mnie to w depresje. Próbowałam przez to narkotyków, dużo piłam alkoholu i paliłam. Wtedy poznałam mojego obecnego chłopaka. Mieszka on 400 kilometrów ode mnie i widujemy się ok. co miesiąc. Bardzo mi on pomógł z moimi problemami, z rzuceniem palenia i obsesyjnego myślenia o samobójstwie. Zaufałam mu jak nikomu innemu i wiem, że jest tego wart. Dwa dni temu minęła nasza rocznica 10 miesięcy razem. Niestety, pozornie piękna bajka ukrywa haczyk. Około dwa miesiące temu pod mocnym wpływem alkoholu całowałam się z moim kolegą, który mi się podoba. Wybaczył mi to. Starałam się zapomnieć o moim koledze, lecz codzienne widywanie go w szkole tylko sprawiło, że zaczęło mi bardziej na nim zależeć. Mój związek zaczął być "na odwal się". Wiem, że on bardzo mnie kocha, nie raz mi to udowodnił i wiem, że chciałabym być z nim na zawsze, lecz teraz czuje, że to zły moment na poważny związek, że za szybko się chciałam w to angażować, że ta miłość przemija. <br />
Nie potrafię ogarnąć swoich uczuć i tego jak powinnam postąpić w tej sytuacji. <br />
Proszę o jakiekolwiek sugestię co powinna zrobić.]]></description>
		<pubDate>Wed, 21 Dec 2011 23:38:27 +0000</pubDate>
		<guid>http://www.psychocafe.pl/topic/9371-internetowa-milosc-i-zdrada/</guid>
	</item>
	<item>
		<title>konflikt, katastrofa, wycofanie</title>
		<link>http://www.psychocafe.pl/topic/9290-konflikt-katastrofa-wycofanie/</link>
		<description><![CDATA[Mam (miałem) koleżankę która się mnie boi - nie wiem jak to rozwiązać. Zależy mi na niej jako na koleżance czy przyjaciółce (zwłaszcza, że znam jej kilka tajemnic o których sama mi powiedziała) a nie na ew. partnerce (zwłaszcza, że ona nie chce się z nikim wiązać). Widuję ją często, ze względu na miejsce zamieszkania i wspólny wydział - chociaż chwilowo staram się podobnie jak ona unikać kontaktów jak tylko potrafię (nie chcę, żeby czuła się osaczona - ale wiem, że za długo już tak nie wytrzymam). Rozmowy z psychologami (dwóch różnych) powodują oddalenie tylko w czasie jakichkolwiek decyzji (z czego jeden z nich uważa, że oboje chcemy ze sobą być (sic!) - ja nic o tym nie wiem).<br />
<br />
Po wakacjach (na skutek tego co stało się wcześniej) wyrzuciła mnie ze swojego pokoju (wręcz zatykając uszy), po czym powiedziała że się mnie boi (uważa, że ją kontroluję). Nie chcę i nie chciałem zwłaszcza jej robić krzywdy (świadomie czy celowo niczego takiego nie robiłem), zagubiłem się tylko w tej zagmatwanej sytuacji (nie wiedząc komu wierzyć jaj czy mojemu byłemu przyjacielowi który znając całą sytuację doprowadził do wybuchu).<br />
<br />
Resztę historii opiszę w ramach dyskusji - nie chcę zbyt dużo publicznie napisać.]]></description>
		<pubDate>Thu, 08 Dec 2011 21:22:30 +0000</pubDate>
		<guid>http://www.psychocafe.pl/topic/9290-konflikt-katastrofa-wycofanie/</guid>
	</item>
	<item>
		<title>miłość a przepychanki</title>
		<link>http://www.psychocafe.pl/topic/9260-milosc-a-przepychanki/</link>
		<description><![CDATA[witam.<br />
w październiku ubiegłego roku poznałam chłopaka (M). widziałam że mu zależy. byliśmy ze sobą szczęśliwi do sylwestra. w sylwestra zaczęło się miedzy nami coś psuć. pod koniec stycznia napisał mi że nadal kocha byłą i chce dać im szanse. pozbierałam się po tym gdy poznałam kolejnego faceta. jednak w maju odzyskałam z M gdyż wyszło coś związanego z nim. dużo ze sobą wtedy rozmawialiśmy. okazało się że to było kłamstwo bo bał się że go zostawię jak się dowiem że powychodziły mu zęby gdyś dostał odwapnienia. długo myślałam czy po tym do niego wrócić. razem pracowaliśmy przez kilka dni póki nie zwolnili mnie. widziałam jak żałował tego co zrobił. powiedziałam że chce wrócić ucieszył się jednak po kilku dniach milczenia odstawił mi kolejny numer. gdy do niego zadzwoniłam nie chciał ze mną rozmawiać po paru minutach zadzwoniła a raczej zadzwoniła jego dziewczyna bym dała mu spokój. ostatnio znowu rozmawialiśmy chciał bym z nim porozmawiała jednak za jakiś czas wykręcił mi następny numer że się zaręczył. wczoraj do niego zadzwoniłam. on już nie wie co ma zrobić. sam stwierdził że musi ze mną porozmawiać i z osobą trzecią. zaczyna sobie uświadamiać że coś jest z nim nie tak. postawiłam mu ultimatum że jeśli chce ze mną naprawdę być to musi z kimś porozmawiać by ktoś mu pomógł się z tym ogarnąć. zapomniałam dodać że był kiedyś z dziewczyną przez kilka lat i planowali już ślub jednak przyłapał ją na zdradzie i wiem że po tym się załamał. nie chce go zostawiać z tym wszystkim samego chciałabym mu jakoś pomóc i mam nadzieje że mi jakoś pomożecie w tym. czekam na wasze odp.]]></description>
		<pubDate>Sun, 04 Dec 2011 14:33:28 +0000</pubDate>
		<guid>http://www.psychocafe.pl/topic/9260-milosc-a-przepychanki/</guid>
	</item>
	<item>
		<title>zazdrosc..</title>
		<link>http://www.psychocafe.pl/topic/9173-zazdrosc/</link>
		<description><![CDATA[zastanawialem sie w ktorym dziale napisac i sie zdecydowalem ze tu...<br />
<br />
wiec moj problem polega na tym ze jestem mega zazdrosny o swoje dziewczyny mialem ich w zyciu 4 i o kazda bylem bardzo zazdrosny, do rzeczy..np jestem zazdrosny: <br />
-ze moja dziewczyna idzie na impreze beze mnie<br />
-ze tanczy z innym chlopakiem<br />
-ze np za dlugo z kims rozmawia nie powswieca mi czasu<br />
-ze poswieca czas komus innemu zamiast mi(mowie o sytuacji gdzie dzieli nas sporo km i nie widzimy sie za czesto)<br />
-ze woli ogladac w tv swoj ulubiony program, serial zamiast porobic cos ze mna<br />
-ze rozmawia z innymi chlopakami.itd<br />
<br />
jesli chodzi o moja osobowosc to staram sie znac swoja wartosc, wiem ze jestem przystojny, iteligentny, otwarty(nie mam temtow tabu) mam ladna sylwetke, bardzo dbam o siebie i mam poukladane w glowie, szczerze gdyby nie ta zazdrosc to bylbym chyba idealnym kandydatem na meza:d(ponizej moje zdjecie:D) i patrzac z dystansu to te moje dziewczyny powinny byc bardziej zazdrosne o mnie i to one powinny sie obawiac ze moga mnie stracic jednak chyba tak nie bylo bo nigdy nie dawalem podstaw do takiego myslenia(z reguly jestem bardzo oddany), a one wrecz odwrotnie, np taka sytuacja kiedy mowie dziewczynie zeby nie szla beze mnie na impreze a ona idzie to mnie rozwala, probowalem sobie to roznie tlumaczyc jednak nie dawalo rady, ja bym musial miec tak oddana partnerke jak ja, zeby nie widziala swiata beze mnie. Jednak nie spotkalem jeszcze takiej( moze i spotkalem ale nie byly w moim guscie). NO i mam pytanie do kogoss kto sie troche zna na rzeczy gdzie lezy przyczyna tej mojej ogromnej zazdrosci nawet o male rzeczy? Zastanawialem sie nad swoim dziecinstwem i gdybym w mlodym wieku stracil matke lub kogos bliskiego to faktycznie taka zasdrosc(leski ze ta osobe strace tez) mialaby uzasadnienie, jednak moi rodzice zyja, co prawda miesli mnie w dosc poznym wieku bo mama miala 42 lata ale milosc mi okazywala zawsze. Wiec nie rozumiem skad u mnie taka wrazliwosc i zazdrosc..dodam ze np teraz kiedy nie mam dziewczyny o nikogo ani o nic nie jestem zazdrosny i nie ma problemu, jednak jestem mlody i nie chcialbym spedzic zycia sam, nie chcialbym tez sie meczyc w zwiazku.<div id='attach_wrap' class='rounded clearfix'>
	<h4></h4>
	<ul>
		
			<li class=''>
				<a class='resized_img' rel='lightbox[39924]' id='ipb-attach-url-1452-0-54706800 1329937258' href="http://www.psychocafe.pl/index.php?app=core&module=attach&section=attach&attach_rel_module=post&attach_id=1452&s=32b5c5feb78852443ed16ab9926bfc99" title="DSC03972.JPG -  159,52 KB,  33"><img src="http://www.psychocafe.pl/uploads/monthly_11_2011/post-3018-059861900 1321990942_thumb.jpg" id='ipb-attach-img-1452-0-54706800 1329937258' style='width:123;height:180' class='attach' width="123" height="180" alt=": DSC03972.JPG" /></a>
			</li>
		
	</ul>
</div>]]></description>
		<pubDate>Tue, 22 Nov 2011 19:42:28 +0000</pubDate>
		<guid>http://www.psychocafe.pl/topic/9173-zazdrosc/</guid>
	</item>
	<item>
		<title>Pięć miesięcy później</title>
		<link>http://www.psychocafe.pl/topic/9171-piec-miesiecy-pozniej/</link>
		<description><![CDATA[Witam! Pięć miesięcy temu zakończyłam swój toksyczny związek, który trwał rok. To był straszny czas, przyznaję. To wszystko było z powodu tego, że wcześniej miałam chłopaka, którego "pokochałam"... Był to mój błąd życiowy. Niestety, obudziłam się po czasie i dotarło do mnie, że to nie była miłość. Opowiedziałam to Mojemu T. i się wszystko zaczęło... Często dochodziło do kłótni o nic. Byłam dla Niego kur*ą i dzi*ką. Doszło nawet do tego, że mnie uderzył. Później zaś mówił, że mnie kocha, jestem jego całym życiem i nie chce mnie stracić. Zachowywał się jakbym go zdradziła! Choć nigdy bym tego nie zrobiła i nie musiałabym nawet tego ślubować przed ołtarzem. Oczywiście były również dobre chwile, które także zapamiętałam. Jednakże, gdy sobie to wszystko zaczynam przypominać, dochodzi do bólu w przełyku i płaczu.<br />
W trakcie tych pięciu m-cy od zakończenia związku słyszałam, że chce ze mną być, ponieważ bardzo wiele dla Niego znaczę, i że postara się by było lepiej. Ja także bym chciała z Nim być, ale... nie potrafię. Zbyt wiele złego się wydarzyło i do dnia dzisiejszego okropny ból mi to sprawia. Chciałabym, aby ktoś się na mój temat wypowiedział. Nie wiem jak sobie radzić, nie potrafię czuć się swobodnie. Mam wrażenie, że to co robię, udaję, że chcę pokazać innym swoją siłę. Niestety, w głębi mnie to wszystko się zbiera i czuję się potwornie źle.<br />
<br />
Z góry dziękuję za odpowiedzi. <br />
<br />
Ps. Post znajduje się także w dziale Anonimowa Pomoc, jest mój.]]></description>
		<pubDate>Tue, 22 Nov 2011 19:37:23 +0000</pubDate>
		<guid>http://www.psychocafe.pl/topic/9171-piec-miesiecy-pozniej/</guid>
	</item>
	<item>
		<title>nie moge sobie dac rady przez niego:(((</title>
		<link>http://www.psychocafe.pl/topic/9151-nie-moge-sobie-dac-rady-przez-niego/</link>
		<description><![CDATA[Nie potrafie sobie dac rady..Mam 21 lat. bylam z chlopakiem 3 lata ale nie jestem z nim od 2 tygodni..tak mnie olewa..woli kolegow..nie moglam juz wytrzymac i poszlam wczoraj do niego zeby porozmawiac..siedzialam pol dnia i probowalam z nim rozmawiac ale on mowil tylko ze bedzie dobrze..potem odwozil mnie do domu, mialam wziac rzeczy i jechac z nim na chwile do jego babci, po drodze zabralismy jego 2 kolegow bo chcieli zeby ich (damian)-moj byly gdzies podrzucil. no i wzielismy ich a oni..: "hehe wiedzielismy ze sie pogodzicie, od razu tak mowilismy, a czemu wczoraj tak wczesnie z dyskoteki sie zmyles?" zapytali sie Damiana a Damian do nich przy mnie:"nie jestesmy pogodzeni, ona przyszla do mnie, a pojechalem z baletu do domu bo ona byla(chodzilo o mnie), ona byla i nie moglem nikogo wyrwac.." w ogole ktorys z jego kolegow zaczal cos do mnie mowic w tym samochodzie to powiedzialam zeby sie nie odzywal a Damian na mnie naskoczyl i zaczal go bronic..W domu u niego caly czas mowil ze ja wszedzie latam jak glupia, ze on nie chce takiej dziewczyny..a to on codziennie jezdzi, pije gdzies z chlopakami..juz umowil sie z nimi na ostatki na dyskoteke..a ci jego znajomi jak ich widzialam ostatnio na dyskotece to aby pija, pala papierosy i zioło..Damian kiedys tez taki byl..potem przez 3 lata bycia ze mna zmienil sie byl mily, tak bardzo mnie kochal a teraz chyba wraca do tego co bylo kiedys..mowi ze nie bedzie mnie to cos wyrwie..w sobote dowiedzialam sie ze jest na dyskotece to pojechalam..podeszlam do niego chcialam porozmawiac a on wez idz stad, idz do innego..kiedys jakby zobaczyl mnie z innym to by chyba zabil tego kolesia a potem mnie..a teraz ma gdzies..zaczelam tanczyc z innym bo lecialy fajne piosenki a on nic..o co mu chodzi??<img src='http://www.psychocafe.pl/public/style_emoticons/default/sad.gif' class='bbc_emoticon' alt=':(' /> zawsze byl taki kochany, byl tak bardzo za mna..wiem ze powinnam dac sobie spokoj ale nie moge jesc i spac przez niego:( z innymi mi sie nawet gadac nie chce bo kocham jego:( jestem glupia ale nic na to nie poradze:(]]></description>
		<pubDate>Mon, 21 Nov 2011 11:45:17 +0000</pubDate>
		<guid>http://www.psychocafe.pl/topic/9151-nie-moge-sobie-dac-rady-przez-niego/</guid>
	</item>
	<item>
		<title>wybral kolegow:(((</title>
		<link>http://www.psychocafe.pl/topic/9087-wybral-kolegow/</link>
		<description><![CDATA[Byłam z chłopakiem prawie 3 lata..mam 21 on jest w moim wieku. bylo roznie miedzy nami jak to w zwiazkach ale nigdy ani on ani ja nie zrobilismy nic takiego zebysmy mieli sie rozstac..ostatnio Damian-moj chlopak (juz byly) byl 2 razy w norwegii. pracowal i nie bylo go raz 2 mies a potem wrocil i pojechal znow na ponad miesiac..gdy byl tam rozmawialsismy codziennie na skypie codziennie pisal ze jestem dla niego wszystkim i ze jak wroci to musimy sie zareczyc bo on to juz chce mnie na zawsze i ze jest tego pewien..wrocil i bylo fajnie przez kilka dni ale po 5 dniach wszystko sie popsulo..on ma takich patologicznych kolegow..aby pija.. i glupoty w glowie..ja nigdy nie chcialam zeby sie z nimi zadawal, zawsze sie klocilismy gdy wychodzil do nich..wlasnie po tych 5 dniach znow do nich poszedl..zadzwonilam do niego i spokojnie powiedzialam ze jak juz z nimi posiedzi to zeby przyszedl do mnie bo mial ze 20min drogi na pieszo do mnie. powiedzial ze niedlugo przyjdzie..minelo 2 godz i znow zadzwonila..znow powiedzial ze przyjdzie niedlugo..minelo nastepne 2 godz i znow zadzwonilam a on ze przesadzam i ze wypije piwo i nie przyjdzie do mnie tylko idzie do domu.. po 22 napisal mi smsa ze nie bede mu zabraniala wychodzic do kolegow, ze nie jest w wiezieniu zeby tylko u mnie siedzial..nastepnego dnia napisal mi smsa czy jestem zadowolona z siebie i tyle..od tej pory lata caly czas z kolegami u mnie nie byl juz kilka dni bo wlasnie kilka dni temu sie tak narobilo..wczoraj byl z chlopakami na dyskotece choc dzwonilam i prosilam zeby przyszedl do mnie..powiedzial ze ma dosc tego wszystkiego..juz sie mna wcale nie interesuje..tak obiecywal jak byl w norwegii..dlaczego teraz woli latac z chlopakami niz byc ze mna??<img src='http://www.psychocafe.pl/public/style_emoticons/default/sad.gif' class='bbc_emoticon' alt=':(' /> wybral ich..a tak bylo cudownie..tak cieszylam sie gdy wracal..olal mnie a ja nie wiem co mam robic..moze to moja wina bo nie powinnam mu zakazywac wychodzic z kolegami..no ale nie robilabym tego gdyny oni byli normalni..oni aby pija i dziewczyny i dyskoteki..a ja tak bardzo go kocham i zawsze balam sie ze mnie zostawi..teraz to juz koniec a ja nie wiem co mam robic zeby go odzyskac..czy siedziec w domu czy tak samo wychodzic na dyskoteki z kolezankami..nie wiem:(((]]></description>
		<pubDate>Sat, 12 Nov 2011 11:34:10 +0000</pubDate>
		<guid>http://www.psychocafe.pl/topic/9087-wybral-kolegow/</guid>
	</item>
	<item>
		<title>zauroczenie, obsesja czy coś jeszcze?</title>
		<link>http://www.psychocafe.pl/topic/9071-zauroczenie-obsesja-czy-cos-jeszcze/</link>
		<description><![CDATA[Witam!<br />
Mam takie małe pytanie, a mianowicie chodzi mi o to, czy moje uczucia i emocje są normalne <img src='http://www.psychocafe.pl/public/style_emoticons/default/biggrin.gif' class='bbc_emoticon' alt=':D' /> Nie mam dziewczyny i często zdarza się, że zaczyna podobać mi się jakaś panna. Wtedy chcę się o niej jak najwięcej dowiedzieć, myślę o tym jak wyglądałaby nasza przyszłość itp. nawet jeśli jej nie znam. Ostatnio poznałem taką dziewczynę. Byłem z nią i kolegą na mieście i było to dla mnie strasznie wkurzające, bo wydawało mi się, że ona woli rozmawiać z nim. Później znalazłem jej profil na facebooku i z komentarzy dowiedziałem się, że w lutym miała chłopaka (nie wiem jak jest teraz). Trochę źle to odczułem, ponieważ już narobiłem sobie nadziei i może troche wyobrażeń na jej temat (zupełnie bezpodstawnych), np. to że jest wolna - nie wyobrażałem sobie, że może kogoś mieć. Już sam fakt, że dziewczyna, która mi się podoba całowała się kiedyś z innym jest dla mnie przykry. Dodam, że sam nigdy nie miałem dziewczyny, ani żadnych doświadczeń typu całowanie się, ba, nawet nie przytulałem się z żadną inaczej niż czysto przyjacielki uścisk. Czy moje zachowanie jest normalne, biorąc pod uwagę, że nikogo wcześniej nie miałem itp., czy świadczy o tym że mam jakieś kłopoty? Co powinienem zrobić w takiej sytuacji?<br />
Z góry dzięki za pomoc, każda opinia się dla mnie liczy <img src='http://www.psychocafe.pl/public/style_emoticons/default/smile.gif' class='bbc_emoticon' alt=':)' />]]></description>
		<pubDate>Tue, 08 Nov 2011 23:38:12 +0000</pubDate>
		<guid>http://www.psychocafe.pl/topic/9071-zauroczenie-obsesja-czy-cos-jeszcze/</guid>
	</item>
	<item>
		<title>masakra</title>
		<link>http://www.psychocafe.pl/topic/8957-masakra/</link>
		<description><![CDATA[Ostatnio mam straszne wahania nastroju chce się śmiać a za parę minut znów mam ochotę się zabić wszystko Idze nie po mojej myśli od 4 mies nie miałam dobrego dnia  a gdy miałam jeden były chłopak wyzwał mnie od szmat co znacznie pogorszyło moje samopoczucie zawsze gdy go widzę czuje się strasznie chce go przytulic porozmawiać ale nie możemy on nie chce mnie znać uważa ze go zdradzam choć sam ma dupę na boku ale to mniejsza życie moje już dawno przestało mieć swój poprzedni rytm wszystko się zmieniło na niczym mi nie zależy czuje się strasznie:(    <br />
By zająć się czymś innym zapisuje się na dodatkowe kołka chodzę na wolontariat lecz nie pomaga ciągle o nim myślę...<br />
Co robić??]]></description>
		<pubDate>Sat, 22 Oct 2011 18:48:26 +0000</pubDate>
		<guid>http://www.psychocafe.pl/topic/8957-masakra/</guid>
	</item>
	<item>
		<title>Muszę to z siebie wyrzucić</title>
		<link>http://www.psychocafe.pl/topic/8777-musze-to-z-siebie-wyrzucic/</link>
		<description><![CDATA[Jak to rodzinka potrafi zniszczyć człowieka....<br />
Sama pochodzę z dysfunkcyjnej rodziny...uwolniłam się od ich wpływów,nie było mi łatwo ale musiałam chronić siebie.<br />
<br />
Poznałam mężczyznę...wspaniałego,wrażliwego człowieka...<br />
Wszystko powoli zaczynało się układać....<br />
<br />
Dopóki nie poznałam lepiej jego matki,wtedy zaczęłam lepiej rozumieć jego zachowania i nic mnie już nie dziwi.<br />
Mojej drugiej połówce, nikt nie pozwolił dorosnąć.Całe życie ...funkcjonuje w poczuciu winy,wobec matki,chociaż sam nawet nie chce się do tego przyznać.Jest pozbawiony własnej przestrzeni i intymności.<br />
Matka nie pozwala mu zapomnieć o przeszłości, wciąga go w swoje rozgrywki między nią a jej rodziną.<br />
Traktuje go jak 5 latka,wtedy kiedy jej wygodnie,a czasem jak swojego partnera... wszędzie mu towarzysząc.<br />
Żyruje na tym że on jest w stanie zrobić dla niej wszystko.<br />
<br />
Jest jeszcze gorzej kiedy pojawiłam się ja.<br />
Spędziłam z nimi dwa tygodnie.Chcę dodać że mieszkamy od siebie bardzo daleko i widujemy się rzadko.<br />
I jak to wyglądało?<br />
Większość czasu,w zasadzie każdy wieczór spędzaliśmy z jego matką,<br />
Nawet pójście spać było na jej komendę,decydowała o wszystkim.<br />
Kiedy jeden wieczór spędziliśmy bez jej towarzystwa....zaczęło się piekło.Czepiała się,strzelała fochy.<br />
Mój partner latał między mną a nią...nawet nie udało nam się,w przyjemnej atmosferze pobyć razem.<br />
<br />
Następny dzień był jeszcze gorszy,czułam się już tak źle w tym trójkącie że postanowiłam wyjechać.<br />
Wtedy jego mamusia żeby zrzuć z siebie odpowiedzialność za tak koszmarną atmosferę,wkroczyła do akcji.<br />
Postanowiła ....porozmawiać.A rozmowa wygląda tak....płacz że ona czuje się niepotrzebna(dlatego że 1 wieczór z jej synem chciałam spędzić bez jej towarzystwa).Wypominała własnemu synowi czego ona w dla niego nie zrobiła i tak dalej...<br />
Próbowała i we mnie zasiać poczucie winy.<br />
<br />
Zniszczyła nasz związek...choć mój partner powtarza mi że decyzja należy do nas,niby racja,ale ja nie chce żeby osoba którą kocham,<br />
musiała wybierać między nią a mną bo niestety w tym układzie nie da się żyć,chyba nikogo to nie dziwi.<br />
Kocham go ale mam ochotę zakończyć ten związek <img src='http://www.psychocafe.pl/public/style_emoticons/default/sad.gif' class='bbc_emoticon' alt=':(' /><br />
<br />
Nic tej babie nie zrobiłam,prócz tego że pokochałam jej syna...<br />
<br />
Przepraszam za chaotyczną wypowiedz...spieszę się.<br />
Musiałam to z siebie wyrzuć bo jest mi ciężko...]]></description>
		<pubDate>Fri, 30 Sep 2011 10:08:08 +0000</pubDate>
		<guid>http://www.psychocafe.pl/topic/8777-musze-to-z-siebie-wyrzucic/</guid>
	</item>
	<item>
		<title>Zmęczona</title>
		<link>http://www.psychocafe.pl/topic/8635-zmeczona/</link>
		<description>Chodziłam z chłopakiem 4 miesiące przed wakacjami w czasie wakacji nie mogliśmy się spotykać  bo in pracował daleko odemnie pisaliśmy tylko SMS i rozmawialiśmy przez fon w czasie wakacji wszystko było w miarę normalne a po wakacjach powiedział ze mnie nie kocha i nie chce ze mną być nie umiem sobie z tym poradzić i nie wiem co robić zgubiłam się nie potrafię mojego życia złożyć w całość często nie słucham ludzi i nie ogarniam co się dzieje ciągle myślę o nim nie wiem co robić...</description>
		<pubDate>Sat, 10 Sep 2011 17:01:59 +0000</pubDate>
		<guid>http://www.psychocafe.pl/topic/8635-zmeczona/</guid>
	</item>
	<item>
		<title>Jak się z tego otrząsnąć?</title>
		<link>http://www.psychocafe.pl/topic/8491-jak-sie-z-tego-otrzasnac/</link>
		<description><![CDATA[Witam, napisałem tutaj bo chciałem się, po prostu komuś wygadać, poznać czyjąś bezstronną opinię..<br />
<br />
Kilka miesięcy temu poznałem na czacie pewną dziewczynę, pisało nam się bardzo fajnie i po tygodniu takich rozmów postanowiliśmy się spotkać, spotkanie wyszło bardzo fajnie później były kolejne i kolejne.. Po dwóch miesiącach takiego spotykania się, oboje coś poczuliśmy i postanowiliśmy spróbować być razem, było bardzo fajnie, ona zaczęła mówić mi, że ja jestem dla niej najważniejszym mężczyzną na świecie, że bardzo mnie kocha, i jest pewna, że z każdym miesiącem będzie to uczucie coraz mocniejsze, podobno dzięki mnie uwierzyła, że ma szczęście w miłości..<br />
<br />
Ewa bo tak ma na imię ta dziewczyna, studiuje tylko w mojej miejscowości, wiec pod koniec czerwca wyjechała na wakacje do domu rodzinnego, ale utrzymywaliśmy codziennie kontakt telefoniczny i na gg. Nie widzieliśmy się przez 3 tygodnie, i po tym czasie pojechałem do niej, oczywiście na zaproszenie jej mamy, aby ją poznać i odwiedzić dziewczynę, kiedy przyjechałem bardzo się ucieszyła mówiła, że nie chce już więcej tak długich rozłąk, spędziliśmy bardzo miło wieczór, na następny dzień pojechaliśmy do jej matki aby ja odwiedzić w pracy i na małe zakupy, wtedy także bardzo miło spędziliśmy wieczór. Ale na trzeci dzień mojej wizyty stała się zupełnie inna, taka całkiem zimna dla mnie, dwie godziny do mojego wyjazdu a ona siedzi sobie na facebooku i gra, poczułem się wtedy bardzo dziwnie jak taki intruz który nie wiadomo to tutaj chce, zapytałem ją o powód tego zachowania, to powiedziała, że źle się czuje, wiadomo każdy może mieć słabszy dzień, wiec nic już nie mówiłem, dałem jej spokój..<br />
<br />
Kiedy wróciłem do domu, i mieliśmy wieczorem porozmawiać, dostałem wiadomość na gg, że to koniec naszego związku, że ona tak naprawdę udawała to wszystko dla własnych korzyści, bo czuła się samotna, znajomi kogoś mają, z kimś się spotykają a ona tak nie miała, i wtedy pojawiłem się ja osoba która dała jej zainteresowanie, czułość, spędzanie razem wolnego czasu, i w tedy liczyło się dla niej tylko to co ona czuje, moje uczucia w tym wszystkim się nie liczyły. Byłem chyba tylko taką zabawką na poprawę humoru, która teraz nie wiedzieć dlaczego coś czuje. W tym momencie czuje się jak taka nie warta nic osoba, bo co ja sobie wyobrażałem że ktoś może mnie pokochać? Proszę powiedzcie mi co sądzicie o taki zachowaniu? Jak się po tym wszystkim podnieść?]]></description>
		<pubDate>Thu, 25 Aug 2011 07:01:02 +0000</pubDate>
		<guid>http://www.psychocafe.pl/topic/8491-jak-sie-z-tego-otrzasnac/</guid>
	</item>
	<item>
		<title>wakacje</title>
		<link>http://www.psychocafe.pl/topic/8352-wakacje/</link>
		<description>Drodzy forumowicze, jak wakacje? Uczniowie, studenci, co w czasie słodkiej laby robią inni ludzie z zaburzeniami psychicznymi? A urlopy w pracy? Ciekawa jestem jak to u was wygląda.</description>
		<pubDate>Wed, 10 Aug 2011 19:11:59 +0000</pubDate>
		<guid>http://www.psychocafe.pl/topic/8352-wakacje/</guid>
	</item>
	<item>
		<title>Miłość. Jak to jest?</title>
		<link>http://www.psychocafe.pl/topic/8170-milosc-jak-to-jest/</link>
		<description><![CDATA[Tkwi we mnie pewne pytanie. Przypuszczam, że wyda się Wam dziwne, trudno. Zapewne wiele osób z forum jest w związkach, z większym lub mniejszym stażem. <br />
Jak to jest? <br />
Czy przynosi to wiele radości, czy raczej wymaga trudów i wyrzeczeń?A możne szczęście i troski mieszają się, tak jak w innych aspektach życia? <br />
<br />
<br />
Kilka razy próbowałam być w związkach. Lecz nigdy nie były one poważne tzn. bez planowania wspólnej przyszłości. Takie tam, "licealne", krótkotrwałe miłości, nie trwające dłużej niż pół roku. Aktualnie nie mam siły na wiązanie się z kimś, nie potrafię zaufać. Ale jestem ciekawa, jak to jest kiedy dwie osoby czuja do siebie miłość <img src='http://www.psychocafe.pl/public/style_emoticons/default/rolleyes.gif' class='bbc_emoticon' alt=':rolować:' />]]></description>
		<pubDate>Sun, 24 Jul 2011 11:04:19 +0000</pubDate>
		<guid>http://www.psychocafe.pl/topic/8170-milosc-jak-to-jest/</guid>
	</item>
	<item>
		<title>kochanie - seks - rozstanie</title>
		<link>http://www.psychocafe.pl/topic/8039-kochanie-seks-rozstanie/</link>
		<description>Proszę o pomoc, czy zdarzyło się Wam coś podobnego, co myślicie, jak sobie poradzić. On 44 lat, po rozwodzie, długo sam, ja 24 lata. Znaliśmy się kilka miesięcy, pokochałam go, czułam się kochana. Z jego strony pożądanie, wyznania, planowanie wspólnej przyszłości, założenia rodziny. Jednocześnie (jego) obawy. Że jest za stary, że boi się że go zostawię, co na to moja rodzina. Potem pierwszy seks, byliśmy bardzo podnieceni, ale w trakcie zbliżenia nie mógł utrzymać wzwodu. Nie uznałam tego za problem, bo to dla mnie problem nie był, zdarza się i to wszystko, potem pieściliśmy się, pieściłam go dłonią i szczytował, a on mnie pieścił oralnie i też miałam orgazmy, dla mnie to było przepiękne kochanie się, nie odczułam, że „coś się złego stało”, ani tym bardziej nie dałam jemu tego odczuć, zadzwonił na drugi dzień i przez cały czas byliśmy w kontakcie telefonicznym. Mieszka w innym mieście, dotąd widywaliśmy się mniej więcej dwa razy w miesiącu, teraz zaczął mówić o mojej przeprowadzce do niego i pierwszy raz powiedział po prostu „kocham cię”. I w tym samym czasie zaczęło coś mu być nie po drodze, kilka razy umówiliśmy się i za każdym razem „nie mógł” się spotkać, potem przestał dzwonić, potem odbierać telefony ode mnie, odpowiadać na smsy, nic, bez jednego słowa, wyjaśnienia, pożegnania, choćby głupiego smsa. Nie, nic złego mu się nie stało. I to jest stan od pół roku, a mnie jest coraz gorzej z tym się czuć, tęsknię za nim strasznie, co jest już akurat jemu na nic, bo nie po to zniknął, żeby chcieć wrócić, teraz to już tylko chciałabym umieć zrozumieć – dlaczego.</description>
		<pubDate>Sat, 02 Jul 2011 19:32:38 +0000</pubDate>
		<guid>http://www.psychocafe.pl/topic/8039-kochanie-seks-rozstanie/</guid>
	</item>
	<item>
		<title>notorycznie niemiła</title>
		<link>http://www.psychocafe.pl/topic/7949-notorycznie-niemila/</link>
		<description><![CDATA[To mój pierwszy post. Jeśli dubluję temat to proszę o łagodne potraktowanie:)<br />
Mianowicie miałem problem z obecnie, od kilku dni byłą partnerką. Była notorycznie nie miła i opryskliwa ale zacznę od początku opisując nasz związek w miarę krótko i węzwłowato żeby dało się przeczytać.<br />
<br />
Poznaliśmy się przez internet. Randka, następna i się zaczęło. Na początku oczywiście było obłędnie i zaryzykowałbym nawet stwierdzenie, że inaczej niż niż zwykle, a mam kilka związków za sobą ( miałem wtedy 36 lat). Subtelna, zrównoważona, z normalną pracą i rodziną dziewczyna ( 30 lat). Ponieważ mieszkaliśmy od siebie ok 50 km, niby niewiele ale ponieważ nie mogliśmy się sobą nasycić, szybko praktycznie zamieszkaliśmy razem. Po około kilku tygodniach, okazało się, że zaliczyliśmy wpadkę. Ginekolog poinformowała ją wcześniej, że nie będzie mogła długo mieć dzieci po tabletkach więc się nie zabezpieczaliśmy no i stało się. Po chwilowym osłupieniu zaczęliśmy się cieszyć i czekać na dziecko. Do tego wsparcie wszystkich wokół. Faktem jest, że nie korzystaliśmy za bardzo z życia bo wiadomo ciąża do tego jesień i zaraz zaczynająca się zima więc szybko przeszliśmy do wspólnego życia zamiast się wyszaleć. I od tego czasu było już tylko gorzej. Zaczęła być dla mnie coraz bardziej niemiła i opryskliwa. Każda moja wypowiedź była kwitowana reprymendą a pytanie traktowane jak zarzut i odpowiedź pytaniem z wyrzutem na pytanie. Nie trzeba wznosić się zbytnio na wyżyny intelektu żeby zrzucić to na ciążę, tym bardziej niespodziewaną, więc mówię wytrzymam tym bardziej, że myśl o pierwszym dziecku przesłaniała mi wszystko. Z czasem delikatnie zacząłem jej zwracać uwagę. Poród nieco przedwczesny ( 37 tydzień cesarskie cięcie) i urodziła się nasza perełka i oczywiście teraz dopiero odmieniło się nasze życie. Wiadomo nieprzespane noce, pieluchy itd. Oczywiście z sexu nici w zasadzie  od jakiegoś czasu ale trzeba by być gówniarzem żeby tego nie zrozumieć. Wiadomo ciąża a teraz połóg, silny instynkt macierzyński itd. Sytuacja ze stosunkiem do mojej osoby nieco stonowana bo zacząłem już nieco dobitniej upominać się o swoje tzn nie pozwalałem sobie wchodzić na głowę, ale zaczęły się już wymiany zdań i argumentów. Przyznała czasem z płaczem że tak bardzo jej się zmieniło życie a ja już miałem rodzinę ( jestem po rozwodzie i miałem pasierbicę) i dla mnie takie życie to normalka. Mówię OK ale musisz nad sobą pracować. I wiem, że pracowała bo , to nawet było śmieszne czasem, zaczynała zdanie "z sykiem" w połowie się orientowała i kończyła już łagodnie z uśmiechem oczywiście sztucznym. Nie kładę tego wszystkiego nas karb jej charakteru bo do innych ludzi odnosi się normalnie ( nawet jej to wypomniałem) , sympatycznie, ma dużo przyjaciół, kochającą bezkonfliktową w zasadzie rodzinę itd. Nie przypominam sobie żeby przy okazji moich "reklamacji" odpierała zarzuty i próbowała mi mówić, że nie mam racji. Raczej chyba wiedziała, że coś jest na rzeczy. Mówiłem jej też że zachowuje się tak jakby była na mnie skazana i ze żyjemy jak nielubiące się rodzeństwo, które coś niby łączy ale w gruncie rzeczy się nie cierpią... Niestety powiem szczerze, że mi już odeszła ochota na układanie sobie z nią życia. Ciągła opryskliwość, syczenie i spojrzenia jakbym jej zabił pół rodziny doprowadziły do tego że raczej przestałem ją kochać. Ukoronowaniem całego stanu było trzaśnięcie drzwiami od samochodu przez nią. TO była kropla, która przelała czarę. Powiedziałem dość. Tłumaczyła się ze to przez przypadek ale raczej ciężko mi w to uwierzyć, chwilę wcześniej widziałem jej wzrok... Chciałem żebyśmy byli rodziną, kocham naszą córcię nad życie ale się poddałem bo mam jej dość. Byliśmy ze sobą niecałe dwa lata, nasza malutka ma 11 miesięcy... Zastanawiam się tylko czy wytrwam w tym bo powiem szczerze, że mam doła. Kolejny długi zakończony związek i trzeba zaczynać życie od początku... Interesuje mnie też czy jej zachowanie można jakoś zakwalifikować? Jakoś to wszystko naprawić? Wiem że mnie kocha i cierpi i martwię się o nią i o nasza córcię, która nie będzie miała teraz na co dzień obojga rodziców...]]></description>
		<pubDate>Sun, 19 Jun 2011 18:00:16 +0000</pubDate>
		<guid>http://www.psychocafe.pl/topic/7949-notorycznie-niemila/</guid>
	</item>
	<item>
		<title>Nie daje rady już Rodzicami:( co robić?</title>
		<link>http://www.psychocafe.pl/topic/7930-nie-daje-rady-juz-rodzicami-co-robic/</link>
		<description><![CDATA[Witam,<br />
już raz pisałam na tym forum o własnych problemach.<br />
Mam już blisko 30 lat teoretycznie jestem na swoim, pracuje mam mieszkanie, ale emocjonalnie jestem związana z rodzicami.<br />
<br />
Problem tkwi w ich kłótniach, nie daje rady, nie jestem w stanie ich słuchać wzajemnych oskarżeń, wyzywania się. Pracujemy razem i w takich sytuacjach moje/nasze sfery(prywatna i służbowa) momentalnie są zagrożone.<br />
<br />
Zdaje sobie sprawę z tego, ze to ich problem, który ja nie jestem w stanie rozwiązać za nich.<br />
Staram się być z boku, nie wtrącać się bo jeszcze bardziej zaogniam, ale tak naprawdę sami mnie w to wciągają... szantaże psychiczne że się zabiją, telefony pożegnalne w środku nocy, później nie odbieranie ich, więc dla mnie świetna okazja do martwienia się. Czasami sama nie wiem czy mam wierzyć w te groźby, czy nie, ale boję się że jednego dnia się sprawdzą.<br />
<br />
Jestem strasznie rozdarta pomiędzy tym co powinnam robić (choćby to żeby myśleć o sobie), a tym co bym chciała...Kiedy wszystko jest ok mojego mieszkanie u siebie ( nie mam jeszcze swojej rodziny) nie stanowi żadnego problemu. Kiedy są kłótnie momentalnie są zarzuty że się wypinam na rodziną, że tak lepiej osobno wszyscy żyjmy, po co jeden dom, itd<br />
<br />
Tato mnie w tym wszystkim dobija mówiąc, że jeżeli nic nie zrobię z matką to będzie moja wina za rozpad naszej rodziny, i jeżeli sama do siebie nie chcę mieć żadnych pretensji to mam coś zrobić, wysłać Matkę na leczenie itd. <br />
<br />
Z jednej strony nie mam siły się mieszać, moje słowa i tak nie mają dla nich znaczenia, bo przecież nie mam żadnej wiedzy życiowej, jeszcze nic nie przeżyłam w życiu, więc lepiej żebym nie doradzała, a i tak dla każdego z nich jestem w tym przeciwnym obozie.<br />
<br />
Nie wiem co mam robić, jak sie zachowywać, jestem bardzo związana z mama, ale nie umiem teraz z nią rozmawiać spokojnie, bo ona jest nastawiona na nie, więc automatycznie nie mam ochoty siedziec u nich w domu, co mam trzymać ich za ręcę żeby sobie czegoś nie zrobili, być świadkiem ich kolejnych kłotni? <br />
<br />
Za chwilę mam jechać na swoje wakacje z chłopakiem i wgłębi siebie boję się ich zostawić samych, że coś głupiego zrobią a z drugiej strony dlaczego sobie i mojemu chłopakowi mam marnowac cały wyjazd planowany dużo wcześniej.<br />
<br />
Co robić? nie mam rodzeństwa z którym moglibyśmy coś zaplanować, rodzina też raczej się nie będzie mieszać i nic mądrego nie zdziała bo i tak staną po stronie Taty, bo inaczej by zbyt dużo stracili (częsta pomoc finansowa).<br />
Czuje, że jakoś jeszcze wewnętrznie daje rady, wypłaczę się, wykrzyczę, ale w środku powoli się zmieniam, nie życzę nikomu takich chwil jakie przechodzę teraz...niby normalna rodzina a wszystko postawione na głowie, nie ma alkoholizmu, czy innych patologii, ale tym wszystkim wykańczamy siebie psychicznie.<br />
NIe poznaję mojej Mamy, sama z sobą nie daje rady, wpada w furie a wtedy wszystko fruwa po domu. Padaja z jej ust gorzkie słowa takie ze strony Taty. Wiem, że są siebie warci ale nie mogę patrzeć na to jak siebie niszczą.<br />
<br />
Czy rzeczywiście ja jako córka mogę coś pomóc? jeśli tak to jak? czy zlewać i starac się żyć własnym życiem?<br />
Boże jakie to wszystko jest skomplikowane, pogubiłam się i proszę o pomoc !!!]]></description>
		<pubDate>Fri, 17 Jun 2011 11:39:17 +0000</pubDate>
		<guid>http://www.psychocafe.pl/topic/7930-nie-daje-rady-juz-rodzicami-co-robic/</guid>
	</item>
	<item>
		<title>Nerwica i ja</title>
		<link>http://www.psychocafe.pl/topic/7912-nerwica-i-ja/</link>
		<description><![CDATA[witam! postanowiłam że tu napiszę bo moze bedzie mi lżej mam nadzieję że ktoś go przeczyta i w końcu mi pomoże. Od dwóch lat zmagam się z nerwicą b yłam już u wielu psychiatrów jednak dostaje to coraz mocniejsze leki które mi wrecz utrudniają życie i nic po zatym a mam dopiero 18 lat za rok matura a ja nie potrafie sie na niczym skupic nic mi nie pomaga rodzina stara mi sie pomóc ale nie wiedza juz sami co maja zrobic.<br />
moje objawy wygladaja w ten sposob ze mam taki nagły atak paniki czuje tak jakby nerwy zaczeły mna wykrzywiac i albo zawładna mna cała i dostane silnego napadu z utrata przytomnosci podobnego do napadu padaczki albo sie uspokoje wezme lak i mi przejdzie ale to tylko chwilowe .Mam nauczanie inwidualne i w ogóle najchetniej bym została w domu io nie wychodziła z łózka zapisałam sie na prawo jazdy nie jestem w stanie jego skończyć mam paniczny lek ze za karownica MI SIE TOP ZDARZY NIE MA W POBLIZU ZADNYCH DOBRYCH LEKARZY nie wiem sama co robic chwilami mam silne napady depresji  i ataki paniki przed smiercią.<br />
jakies 7 lat temu miałam operacje gdyz miałam napady padaczki które były spowodowane gózem mózgu byla duża możliwość ze moge byc po niej sparalizowana jednak wszystko było ok myslalam ze choroba wróciła jednak neurolodzy mówią ze wszystko ok . pierwszy taki napad nerwicy miałam po smierci ojca ,egzaminem trzecioklasisty  potem było jeszcze gorzej w pierwszej klasie technikum zaczeły sie na de mna znecać dwie dziewczyny z klasy brałam tylko psychotropy chodziłam jak nacpana nie wiedziałam co sie ze mna dzieje nadchodza wakacje a ja znowu w takim stanie koszmar . Prosze pomóżcie mi co mogę zrobic]]></description>
		<pubDate>Wed, 15 Jun 2011 09:57:10 +0000</pubDate>
		<guid>http://www.psychocafe.pl/topic/7912-nerwica-i-ja/</guid>
	</item>
	<item>
		<title>Problem z dziewczyną</title>
		<link>http://www.psychocafe.pl/topic/7735-problem-z-dziewczyna/</link>
		<description><![CDATA[Witam. Miesiąc temu poznałem przypadkiem przez gg dziewczynę w moim wieku (prawie 17 lat). Mieszka w miasteczku oddalonym o 50km od mojego miasta. Bardzo mi się podoba, zakochaliśmy się w sobie, dobrze się dogadujemy, ale jest jeden problem. Mianowicie ona chodzi cały czas na imprezy i spotyka sie z towarzystwem po dwadzieścia pare lat... :/ Bez przerwy podrywają ją jacyś chłopacy, większość po 20 lat. W każdy weekend chodzi na jakieś ogniska, imprezy....Jest taka troche mało odpowiedzialna. Wysyłała mi swoje zdjecia to na połowie jest pijana,a ja wolę raczej dziewczyny takie bardziej heh grzeczne , takie raczej co piją alkohol okazyjnie. A ona cały czas się upija, chodzi po jakiś barach... No i żyjemy tak trochę w innych światach: ja całymi dniami, poza pisaniem z nią, gram z kolegami w piłkę, jeżdżę na rowerze, a ona imprezy, koleżanki. Spotykamy sie tylko w weekendy, lecz ona chodzi troche z oporem, bo musi wybrać między mną a ogniskami   Wcześniej miała dwóch chłopaków, z jednym była 2 lata, palili trawe, papierosy, ale ja jakoś napisałem że nie lubię dziewczyn, które palą to rzuciła palenie. <br />
Czy myślicie że taki związek wypali? Cały czas mam te myśli że ona chodzi na jakieś ogniska, upija sie. Częstym tematem w rozmowach z nią jest alkohol. Jeszcze opowiada mi jak sie upija tak że nic nie pamięta i odwala jakieś cyrki :/ <br />
Napisałem na tym forum, bo liczę że ktoś przeczyta to i powie co o tym sądzi]]></description>
		<pubDate>Wed, 01 Jun 2011 15:02:19 +0000</pubDate>
		<guid>http://www.psychocafe.pl/topic/7735-problem-z-dziewczyna/</guid>
	</item>
	<item>
		<title>Miłość nie istnieje</title>
		<link>http://www.psychocafe.pl/topic/7712-milosc-nie-istnieje/</link>
		<description><![CDATA[Witam,chciałbym się dowiedzieć(szczególnie od płci przeciwnej)czemu dla was miłość jest ważna;co to w ogóle jest? i czemu ubieracie "to" w piękne słowa?]]></description>
		<pubDate>Sun, 29 May 2011 19:47:54 +0000</pubDate>
		<guid>http://www.psychocafe.pl/topic/7712-milosc-nie-istnieje/</guid>
	</item>
	<item>
		<title>Czy to koniec? jak myślicie?:(</title>
		<link>http://www.psychocafe.pl/topic/7553-czy-to-koniec-jak-myslicie/</link>
		<description><![CDATA[Jestem z moim chlopakiem 2 lata i 3 miesiace..kiedys bylo wspaniale ciagle mi mowil jak bardzo mnie kocha, mowil takie rzeczy ze od razu mialam lzy w oczach ze szczescia. byl zly gdy na przyklad jakis chlopak napisal mi smsa..mowil ze boi sie ze mnie straci..nie chcial zebym chodzila bez niego na imprezy a jesli juz poszlam to przychodzil i bawilismy sie razem albo szlismy do domu. gotowal mi, lubil spedzac ze mna czas..teraz jest inaczej..jedyne co moge od niego uslyszec to ze mnie kocha nic innego nie mowi zadnych innych milych rzeczy, gdy jakis kolega mi napisze on nie reaguje, bylam ostatnio na dyskotece bez niego to co prawda przyjechal ale aby na godzine a potem poszedl do domu spac a mnie zostawil tam sama..teraz wymysla rozne rzeczy zeby aby nie siedziec ze mna..to znaczy spedzamy ze soba czas, spi u mnie czaem ale to juz nie jest to co kiedys..kiedys tez poklocilismy sie to przychodzil plakal i chcial sie godzic. teraz gdy ja nie pojde do niego i pierwsza nie wyciagne reki tak wcale sie nie odzywa..ale na przyklad wieczorami interesuje sie gdy jestesmy pokloceni co robie itp i zawsze gdy nie odbiore to pisze: "I co juz pewnie z kims jestes" i takie podobne smsy..gdy go pytam mowi ze mnie kocha caly czas tak samo tylko ze ja cos wymyslam ale mi sie wydaje ze przestaje mnie kochac ze jest ze mna bo nie ma innej na oku i ze mu sie znudzilam:( a ja go tak bardzo kocham..co robic??]]></description>
		<pubDate>Thu, 05 May 2011 12:02:07 +0000</pubDate>
		<guid>http://www.psychocafe.pl/topic/7553-czy-to-koniec-jak-myslicie/</guid>
	</item>
	<item>
		<title>Nie wiem co myśleć:( czy on mnie jeszcze kocha?</title>
		<link>http://www.psychocafe.pl/topic/7551-nie-wiem-co-myslec-czy-on-mnie-jeszcze-kocha/</link>
		<description><![CDATA[Jestem z moim chlopakiem 2 lata i 3 miesiace..kiedys bylo wspaniale ciagle mi mowil jak bardzo mnie kocha, mowil takie rzeczy ze od razu mialam lzy w oczach ze szczescia. byl zly gdy na przyklad jakis chlopak napisal mi smsa..mowil ze boi sie ze mnie straci..nie chcial zebym chodzila bez niego na imprezy a jesli juz poszlam to przychodzil i bawilismy sie razem albo szlismy do domu. gotowal mi, lubil spedzac ze mna czas..teraz jest inaczej..jedyne co moge od niego uslyszec to ze mnie kocha nic innego nie mowi zadnych innych milych rzeczy, gdy jakis kolega mi napisze on nie reaguje, bylam ostatnio na dyskotece bez niego to co prawda przyjechal ale aby na godzine a potem poszedl do domu spac a mnie zostawil tam sama..teraz wymysla rozne rzeczy zeby aby nie siedziec ze mna..to znaczy spedzamy ze soba czas, spi u mnie czaem ale to juz nie jest to co kiedys..kiedys tez poklocilismy sie to przychodzil plakal i chcial sie godzic. teraz gdy ja nie pojde do niego i pierwsza nie wyciagne reki tak wcale sie nie odzywa..ale na przyklad wieczorami interesuje sie gdy jestesmy pokloceni co robie itp i zawsze gdy nie odbiore to pisze: "I co juz pewnie z kims jestes" i takie podobne smsy..gdy go pytam mowi ze mnie kocha caly czas tak samo tylko ze ja cos wymyslam ale mi sie wydaje ze przestaje mnie kochac ze jest ze mna bo nie ma innej na oku i ze mu sie znudzilam:( a ja go tak bardzo kocham..co robic??]]></description>
		<pubDate>Thu, 05 May 2011 07:14:28 +0000</pubDate>
		<guid>http://www.psychocafe.pl/topic/7551-nie-wiem-co-myslec-czy-on-mnie-jeszcze-kocha/</guid>
	</item>
	<item>
		<title>młodość a stały związek</title>
		<link>http://www.psychocafe.pl/topic/7150-mlodosc-a-staly-zwiazek/</link>
		<description>Mam pytanie czy dziewczyna, która nie wybawiła się w młodości, a w wieku 20 lat zaczęła stały związek z mężczyzną starszym o 10 lat, czy nie przeszkodzi to w jej przyszłości, w tworzeniu szczęśliwej rodziny mimo, że jest to bardzo udany związek.  Bo są przypadki gdzie kobiety około 40stki zaczynają się bawić a skutki tego są czasem tragiczne dla dzieci czy jej związku. Pytam bo właśnie ja jestem w takiej sytuacji, a mój facet już niechętnie raczej chodzi na dyskoteki i muszę bawić się z innymi. Czy nie będę żałować tego, że zaczęłam tak wcześnie tak poważny związek?</description>
		<pubDate>Sun, 10 Apr 2011 13:27:21 +0000</pubDate>
		<guid>http://www.psychocafe.pl/topic/7150-mlodosc-a-staly-zwiazek/</guid>
	</item>
	<item>
		<title>Ja. on, jego dziewczyna, odległość, internet.Co z tym zrobić?</title>
		<link>http://www.psychocafe.pl/topic/7143-ja-on-jego-dziewczyna-odleglosc-internetco-z-tym-zrobic/</link>
		<description><![CDATA[Witam, <br />
<br />
Mam pewien problem i byłabym wdzięczna za wszelkie rady i sugestie.  Uprzedzam, że "trochę" się rozpisałam <img src='http://www.psychocafe.pl/public/style_emoticons/default/wink.gif' class='bbc_emoticon' alt=';)' /><br />
<br />
Otóż chodzi o to, że rok temu w styczniu poznałam w internecie świetnego faceta-starszego ode mnie o 7 lat ( ja mam 20 lat, on 27). Świetnie sie dogadujemy i rozumiemy. Ja mieszkam w Polsce, a on w Anglii,  w dodatku mieszka ze swoją dziewczyną, z którą był/jest w związku od 4,5 roku. Od samego początku o tym mówił, więc wszystko było jasne. Ja jestem cały czas wolna. Do tej pory z różnych powodów losowych nie udało nam się jeszcze spotkać, mimo iż już wiele razy było to planowane. Z jednej strony jesteśmy dobrymi przyjaciółmi, z drugiej strony zaś oboje wiemy o co nam, a właściwie jemu chodzi. (Z jego wypowiedzi i aluzji domyślam się, że chodzi mu o jakąś przygodę ze mną jeżeli doszłoby do spotkania). On mnie bardzo szanuje, lubi i chyba jestem jedną z ważniejszych osób w jego życiu. Albo tak mi sie przynajmniej wydaje.<br />
Jeśli chodzi o mnie, jestem do niego bardzo przywiązana, to jak do tej pory to mój ideał chłopaka zarówno pod względem wyglądu jak i charakteru (charakteru najbardziej). Mogę mu się zwierzyć ze wszystkich swoich problemów, zawsze mnie pocieszy, znajdzie jakieś rozwiązanie itp. Na samym początku mailowaliśmy codziennie i rozmawialiśmy na komunikatorze. Po jakichś 2 miesiącach nasze kontakty się trochę ograniczyły. Kiedy w końcu po jakichś 3 miesiącach znajomości podałam mu swój numer tel. bo cały czas o to prosił, mieliśmy ze sobą kontakt głównie telefoniczny. Jako że nie chcę mu sie narzucać i np. dzwonić w nieodpowiednim momencie (w obecności jego dziewczyny), mamy kontakt tylko i wyłacznie z jego inicjatywy. <br />
Jednakże wygląda to tak, że on zadzwoni raz, potem za tydzień znowu, a potem jest cisza przez jakieś 2 tyg. Ok, nie może często tego robić z uwagi na koszty. Ale, były takie momenty, że nie odzywał się 2-2,5 mies, a potem przepraszał i było jak dawniej. Bywało też tak, że raz zadzwonił, wtedy obiecał że odezwie się za kilka dni i wcale tego nie robił.<br />
2 mies. temu rozstał się ze swoją dziewczyną, trochę załamał, przestał chodzić do pracy przez jakiś czas. W tym okresie po jakimś miesiącu od rozstania i miesiącu ciszy odezwał się. Ledwie powiedział o co chodzi, potem martwiłam się o niego. Od tego momentu minęło już 33 dni ciszy. Ostatnio dowiedziałam się, że znów jest w kontakcie ze swoją byłą, lecz nie wiem na jakim poziomie są to kontakty. <br />
Najgorsze jest to, że coraz częściej zaczynam się czuć jak ktoś, o kim pamięta kiedy nie ma koło niego nikogo innego do rozmowy itp. Jak ma problemy-nie pisze, nie dzwoni, dopiero potem jak ma chwilę czasu. Za każdym razem domaga się bycia w kontakcie, a wcale tak nie jest. Czasami też wydaje mi się, że jest dla mnie taki "świetny" głównie ze względu na to, żeby tylko doszło do tego spotkania. Jak się okazuje, potrzebuję tych rozmów z nim i kontaktu. <br />
Dziewczyna rzuciła go dlatego, że własnie za bardzo interesował sie innymi. To, że bardzo ją kocha,a może i kocha nadal, mimo iż tak robił też jest pewne i sprawdzone. <br />
Teraz, gdy oboje są w kontakcie, istnieje prawdopodobieństwo, że będzie o nią walczył by znów być razem i jeżeli w końcu mu się to uda, to zrozumiawszy swój błąd już go nie popełni, czyli ograniczy swoje kontakty z innymi dziewczynami.<br />
Boję się, że któregoś "pięknego" dnia zadzwoni do mnie i oznajmi mi, że to koniec. Że nie możemy być znajomymi i się kontaktować, bo ostatnio za dużo go to kosztowało. (Tymbardziej, że nigdy się nie spotkaliśmy jeszcze i mieszkamy daleko od siebie). Tego bym nie przeżyła z uwagi na to, iż w najgorszych chwilach mojego życia zawsze "był" przy mnie i tylko on zna największe tajemnice mojego życia i mnie rozumie.<br />
Zresztą już coraz bardziej mam dosyć tych krótkich chwil radości przechodzących z czasem w zwątpienie czy jeszcze kiedykolwiek się odezwie.<br />
Zastanawiam się, czy jest sens to ciągnąć, czy może lepiej samemu to zakończyć i racjonalnie mu wyjaśnić.. Z drugiej strony wiem, że okropnie by mi go brakowało, mogłabym nawet wpaść w depresję z tego powodu. Minął miesiąc, a ja już nie potrafię znaleść sobie miejsca, tęsknię za nim, wyczekuję telefonu od niego i zastanawiam się, czy jeszcze kiedykolwiek się do mnie odezwie, więc wolę nawet nie myślec, co by było, gdybym zerwała ten bardzo ważny dla mnie kontakt. Wiem też, że gdybym mu to ja powiedziała, byłby rozczarowany i nie rozumiałby tego. Gdyby też zerwał ten kontakt, poczułabym się odrzucona.  <br />
<br />
Co robić? Czy to ma sens? Poradzcie&gt;  Z góry dziekuję<img src='http://www.psychocafe.pl/public/style_emoticons/default/smile.gif' class='bbc_emoticon' alt=':)' />]]></description>
		<pubDate>Sat, 09 Apr 2011 15:20:45 +0000</pubDate>
		<guid>http://www.psychocafe.pl/topic/7143-ja-on-jego-dziewczyna-odleglosc-internetco-z-tym-zrobic/</guid>
	</item>
	<item>
		<title>boję się</title>
		<link>http://www.psychocafe.pl/topic/6845-boje-sie/</link>
		<description><![CDATA[Od jakiegoś czasu miewam takie dni, w których popadam w jakiś obłęd, mam ochotę z miejsca się rozpłakać z bezradności. Zawsze czułam się gorsza, miałam niską samoocenę, często też zdarzało mi się mówić rzeczy, których później żałowałam, a ludzie zaczęli mnie uznawać za idiotkę. Poskutkowało to tym, że stałam się strasznie małomówna. Teraz staje mi to na przeszkodzie np.podczas korepetycji z historii (dowiedziałam się, że jestem strasznie cicha, spokojna i za mało się odzywam), a najgorsze jest to, ze nie wiem co powinnam z tym zrobić. Podobny problem mam też z nawiązywaniem kontaktów z rówieśnikami, prowadzeniem zwyczajnej rozmowy. Powoduje to narastającą we mnie frustrację, którą próbuję jakoś tłumić, ostatnio paleniem, a wcześniej samookaleczaniem, które jednak "zastąpiłam" petami (jako mniej szkodliwymi na teraz, pomimo zawrotów głowy po jednym papierosie), na bieżąco tłumię ją też jedzeniem. Jednocześnie czuję się wstydliwie z takim problemem jak ten...<br />
i nie wiem co mam robić, mogłabym się użalać nad sobą tak cały dzień <img src='http://www.psychocafe.pl/public/style_emoticons/default/unknw_mini.gif' class='bbc_emoticon' alt=':niewiem:' />]]></description>
		<pubDate>Sun, 03 Apr 2011 11:55:25 +0000</pubDate>
		<guid>http://www.psychocafe.pl/topic/6845-boje-sie/</guid>
	</item>
	<item>
		<title>Powoli dostaje obłędu</title>
		<link>http://www.psychocafe.pl/topic/6651-powoli-dostaje-obledu/</link>
		<description><![CDATA[jeszcze do niedawna pisanie mi pomagało dzisiaj powoli dostaje obłędu, nie potrafię myśleć o niczym innym. Gdzie szukać pomocy ?<br />
Moja historia www.izaikuba.pl]]></description>
		<pubDate>Fri, 25 Mar 2011 19:52:51 +0000</pubDate>
		<guid>http://www.psychocafe.pl/topic/6651-powoli-dostaje-obledu/</guid>
	</item>
	<item>
		<title>miłosc zycia</title>
		<link>http://www.psychocafe.pl/topic/6648-milosc-zycia/</link>
		<description>mam pytanie: czy takie okreslenie , pojecie istnieje?</description>
		<pubDate>Fri, 25 Mar 2011 15:55:11 +0000</pubDate>
		<guid>http://www.psychocafe.pl/topic/6648-milosc-zycia/</guid>
	</item>
	<item>
		<title>sposoby by zapomnieć o ex ?</title>
		<link>http://www.psychocafe.pl/topic/6438-sposoby-by-zapomniec-o-ex/</link>
		<description><![CDATA[Cześć.<br />
potrzebuje porady, jak zapomnieć o ex , byłem z nią poł roku<br />
W każdym razie dobrze sie dogadywalismy widziałem jak się cieszyła z każdego spotkania. mimo ze mieszkalismy 250 km od siebie. W sylwestra była pierwsza kłótnia , pogodziliśmy się , lecz ona pózniej stopniowo zaczeła ograniczac kontakt , pozniej zerwała , jak to ujęła , '' nie może zapomnieć o tym jak ją zraniłem ''. Mimo że jeszcze 2 tygodnie wczesniej , obiecywała ze nie chce zerwac i że nigdy tego nie zrobi, bo kocha,<br />
Później dowiedziałem się od jej mamy , z którą mam do teraz bardzo dobry kontakt ,2 dni po tym jak zerwała ze mną u nich w domu była awantura , bo ona chciała iść spać na noc do jakiegos chłopaka, Nawet nie zdobyła się na odwage żeby mi powiedzieć co było prawdziwym powodem rozstania , wolała żebym myślał ze to moja wina.<br />
Jednak , moze to dziwne ,ale nie potrafie przestać o niej myśleć ,non stop tylko o niej myślę , wszedzie ją widze,Wiem że ostatnio zdarzają jej się ucieczki z domu na kilka dni , jej mama nie śpi po nocach , szuka jej po mieście. A ta dziewczyna przecież ma tylko 16 lat. nie znałem jej z tej strony , nie wiedziałem , że jest do czegos takiego zdolna . Jej mama mi napisała '' że ona nie zasługuje na takiego chłopaka jak Ty '' , wszyscy moi znajomi ,którzy ją znali mieli o niej bardzo złe zdanie. Jednak ja nie potrafie, przestać o niej myśleć,tęsknię i nienawidzę jej jednocześnie.wydaje mi się że stowrzyłem sobie we własnym umyśle syndrom ''tej jedynej'' ,jej fałszywy wyidealizowany obraz]]></description>
		<pubDate>Fri, 18 Mar 2011 17:38:36 +0000</pubDate>
		<guid>http://www.psychocafe.pl/topic/6438-sposoby-by-zapomniec-o-ex/</guid>
	</item>
	<item>
		<title>Bliski załamania...</title>
		<link>http://www.psychocafe.pl/topic/6251-bliski-zalamania/</link>
		<description><![CDATA[Witam  <br />
 Chciałbym opowiedzieć Wam moją trochę długą historię, pogmatfaną jednak prostą w odbiorze.Mam 27 lat i jestem na granicy załamania psychicznego.Najgorsze jest to że niemam się komu wyżalić i niemam się do kogo poradzić,dlatego zapisałem się na te forum z nadzieją że ludzie o podobnych problemach doradzą mi i pomogą mi wyjść z tego dołka psychicznego.<br />
   Od 5 lat mieszkam w Anglii w nadzei że moje życie ulegnie zmianie(bynajmniej pod względem finansowym).Po 6 miesiącach poznałem dziewczynę Martę(miała 5 letnią córkę),zaprzyjaźniliśmy się na początku potem było coś więcej zaczeliśmy coś do siebie czuć,uderzyła w Nas fala uczuć,spędzaliśmy każdą minutę ze sobą tak jak w każdym świeżo rozpoczętym związku było poprostu idealnie.8 miesięcy póżniej zaręczyliśmy się mająć tysiące planów na wspólną przyszłość tj ,ściągnięcie jej córki do UK,kupienie mieszkania,założenie rodziny itp.Na początku wszystko szło zgodnie z planem ale po jakimś czasie coś zaczeło iśc nie tak.Ona powoli stawała się pesymistycznie nastawiona do tego wszystkiego,miała problemy w pracy,nie mogła dogadać się z anglikami na dodatek utrudniali Jej życie nasi rodacy.Pracowałem razem z Nią i pomagałem jej we wszystkim, byłem dla Niej wparciem pod każdym względem,wyręczałem Ją z każdych obowiązków tylko po to by czuła się komfortowo ale to nic niepomagało było coraz gorzej,proponowałem nawet wyjazd do Polski,pytałem się czy może w Naszym związku coś jest nie tak ale Ona zapewniała że Mnie bardzo Kocha...Nie znałem skutecznego antidotum by  ustabilizować to całą sytuację i spowrotem ukierunkować się na tor naszej wspólnej przyszłośći. <br />
    Gdy po jakimś czasie Jej córka była już z Nami sytuacją wyglądała(lecz taka nie była) na ustabilizowaną pomijając ciągłę Jej problemy w pracy.Proponowałem oczywiście zmianę pracy jednak obawiała się tego że może być tak samo w innej.Po 2 latach naszego związku coś pękło we Mnie z natury jestem optymistycznie nastawiony,zawsze dążący do swoich celów a tutaj coś się we Mnie się zmieniło straciłem nadzieję,brak motywacji i ciągła nerwówka i obawy czy oby się znowu Ona nie zdenerwuję i dbanie żeby była w dobrym humorze ale z czasem i to zaniedbywałem  mając wszystko gdzieś,zaniedbałem także relacje z przyjaciółmi,znajomymi i rodziną.Poprostu zamknąłem się w sobie koncentrująć się tylko na bieżących i podstawowych sprawach przestałem już być tym kręgosłupem i motorem napędowym rodziny.Nawet i Ona myślała już że to Mnie przerasta ale to nie było to..poprostu inaczej się już czułem,chyba już wtedy potrzebowałem Pomocy,też nie chciałem jej pokazywać że coś ze Mną jest nie tak,żeby nie pogarszać jej kondycji psychicznej i właśnie wtedy też popełniłem ten błąd  że za mało o tym rozmawialiśmy.<br />
    I tak ciągneliśmy  to przez kolejne 2 lata,zero ambicji i nadzieji załamka totalna przy okazji ciagłe kłutnie sam się oszukiwałem że będzie OK próbowałem wymyślać coś innego np.kupienie domu w Polsce i wyprowadzenie się jak najszybciej ale nie było to realne przy Naszych długach jakie porobiliśmy tutaj przez te 4 lata(karty kredytowe,raty itp.)to poprostu  Było NIE Realne!<br />
    2 miesiące temu Marta wyjechała do Polski na tydzień taki relaksujący tydzień,który miał lekko Ją odstresować.Po powrocie uznała że niema sensu tego dalej ciągnąć że powinniśmy się rozstać w przyjaźni,poukładać tutaj wszystko,podzielić się wspólnym majątkiem i się rozejść w pokoju.Byliśmy spłukani ale Ona chciała zamieszkać jeszce ze Mną by pomóc wyjść ze wspólnych długów i zaoszczędzić jak najwięcej pieniędzy by potem wrócić do Polski.W tym momencie coś we Mnie wybuchło moje ambicje i nadzieję zostały wygrzebane z tego śmietnika emocjonalnego mając nadzieję że może nie jest za późno i chyba popełniłem błąd zacząłem Ją prosić żeby nie odchodziła że powinniśmy dać sobie jeszcze szanse po 4 latach zasługujemy chyba na to!..Po kilku dniach negocjacji postanowiła że damy sobie szanse ale to było bardziej wymuszone niż prawdziwe..<br />
   W dalszym ciągu coś mi nie dawało spokoju widziałem jak ukrywa się z telefonem,nie chciała mi nic powiedzieć aż wreście powiedziała mi prawdę!!..Powiedziała że wróciła do swojego byłego.. z którym była 5 lat temu przez kilka miesięcy ale to On ją rzucił.Miała z Nim mailowy kontakt przez conajmniej 6 miesięcy od Naszego rozstania.To zabolało naprawdę.Już nie chciałem żadnej szansy ani ciągnąć tego dalej miałem ochotę poprostu wyjść z domu ale zdrowy rozsądek mówił Mi żeby zostać bo mieliśmy wspólne długi no i tez dla dobra Jej córki.<br />
   Teraz widzę codziennie jak piszę Ona z nim na gg,sms czy rozmawia,już się z tym nie ukrywa.Codziennie duszę to w sobie jednocześnie próbująć się niezałamać bo wiem że będzie po Mnie Ona próbuje Mi pomóc pociesza, mówi że tak jest lepiej niż się rozstać w kłótni,że będe szczęśliwy z kimś innym.Może i ma rację ale jesteśmy skazani narazie na Siebie,śpimy razem w jednym łóżku,masuję ją tak jak zawsze robiłem to przed ,nawet kochaliśmy się kilka razy.TO jest CHORE! Wiem!.Ale czy warto to robić?Non Stop zadaję sobie te pytanie..<br />
    Jeszcze chciałbym dodać( wstyd mi sie do tego przyznać) ale przeczytałem ostatnio historię Jej GG (wiem że nie powinienem bo tylko pogarszam sam sobie) i wbiłem się w szok w jaki sposób Oni do siebie piszą conajmniej jak by byli ze sobą te 5 lat a Ona była tylko 5 dni z nim na tym urlopie.Dusi Mnie to że ona mu dała szanse po 5 latach będąc z nim te 5 dni,planując z nim przyszłość i to że nie mogą życ bez siebie.Teraz bedą spotykać się conajmniej raz w miesiącu<br />
    I teraz nie wiem co mam robić jestem na granicy załamania a staram się jednocześnie sam pocieszać,jestem uwiązany z Nią conajmniej pół roku bo tyle jeszcze potrzebujemy czasu na wyprostowanie wszystkich spraw.Niemam się komu wyżalic,niemam znajomych w poblizu z którymi mógłbym o tym porozmawiać a mało tego tydzień temu straciłem pracę i to jest już chyba dla mnie gwóżdź do trumny.<br />
    Także myśle codziennie co Mam robić czy zostać i poukładać te wszystkie sprawy,czy odejść od Niej żeby nie patrzeć na to wszystko(nie patrząc na nic), czy może wykorzystać ten czas i jeszce zawalczyć o ten związek bo w sumie przez te 4 lata było o wiele więcej dobrych chwil a mniej tych złych moze jest i warto.<br />
<br />
 P.S Wybaczcie za tak długą historię ale nigdy jeszce nie pisałem nic podobnego i tylko w ten sposób mogłem przedstawić moje problemy...]]></description>
		<pubDate>Thu, 10 Mar 2011 09:45:46 +0000</pubDate>
		<guid>http://www.psychocafe.pl/topic/6251-bliski-zalamania/</guid>
	</item>
	<item>
		<title>Pomocy! Toksyczny związek</title>
		<link>http://www.psychocafe.pl/topic/5556-pomocy-toksyczny-zwiazek/</link>
		<description><![CDATA[Witam<br />
Moja koleżanka ma poważny problem:( Jej chłopak źle ją traktuje, poniża ją! Jest egoistą jego zainteresowanie nią zaczyna się i kończy na tym co on chce i tylko wtedy kiedy On coś potrzebuje. O spotkanie Ona musi go błagać. Wie, że powinna go zostawić bo będzie coraz gorzej ale nie umie! Doprowadził do sytuacji gdzie Ona nienawidzi i brzydzi się  sama sobą Twierdzi, że na nikogo innego nie zasługuje:( On ją niszczy boję się, że za niedługo zacznie ją bić albo gorzej! Ona raz chce go zostawić ale za 5 min usprawiedliwia go i ma nadzieję, że się zmieni;/  Ja niestety nie wierzę w to są już ze sobą 3 lata i robi się coraz gorzej! Twierdzi, że On nie zdaje sobie sprawy z tego co jej robi! Próbowała go zostawić ale wystarcz, że jest na chwile miły i kochany taki jak był na początku i Ona zostaje z nim:( On nie pozwoli jej tak łatwo odejść Niestety jest bardzo słaba psychicznie:( Twierdzi, że z góry jest skazana na taki toksyczny związek i nic nie da się z tym zrobić!<br />
<br />
Staram się jej pomóc i wspierać jak potrafię! Myślę jednak, że bez psychologa nie da sobie rady tylko nie bardzo wiem jak ją do tego namówić! Myślę, że powinnam działać delikatnie dlatego proszę was o rade. Jak ją namówić na wizytę i co mogę zrobić żeby jej pomóc bo  już nie mam pomysłów:(]]></description>
		<pubDate>Fri, 04 Feb 2011 15:57:55 +0000</pubDate>
		<guid>http://www.psychocafe.pl/topic/5556-pomocy-toksyczny-zwiazek/</guid>
	</item>
	<item>
		<title>praktyki dla studentów psychologii</title>
		<link>http://www.psychocafe.pl/topic/5500-praktyki-dla-studentow-psychologii/</link>
		<description><![CDATA[Czy ktoś ze studentów psychologii był na praktykach za granicą ( takich przez uniwersytet) ? Prosiłbym o konkretne namiary na firmy, instytucje.<br />
<br />
Pozdrawiam.]]></description>
		<pubDate>Sat, 29 Jan 2011 13:12:36 +0000</pubDate>
		<guid>http://www.psychocafe.pl/topic/5500-praktyki-dla-studentow-psychologii/</guid>
	</item>
	<item>
		<title>Konflikt- wasze spojrzenie na sytuację</title>
		<link>http://www.psychocafe.pl/topic/5170-konflikt-wasze-spojrzenie-na-sytuacje/</link>
		<description><![CDATA[Witam wszystkich, <br />
<br />
Z góry dziękuję za obiektywną ocenę sytuacji <img src='http://www.psychocafe.pl/public/style_emoticons/default/smile.gif' class='bbc_emoticon' alt=':)' /><br />
<br />
Jestem 25 letnim studentem z poznania, od prawie 10 lat jestem w związku z dziewczyną 24lata, nadal jesteśmy tylko chłopakiem i dziewczyną, gdyż mieszkamy od jakiegoś czasu z dala od siebie, studia w innych miastach, teraz ona pracuje za granicą, mimo to nadal bardzo się kochamy i chcemy być razem. <br />
<br />
Sytuacja wygląda tak, 24 grudnia, czyli w wigilię, ona przyjeżdża do domu, przyjeżdża busem z dość daleka więc trzeba pojechać po nią wcześnie rano do większego miasta. Cały czas myślałem że zrobię to ja, jednak już jakiś czas temu wynikło że przyjedzie po nią jej tata, ona tak ustaliła z ojcem. Cała ta sytuacja, doprowadziła do tego że trochę się pokłóciliśmy, gdyż ona nie widzi w tej sytuacji nic złego, ja zaś myślę że po długiej rozłące to ja powinienem ją odebrać. Mimo naszych dyskusji nie możemy dojść do porozumienia, jest to błachy temat, aczkolwiek nie wiem dlaczego ale bardzo mnie denerwujący, ona uważa że nie ma w tym nic złego, ja zaś uważam, że błacha czynność jak powitanie jej i odebranie samochodem jest dla mnie czymś bardzo ważnym, i mam do niej duży żal.... czy słusznie?<br />
<br />
mam nadzieję że pomimo tego że sytuacja jet troszkę komiczna, ktoś napisze parę słów o tym co myśli na ten temat ze swojej strony <br />
Dziękuje]]></description>
		<pubDate>Sun, 19 Dec 2010 20:57:08 +0000</pubDate>
		<guid>http://www.psychocafe.pl/topic/5170-konflikt-wasze-spojrzenie-na-sytuacje/</guid>
	</item>
	<item>
		<title>Wiem, ze jestem kompletną zakochaną idiotką i ze znowu popełniłam błąd... pomozcie... nie daje sobie rady</title>
		<link>http://www.psychocafe.pl/topic/5153-wiem-ze-jestem-kompletna-zakochana-idiotka-i-ze-znowu-popelnilam-blad-pomozcie-nie-daje-sobie-rady/</link>
		<description><![CDATA[--------------------------------------------------------------------------------<br />
<br />
Nie wiem czy niektorzy z was pamiętaja moj wątek o wykładowcy, ktory miał 46 lat... jesli nie pokrotce opiszę historię z wakacji: otóż był wykładowca, który zapraszał mnie na randki do kawiarni, umawial się ze mną w rżnych miejscach, komplementował, podrywał, a ja się w nim zakochałam... nagle dowiedziałam sie, że w tym samym czasie kręcił z inną, która teraz jest jego dziewczyną i z nią mieszka...<br />
Otóż ciag dalszy tej historii jest dużo gorszy... nie odkochałam się w nim w tym czasie. Do listopada jednak nic do iego nie pisałam... az sam napisal... najpierw wyslal mi zaproszenie na jednym z portali spolecznosciowych a nastepnie napisałnaila, czy mozemy sie spotkac i wyjasnic... a ja bylam głupia, zgodziłam się nawet cieszyłam się z tego... Na pierwszym spotkaniu juz powiedzial, że ma dalej ta dziewczyne... ale ze nie wie czy chce z nią byc, ze może z nią nie będzie, ze umawial siie z nią bo nie wiedzial, że ja jestem zainteresowana... ze myslał, że mi chodzi tylko o przyjazn... ja mu powiedziałam o moich uczuciach. Stwierdził, że teraz nie wie co ma robic, ze moze lepiej sie poznamy, ze byc moze dojdzie do związku... zgodziłam się, bo go kochałam bylam głupia i naiwna. Mówił, ze nie chce jeszcze teraz zrywac z tą dziewczyną (ona ma 27 lat) bo nie wie czy mu się ze mną uda i ze chce mnie poznac i miec pewnosc ze nie odejde od niego... ;( <br />
Tak więc uwierzyłam mu, próbowalam go zrozumiec. Spotykałam się z nim w kawiarniach przez miesiąc, łapał mnie za rękę, przytulał, całował... dawał nadzieję, mowił jeszcze wieksze komplementy, ciagle bylo cos, ze po spotkaniach ze mna ma zawroty głowy, że mysli o mnie ciągle, że nie wie co teraz ma robic... ze jestem cudowna a nawet zbyt cudowna itp. ;( ja byłam głupia, wierzyłam w to wszystko, miałam nadzieję na cos... miałam nadzieję,, że go przekonam do siebie, ze zerwie z tamtą dziewczyną chociaż wprost mowiłam mu, że nie chce byc przez cały czas jego kochanka, że rozumiem, ze musimy sie poznac, ale ze to nie moze tak długo trwac bo mi taka rola nie odpowiada... mowil, ze rozumie ale nie potrafi teraz podjąć decyzji z dnia na dzień ;( Poprosił mnie abym wyjechała z nim do warszawy, strasznie się cieszylam na ten wyjazd. Wynajął hotel, odbywalam z nim stosunek nawet kilka razy... było cudownie, był dla mnie czuły, miły, opiekunczy, miejscami troche ostrzejszy ale było wspaniale... tak wtedy sądziłam, ze to najpiekniejsze chwile w moim zyciu... ;( sądziłam, ze moze po tych zblizeniach jakos przekonam go do siebie, że może będziemy sie czesciej spotykac, ze moze się lepiej poznamy i będzie dobrze. Przez cały pierwszy dzien był dla mnie cudowny, wspaniały... jednak na drugi dzien rano jak juz mielismy odjezdzac, zrobił się jakis oschły, bardziej obojętny... powiedział, że nie będzie mógł się spotkać ze mną, bo jego dziewczyna (ktora z nim mieszka) bedzie miec wolne dni i oon musi zostac z nią... nie sądzilam, ze tyle czasu musi jej poswięcac... wczesniej mowil mi, ze chce z nią zerwac, że ona nie jest ładna ani mądra, ze wziął ją tylko dlatego, bo jest trochę starsza i myslal, ze lepiej posprzata cos czy ugotuje... kiedy powiedział mi, że nie bedzie mógł sie ze mną spotkac bo zostaje teraz z dziewczyną było mi bardzo przykro, prawie się poplaka lam, jednak on był oschły, powiedział tylko zebym się uspokoila bo on nie chce zeby ktos w hotelu pomyslal sobie, ze robie mu krzywde i ze jesli sie poplacze to bedzie znaczylo, ze czegos od niego żądam... to nie miało byc żądanie, po prostu emocje mi pusciły, nie mogłam się pohamowac chociaz i tak się bardzo hamowałam...<br />
Nie wiem czy ja cos zle zrobiłam czy on po prostu od poczatku chciał mnie tylko wykorzystac... ;( jest mi cholernie ciężko, boli dużo bardziej niz w wakacje, bo teraz czuje do niego jeszcze więcej, jestem na lekach na uspokojenie, wczoraj chciałam sie zabic. Jeszcze przed wyjazdem pisal do mnie dlugie maile i smsy ciągle jakies mile rzeczy komplementy. Ciągle cos czułego i jakies wyjasnienia... a teraz napisał tylko wczoraj 2 zdania, ze nie moze sie spotkac do przyszlego cczwartku, tylko w czwartek na godzine zebysmy pogadali i sobie wyjasnili... czuję się cholernie wykrzystana... i głupia niestety... bo wczesniej mu wierzyłam, sądzilam, ze naprawde chce mnie poznac caly czas zapewnial, ze to zbizenie jest srodkiem do poznania mnie a nie celem... a teraz widze, ze chyba jednak jest inaczej i nie moge sie z tym pogodzic. Nie wiem co mam ze sobą robic, byłam u psychologa... psycholożki strasznie go zjechały, nie mam pieniedzy na długą psychoterapie, chciałam nawet isc do psychiatry po silniejsze leki na uspokojenie, ale wszyscy przyjmują od nowego roku...<br />
Jestem strasznie zrozpaczona, wiem ze mnie zjedziecie naskoczycie, ze ze mnie głupia idiotka, ale postarajcie się mnie zrozumiec, byłam zakochana nie widzialam swiata poza nim... ;( chciałam wierzyc, ze jest nadzieja, ze jest szansa bylam szczesliwa, ze istnieje jakas nadzieja... a teraz znowu spadłam na ziemię i nie wiem co mam robic, dla mnie zycie bez niego nie ma sensu. On jest dla mnie calym swiatem calym zyciem, nie wiem co mam robic, czy powinnam powiedziec o wszystkim jego dziewczynie, zglosic ta sprawe do wydziałowej rady studenckiej, nie chciałabym zeby kiedykolwiek jeszcze robił krzywde innej studentce ;(<br />
<br />
On ma dziwny swiatopogląd, np. ostatnio powiedział mi, ze dla niego zdrady w malzenstwie to normalna rzecz ze malzonkowie wyjezdzaja na wakacje oddzielnie zeby przezyc przygody i czuc sie odswiezeni... jednak jego dziewczyna o niczym nie wie...<br />
Wiem, ze jestem beznadziejna, ale nic na to nie poradze, mam problemy z emocjami, za bardzo się zaangażowałam... jestem glupia wiem, ale dajcie mi chociaż jakies rady co robic... ;( proszę o pomoc a nie o ocenianie&gt; Naprawde jestem zalamana, moje uczucia są zbyt silne, zrobilabym chyba dla niego wszystko, nawet zabiłabym się z checia...]]></description>
		<pubDate>Fri, 17 Dec 2010 05:55:21 +0000</pubDate>
		<guid>http://www.psychocafe.pl/topic/5153-wiem-ze-jestem-kompletna-zakochana-idiotka-i-ze-znowu-popelnilam-blad-pomozcie-nie-daje-sobie-rady/</guid>
	</item>
	<item>
		<title>Jak zagadać jak sie już kogoś pozna</title>
		<link>http://www.psychocafe.pl/topic/5151-jak-zagadac-jak-sie-juz-kogos-pozna/</link>
		<description><![CDATA[Witam <img src='http://www.psychocafe.pl/public/style_emoticons/default/smile.gif' class='bbc_emoticon' alt=':)' /> . Chciałbym sie was zapytać jak poznajecie nowych ludzi ? Czy przed zadaniem pytania nie blokuje was w głowie myśl że jesteście może za bardzo dociekliwi , wścibscy . Ja często rezygnuje z jakiegokolwiek pytania bo wydaje mi sie że posunąłem sie za daleko i mam takie uczucie . Wolicie zadawać pytania czy odpowiadać na pytania ?]]></description>
		<pubDate>Thu, 16 Dec 2010 20:49:57 +0000</pubDate>
		<guid>http://www.psychocafe.pl/topic/5151-jak-zagadac-jak-sie-juz-kogos-pozna/</guid>
	</item>
	<item>
		<title>Problem zakochanego...</title>
		<link>http://www.psychocafe.pl/topic/5124-problem-zakochanego/</link>
		<description><![CDATA[Witam wszystkich.<br />
<br />
Mam dziwny problem, strasznie emocjonalny. Ciężko to wytłumaczyć ale postaram się to napisać.<br />
<br />
Problem polega na tym, że jestem horrendalnie zazdrosny o poprzedni związek. Mam dziewczynę, którą strasznie kocham, dzięki której wspaniale się czuję i która się o mnie troszczy. Ja zrobiłbym dla niej wszystko co stosowne, staram się by miała jak najlepiej a także by czuła się bezpieczna oraz szczęśliwa.<br />
Jednak wkrada się coś mi do serca co pojawia się od czasu do czasu i nie potrafię sobie z tym poradzić. Otóż - jej były, z którym swego czasu miałem dobre kontakty, bo był to mój kolega ze szkoły.<br />
<br />
Odkąd zacząłem się z nią spotykać myślałem, że to tylko był jej sąsiad, który na wakacje przyjeżdżał do babci do domu. Okazało się, że to był jej pierwszy chłopak. Nie wiedziałem o tym. Pewnego dnia rozmawiałem ze swoją lubą o różnych rzeczach, i temat zszedł na związki. Powiedziała mi że to była jej pierwsza miłość, ale to już minęło jakoś tak.<br />
Niby dobrze, bo powiedziała mi o tym, nawet rozmawiałem z tym moim i jej znajomym. Zatem wiedziałem o wszystkim. Ale po dwóch sytuacjach zacząłem czuć się nieswojo...<br />
1. Gdy pomyliła jego imię z moim na spacerze w nowe miejsce (dla niej pewnie stare gdyż tam z nim chodziła)<br />
2. Gdy spotkaliśmy go w centrum handlowym, ja podałem mu rękę a ona uciekła całkowicie i ode mnie i od całej tej sytuacji.<br />
Sytuacje miały miejsce dawno ale teraz gdy usłyszę jego imię, nazwisko, pseudonim czy coś mi się z nim skojarzy, jestem wściekły, a potem strasznie smutny. Bywa tak i przez parę dni (i właśnie dlatego teraz po długim okresie czasu, postanowiłem napisać). Bardzo jest mi źle.<br />
Ona zapewnia mnie że to było, minęło, że tylko mnie kocha, że teraz ja się dla niej liczę itd. Zawsze mnie to pociesza ale później znowu gdy coś mi się z nim skojarzy jest mi źle i tworzy się błędne koło. Co najlepsze, wcześniej nie miałem o to takich pretensji emocjonalny, aczkolwiek teraz to mnie dobija...<br />
<br />
Muszę dodać, że jest to moja pierwsza dziewczyna, do której czuję taką więź. Ona miała właśnie tego pierwszego "znajomego", drugiego (o którego nie mam takich pretensji jednak gdy coś opowiada wyobrażam sobie całą historię [bo wiadomo, mózg nie odróżnia czasów wspomnieniach] i jest mi przykro) a teraz jestem ja.<br />
<br />
Czy to może być przez to, że ona jest doświadczona emocjonalnie a ja nie? A może przeszkadza mi to, że nie jestem tym pierwszym? A może to ze względu na to, że u mnie w rodzinie za młodu rozwiedli się rodzice i nie widzę schematu z dzieciństwa na szczęśliwy związek? Czy mam z tym problemem udać się do psychologa?<br />
<br />
Rozmawiałem nie raz z nią o tym jednak ona mnie uświadamia, że teraz jestem ja i że mnie kocha. Ona tak na prawdę otworzyła mnie emocjonalnie, gdyż byłem typem człowieka nie uczuciowego (bodajże anhedonistą tak to się nazywa).<br />
<br />
Na prawdę, ciężko mi to przeboleć, i nie wiem jak sobie z tym poradzić.<br />
Liczę na radę doświadczonych w życie forumowiczów, a także za wszelakie próby ratowania moich emocji.]]></description>
		<pubDate>Sun, 12 Dec 2010 17:23:56 +0000</pubDate>
		<guid>http://www.psychocafe.pl/topic/5124-problem-zakochanego/</guid>
	</item>
	<item>
		<title>konflikt z teściami - pytanie o poradę</title>
		<link>http://www.psychocafe.pl/topic/4920-konflikt-z-tesciami-pytanie-o-porade/</link>
		<description><![CDATA[Dzień dobry,<br />
<br />
Mam problem i chciałabym się dowiedzieć jak postąpić w mojej sytuacji, a raczej w naszej sytuacji.<br />
<br />
Sprawa niby prosta. Męża poznałam w mieście, gdzie oboje pracujemy. Związek dziwny ale jakiś bardzo rozwijający i komunikatywny. W efekcie po roku znajomości zaręczyliśmy się i 2 miesiące temu wzięliśmy ślub i pojawił się wielki problem – teściowa (mama mojego męża).<br />
<br />
Historia rodziny jest trudna dość – ojciec były wojskowy, potem policjant, który pił i robił awantury w domu. Do tego stopnia, że córka wyszła wcześnie za mąż i nawet, gdy mąż ją bił to wolała być z mężem niż w domu. Obecnie odeszła od męża i nie mieszka z rodzicami, tylko gdzieś kątem, bo nie może z nimi w jednym mieszkaniu wytrzymać. Ona – matka, kochająca bardzo, że tak to ujmę. Opiekuńcza , wyręczała dzieci we wszystkim, a jednocześnie w swoim synie dopatrzyła się emocjonalnego wsparcia i on tym wsparciem był, mimo, że jest i był jej dzieckiem. On, mój mąż, mimo takiego domu skończył studia, pracuje, rozwija się, ale sam ma sporo problemów z tym jak ułożyć sobie i nam codzienność. Nauczony nic-nie-robienia i z skłonnościami do nałogów itp. omal nie doprowadził do rozpadu naszego związku. Ale dzięki wielu rozmowom, pokazywaniu na przykładach, co się dzieje udało nam się dojść do miejsca gdzie jesteśmy – mimo problemów jesteśmy razem, dużo rozmawiamy i uczymy się jak dobrze żyć. Stosunki między nami można ułożyć, i tego właśnie chcemy.<br />
Ale teściowie…. To długa historia. Najważniejsze niech będzie to, że mają manię chwalenia się i przypodobywania reszcie rodziny (w której wódki się pije ponad stan i każdy udaje ‘zajefajnego’). Obmawiają się za plecami, wyśmiewają i nagadują na innych, zazdrość itp…. Żałuję, że oczy mi się wcześniej  nie otworzyły. Jednakże dopiero po ślubie wyszły na jaw pewne rzeczy, a dokładniej na WESELU.<br />
Otóż moi teściowie są z daleka (południowy-wschód), moi rodzice również (północny wschód) a my mieszkamy w Krakowie. Przy poznaniu rodziców przyszli moi teściowie pojechali do moich rodziców i zaczął się problem – nic nie można było konkretnego ustalić – ani kto za co płaci, ani kiedy ….. zero konkretów. Moi rodzice się zdenerwowali, ale pomyśleli, że to może jakiś szok. Ale ok., coś tam ustalili, nie bez znaczenia jest to, że teść przymawiał się o jakiś ;posag’ (paranoja w tych czasach, gdy ja zarabiam tyle samo co mąż i też pracuję ciężko). Od tego momentu (ponad rok temu) ja zaczęłam z mężem pracować nad naszymi stosunkami i tym, żeby w końcu uwolnił się od tego by być powiernikiem i podporą matki, gdy tak naprawdę sam potrzebuje wsparcia i pomocy, by żyć w codzienności dobrze i nie ulegać nałogom i poradzić sobie z problemami, które wyrosły w nim jeszcze w domu. Powoli dawaliśmy sobie z tym radę, bez jakichś skoków tylko systematycznie próbując zrozumieć skąd się biorą pewne zachowania. I to się Mamusi (teściowej) nie spodobało – że syn jej powiedział, że musi sama zainterweniować, że musi się uniezależnić od męża który popada w nałogi (karty, gry, hazard), że musi podjąć jakąś decyzję, bo on (mój mąż) nie jest w stanie jej pomóc, póki sama nie będzie chciała sobie pomóc. I to był pierwszy ból, ale tego tak bardzo nie odczułam. Może dlatego, że gdy do nich przyjeżdżaliśmy to byłam bardziej pomocna niż jej własna córka. Kto wie…<br />
Potem były kolejne problemy przedweselne – moja mama dostawała świra, bo całe wesele na jej głowie a teściowa ma kolejne bzdurne żądania – o fryzjerki dla wszystkich gości, o makijażystki itp.. ( i to nawet parę dni przed weselem). Szok… My akurat zgodziliśmy się na wszystko co było (jako przyszłe małżeństwo) nie chcąc komplikować sprawy. Teściowie chcieli się ewidentnie przed rodziną pokazać. Nieszczęście się złożyło, że … dzień przed weselem zmarła mama teściowej, ale to i tak pewnie niewiele zmieniło, bo jakieś parę dni przed weselem przestała się z nami kontaktować i z moimi rodzicami tez, oświadczając, że się dogra coś na miejscu – z tym, że każdy normalny człowiek wie, że już nic do dogrania nie było. <br />
Przyjechali…. I zaraz wymyślać, że mamy się z nimi zabrać i im coś pokazać, że mamy coś ustalić i  jakieś bzdety. Ok., rozumiem, stres przedślubny, ale on powinien dotyczyć bardziej organizatorów niż przyjezdnych, nas a nie gości. Ale ok…. i przyszedł dzień ślubu…. Złe było to, że moi rodzice pierwsi nas błogosławili (a taki jest zwyczaj), źle, że moi składali pierwsi życzenia (a taki jest zwyczaj),  źle że moi witali chlebem (a taki jest zwyczaj) i cały czas byliśmy obcinani na weselu przez męża rodzinę. I najgorszy zonk……<br />
Wesele było z poprawinami. Wódki zakupiono, że szok (na 126 osób 180 butelek – jakaś paranoja). W noc między weselem a poprawinami zginęły 2 skrzynki wódki (a goście mojego męża nocowali w tym miejscu), potem zaczęły się poprawiny i tu zonk ….. moich gości nie dotarło na poprawiny około 20 osób i były tam przez jakąś godzinę, rodzina  męża była cała ( i siedziała dłużej niż przewidywała umowa – bo od 12 do 17). Na wyjazd zaczęli pakować sobie jedzenie i z duuużego wesela nic nie zostało, a nie było to uzgodnione z moimi rodzicami w ogóle. Dodatkowo gdyby moja mama nie zadbała o podzielnie wódki to byłoby to samo. Najgorsze, że moich rodziców tam znają i taki wstyd z tego wyszedł że szok……..<br />
Nic nikomu nie można było dać po weselu w podziękowaniu za przenocowanie części gości.<br />
<br />
Mało tego… w samo wesele teść robił mi przytyki, że nie zmieniam nazwiska i powinnam ich o tym poinformować wcześniej. A to przecież decyzja między mną a mężem. Potem dopiekali nam, ze ja niby rządzę – nie wiem skąd niby takie wieści. Teściowa pouczała nas, że kwiat trzeba przepiąć na druga stronę (a się nie dało, bo się mężowi złamał), a przy podziękowaniu dla rodziców – po prostu swój prezent zostawili na oknie i olali. I tu kolejna historia…. Po poprawinach, teściowie zaciągnęli do stołu właściciela Sali…. I pili z nim jego wódkę, bo weselnej nie zostało (?). Ja i mąż pakowaliśmy nasze rzeczy z pokoju dla nowożeńców i wzięłam prezent dla teściów, chcąc im oddać i zapytałam się tylko – dlaczego tego nie chcą, czemu zostawiają na boku i nic ich to nie interesuje. A oni się obrazili, zrobili scenę i zwalili winę na moją siostrę, która była moja świadkową, że to ona to zabrała. Mój tata to kulturalny człowiek, przeprosił za moje zachowanie (w sumie nie dziwię się) , ale teściowa nadal to rozdmuchiwała. Ja tez przeprosiłam (bo już miałam dość) i zakończyło się tak, że odarto nas z honoru na koniec….. Tak to widzę nada i mąż też. Następnego dnia teściowie przyjechali do moich rodziców, i że nas zabiorą na pogrzeb babci, na co my, że mamy inne sprawy i , że nie obiecaliśmy, że jedziemy… i to kolejne obrażenie….. i foch. Poczęstowaliśmy ich u moich rodziców herbata i chlebem obrzędowym (bo więcej w domu nie było) i oni znów foch….. jakaś paranoja… ale ok. <br />
Wyjechaliśmy do Krakowa, a stamtąd do teściów. Atmosfera jak w grobie, obrażeni itp. Siadamy do rozmowy, żeby wyjaśnić i to co usłyszałam to mnie ścięło. <br />
1.	że mamy mówić o problemach do nich a nie przez posłów (a przecież nic takiego nie miało miejsca),<br />
2.	że poczuli się jak intruzi, bo nikt ich godnie nie przyjął (nie wzięli pod uwagę tego, że nikt nie miał do tego głowy),<br />
3.	że mój tata miał pokazać faktury za wodkę, a nie pokazał (bzdet moim zdaniem, bo faktury nadal są do pokazania, tylko wtedy nikt nie miał na to głowy),<br />
4.	że teściowie nie mogli przywitać nas chlebem, że tylko kieliszkami,<br />
5.	że był problem z noclegami zawiniony przeze mnie i męża (teściowie olali sprawę gości mojego męża i nie załatwili im noclegu i my w popłochu organizowaliśmy im coś na szybko w 2 dni, bo powiedzieli 2 dni przed ślubem że tego nie załatwią a w dniu ślubu , ze załatwią – niekonsekwencja jak fix),<br />
6.	że mój mąż wybuchł, jak mu powiedzieli, że nie (a kto by się nie zdenerwował),<br />
7.	że kwiat w butonierce był cały czas z lewej strony a nie zmieniony na prawą,<br />
8.	że nie siedział więcej z gośćmi (mimo, ze z moimi siedzieliśmy jeszcze mniej), że nie powitano ich jak trzeba (mimo, że na początku zrobiliśmy to przez mikrofon)<br />
9.	że jedzenie dla gości podano, że czemu nic nie zostało, że czemu potem nie przywitaliśmy ich czymś u moich rodziców (udawali, że nie wiedzą, że nic nie zostało , k***m***)<br />
10.	że niby tesciowa się pytała mojej mamy czy nie ma nic przeciwko żeby goście, którzy wyjeżdżają wzięli sobie cos na kanapki najpierw z ich stołów a potem ze wszystkich (moja mama nic takiego nie pamięta i jej wierzę)<br />
11.	że niby moi rodzice rządzili na weselu (jako organizatorzy dopatrzyli wszystkiego a nie rzadzili)<br />
12.	że nie pojechaliśmy na pogrzeb (mimo, że nie było jak – przecież są sprawy urzędowe)<br />
13.	że jest już inaczej (że bardziej liczą się moi rodzice )<br />
…<br />
Ja sobie te wszystkie punkty spisałam i odpowiedzieliśmy z mężem wtedy na wszystkie, ale to nie koniec….. bo to jak grochem o ścianę. Za jakiś czas znów tam byliśmy, niby lepiej, ale ….. no właśnie.. jakieś teksty o tym, że mamy z Sali jeszcze zaliczkę do odebrania (bo to my ją płaciliśmy), więc zadzwonią tam i załatwią to (normalne wstyd i wioska), że oni nic na temat ten nie wiedzą (mimo, że to oni na spółkę z moimi rodzicami podpisywali umowę i nam jej egzemplarz dali). Że zdjęcia jakie mamy są niedobre , że w innej kolejności powinny być, że mamy im dać wszystkie zdjęcia bez przeglądania ich całej rodzinie (tego nie chcemy robić żeby nikt się z nas nie śmiał, jak coś było nie tak).<br />
Dano nam odczuć, że jesteśmy jak śmieci, ale żaden atak nie był wprost. Teściowa zależnie od humoru zmienia zdanie i gada tak, że mnie krew zalewa, ale jestem zbyt kulturalna by po prostu się kłócić. <br />
Teraz byliśmy u moich rodziców i tuż po tej wizycie dzwoni do męża mojego i pyta się czy rozmawialiśmy o weselu. Gdy dowiedziała się, że nie to była niezadowolona. Nie chcieliśmy ruszać u moich rodziców tego tematu, bo jest on bardzo trudny dla nich i nie tylko.<br />
<br />
Wiele złego się wydarzyło, a nie mniej lepiej jest nadal. Siostra męża obmawia mnie, a teściowie przepytują z naszych planów i rozpowiadają na prawo i lewo chwaląc się nami a  jednocześnie obgadując nas. Żaden atak nie jest wprost a ja już palpitacji serca dostaję. Po wizycie u teściów kłócimy się i nie dajemy rady sobie z tym. Nie bez znaczenia są teksty, które nastawiają nas przeciwko sobie jak jesteśmy tam…..<br />
<br />
Proszę o pomoc….. Święta Bożego Narodzenia tam spędzamy a ja już dostaję trzęsawki na to wspomnienie. Co z tym zrobić? Jak poradzić sobie z teściami, którzy tak nam psują życie – nam i moim rodzicom….<br />
<br />
Proszę o pomoc, bo nie chcę skreślić tych stosunków i naszego małżeństwa, nie chcę by nami pomiatano i manipulowano. Pomóżcie proszę….]]></description>
		<pubDate>Tue, 09 Nov 2010 22:24:48 +0000</pubDate>
		<guid>http://www.psychocafe.pl/topic/4920-konflikt-z-tesciami-pytanie-o-porade/</guid>
	</item>
	<item>
		<title>Pomóżcie, zakochałam się. Flirtował ze mną a okazało się, że ma narzeczoną...</title>
		<link>http://www.psychocafe.pl/topic/4323-pomozcie-zakochalam-sie-flirtowal-ze-mna-a-okazalo-sie-ze-ma-narzeczona/</link>
		<description><![CDATA[Mój problem nie dotyczy bezposrednio zwiazku, bo nie bylam w zwiazku z tym mezczyzną...ale mam ogromny problem, nie potrafię się po tym wszystkim pozbierać, całymi nocami płaczę, nie mogę jeść, spać, jestem osobą, która wyjątkowo emocjonalnie wszystko przeżywa...<br />
Moja historia jest taka... poznałam w lutym pewnego wykładowcę z mojej uczelni... jest ode mnie starszy o ponad 20 lat, od samego początku dziwnie zachowywał się w stosunku do mnie... tzn. cały czas się na mnie patrzył, uśmiechał puszczał oczka... kiedy były konsultacje specjalnie mnie spytał się jaki termin mi pasuje, bo chciał, żebym przyszła, w wakacje po zakończeniu semestru pomagał mi, zapraszał mnie do kawiarni, prawił niebanalne komplementy, mówił mi, np. że jak zacznę pracować to on specjalnie będzie do mnoie przyjeżdżał żeby na mnie patrzeć całymi dniami, bo mężczyzźni lubią jak kobiety zakładają różnego rodzaju mundurki... pisał mi prawie codziennie maile, że jestem piękna, inteligentna, że powinnam dostać stypendium za upiększanie otoczenia, kilka razy umówiliśmy się do kawiarni, kiedy mu pisałam coś i pytałam czy nie zawracam głowy odpisywał, że miło by mu było gdybym mu bez przerwy zawracała głowe... po tym wszystkim co mi mówił byłam pewna, że mu się przynajmniej podobam, nie liczyłam od razu na jakiś wielki związek, ale myślałam, że chociaż trochę mu się podobam, w końcu ciągle mi pisał takie rzeczy, zawsze konczyl, ze sciska mocno, umawiał się ze mną do kawiarni, płacił mi za soki... a ostatnio, dowiedziałam się, że jest zaręczony... przeżyłam szok, myślałam, że umrę, wiem, zaraz mi napiszecie, że przesadzam że jestem histeryczką, na każdym forum mi tak piszą... ja zdaję sobie z tego sprawę, że jestem wyjątkowo emocjonalną osobą i zbyt mocno wszystko przeżywam. Kiedy dowiedziałam się, że ma narzeczoną napisałam mu co o nim myślę, napisałam mu, że jak on tak mógł mieć narzeczoną a mnie zapraszać do kawiarni, że ja teraz coś do niego poczułam, że był nie w porządku tez ze swoją narzeczoną... a on mi odpisał, że źle zinterpretował moje zachowanie, że myślał, że chodziło mi tylko o naukę, że był pewny że ja nic nie chcę, że byłam zbyt nieśmiała i że teraz jest pewnie za późno, że liczy na co najmniej przyjaźń... tak dokładnie napisał... ja wiem, że powinnam o nim zapomnieć, ale nie potrafię, jestem w totalnej rozsypce, nie śpię, nie jem, ciągle chce mi się wymiotować, dodam, że miałam ostatnio kilka nieciekawych przeżyć (wypadek sasmochodowy, dowiedziałam się, że jestem chora i biorę leki po których cały czas chce mi się wymiotować). Nachodzą mnie czasem nawet takie mysli, ze szkoda, ze nie zginęłam w tym wypadku... nie wiem co ten facet ode mnie chciał co on sobie myślał... czy liczył na przelotny flirt czy po prostu miał od początku mnie gdzieś... chciałabym otrzymać jakieś porady od psychologa albo od kogokolwiek, tylko nie wrzucajcie mi już się na forach naczytałam różnych rzeczy, że jak mogłam się zakochać w kims, ze moja wina bo mi nic nie obiecywał itp ;-( ale ja mam cały czas ochotę jedynie nałykać się jakichś tabletek i nie wstać, nie wiem czemu jestem aż tak słaba psychicznie...]]></description>
		<pubDate>Thu, 02 Sep 2010 10:04:22 +0000</pubDate>
		<guid>http://www.psychocafe.pl/topic/4323-pomozcie-zakochalam-sie-flirtowal-ze-mna-a-okazalo-sie-ze-ma-narzeczona/</guid>
	</item>
	<item>
		<title>co byście radzili?</title>
		<link>http://www.psychocafe.pl/topic/4275-co-byscie-radzili/</link>
		<description><![CDATA[Ostanio w tym 2010 roku 7 sierpnia w sobote chcieli na spokojnie,delikatnie zachecic mnie do narkotykow i picia alkoholu ja odmówiłem,doszło do szarpaniny mało co do bojki nie lubie bic sie unikam bojek jakichkolwiek.Wychodze na dwor na spokojnie jakby nic sie nie wydarzylo ale niemoge tak zyc bo jak wychodze na dwor to ignoruje ,jakbym ich nie znał ciezko to jest.Mam nadzieje ze zrozumiale napisałem ?odp.Pozdrawiam <br />
Mam pytanie własnie jak wychodzic na dwor nie zwracajac na nich uwagi,jak sobie ztym dac radzic bo brzydlo mi patrzenie na nich ,chociarz poprostu kiedys jak zadawałem z nimi sie nie mysłalem o tym przechodzilem obok nich czasem d o nich do grupki ale juz nie przychodze do grupki nie naleze juz do nich i dobrze.Jak zwalczyc,pokonac to wszytskko?Jeszce ze weszłem w złe towarzystwo to mam problem w zyciu nie radze sobie,tj,tzn.,poprostu nie dogaduje sie z rodzicami, nietylko poprostu zludzmi.Czy to normalne?Nie rozumiem tego.Raz dogaduje drugi raz nie albo wale,jak wyjsc ztych sytyuacji jak pokonac to wszytsko czuje sie ztym zle. <br />
Wychodze z domu ale nie wiem jak reagowac,zachowywac sie po kłotni,szarpanin do ktorego nie doszlo do bojki?Po tym jak mi i ja powiedziałem kilka słow obrazalismy sie?Jak pokazac sie i udowodnic ze mi na nich nie nalezy?]]></description>
		<pubDate>Sun, 29 Aug 2010 15:00:36 +0000</pubDate>
		<guid>http://www.psychocafe.pl/topic/4275-co-byscie-radzili/</guid>
	</item>
	<item>
		<title>Czy ktos przechodził pewien problem przyjaciołmi?(Szarpanie,kłotnia),czy przeciwstawili sie kiedys im?</title>
		<link>http://www.psychocafe.pl/topic/4210-czy-ktos-przechodzil-pewien-problem-przyjaciolmiszarpanieklotniaczy-przeciwstawili-sie-kiedys-im/</link>
		<description>Otóż czy kiedys mieliscie pewien problem zludzmi (przyjaciólmi)w gronie przyjaciól ze kolezanka z kolezanka ,dwóch kolezanek i koledzy,dwoje koledzy chcieli miło zachecic do picia i narkotyków?Odmowiliscie i podziekowaliscie ale wkurzaliscie sie i mieliscie przez to przypał,strach lek itp.?Co zrobiliscie wtedy?Wyrzucili was zgrupy i znalelescie innych przyjacioł?Innych przyjacoiol czy znalezliscie</description>
		<pubDate>Tue, 24 Aug 2010 11:59:57 +0000</pubDate>
		<guid>http://www.psychocafe.pl/topic/4210-czy-ktos-przechodzil-pewien-problem-przyjaciolmiszarpanieklotniaczy-przeciwstawili-sie-kiedys-im/</guid>
	</item>
	<item>
		<title>Mieliscie taki przypadek?</title>
		<link>http://www.psychocafe.pl/topic/4186-mieliscie-taki-przypadek/</link>
		<description><![CDATA[Czy zdarzyło wam sie wkurzyc,jak ktos przymuszał do narkotyków ,picia alkoholu namawiał was albo chciał delikatnie byscie do przyjaciol pic i cpac itp.?Odpowiedzieliscie nie nie mam czasu i wkurzylo was obraziliscie w gronie przyjaciol ilus osob?Np. powiedzieliscie jestescie cpunami,alhoholikami itp.?Was nie lubili i przeganiali ale nie grozili?Jak to bylo?Jak przez to przeszliscie jak to zrozumiec?Nie lubia mnie juz bedziesz przeganiany?Bo powiedziałes za duzo<br />
Narazie nie chca mnie znac ale co dalej mam cos sie obawiac?czy nic nie mam sie obawiac?Bo przez przypadek od kogos uslyszałem ze ktos powiedział w gronie przyjaciól ze obrazil nas powiedział za duzo cpunami jestesmy,alkoholikami itp.,Nie lubia mnie bede przeganany<br />
ale mi nic nie zrobia chyba tylko tyle ze juz nie chca mnie znac?Kto przeszedł przez to tak jak ja?]]></description>
		<pubDate>Sat, 21 Aug 2010 23:04:25 +0000</pubDate>
		<guid>http://www.psychocafe.pl/topic/4186-mieliscie-taki-przypadek/</guid>
	</item>
	<item>
		<title>Jak pokazać nieznajomym ludziom tj dawnych przyjajaciół</title>
		<link>http://www.psychocafe.pl/topic/4179-jak-pokazac-nieznajomym-ludziom-tj-dawnych-przyjajaciol/</link>
		<description><![CDATA[Jak siedza koło bloku lub stoja kolo klatki jak przejsc kolonich?Tak by sie nie przyznawac do nich?Czyli Jak pokazać nieznajomym ludziom tj dawnych przyjaciolom ze nie przyjaznie sie znimi i nie zadaje sie juz w tym towarzystwie,czyli gronie przyjaciol po tym jak mnie potrakotwali.<br />
Wychodze z domu głowa do gory ani czesc nie mowie nie witam sie rekoma z nimi.Udaje ze nie znam ich ale ciezko jest mi udawac skoro tyle lat zadawałem sie i az do sierpnia polowe sierpnia po tym jak potraktowali mnie jak opisałem wczesniejszym poscie czyli nawmawiali mnie do picia i brania narkotyków.Ze łapy wyciagali do mnie a ja sie bronilem.Powiedzialem ze nie trzymam sztamy znimi bo sa pijakami i cpunami.Wczoraj na lawce siedzialem i niezauwazylem ze dwaj koledzy ida i mowili prosze odejsc mi stad ?!Na poczatku chcialem znimi pogadac ale nie chcieli skoro nie chcieli powiedzialem im ze nie zaliczam sie juz i mnie nie zaliczajcie do grona przyjaciol bo nie bede z wami sie zadawac skoro nie szujecie,nie macie zdania itp.<br />
Ale jak sie zachowac jak wyjde z bloku na spacer lub na ławce siedze i przeganiaja to nie naturalne przeganiac zplacu z jednego bloku co mieszkamy odp.]]></description>
		<pubDate>Fri, 20 Aug 2010 22:27:15 +0000</pubDate>
		<guid>http://www.psychocafe.pl/topic/4179-jak-pokazac-nieznajomym-ludziom-tj-dawnych-przyjajaciol/</guid>
	</item>
	<item>
		<title>koniec przyjazni wsrod grupie znajomych?Po sytuacji...</title>
		<link>http://www.psychocafe.pl/topic/4099-koniec-przyjazni-wsrod-grupie-znajomychpo-sytuacji/</link>
		<description><![CDATA[Czy to jest normalne ,ze w grupie znajomych,przyjaciol zdarza sie ze pokloci sie z kims,z czasem poprostu w grupie znajomych dochodzi do roznych sytuacji jaknp.inni ale nie wszyscy zgadzaja sie z twoim zdaniel lub nie rozumieja tak jak w piciu i braniu narkotyk i itp.,mnozna by wymieniac inne sytuacje .Mozna tez nie miec pogladow,ktos mowi ze nie a ktos nie rozumie i dochodzi bojki,szarpanini,klotni itp..<br />
Dlaczego tak jest,dzieje sie?<br />
Rozne poglady,sytuacje itj.Trzeba o tym porozmawiac .Czy ja tylko tak mam czy inni tez?]]></description>
		<pubDate>Sat, 14 Aug 2010 22:40:26 +0000</pubDate>
		<guid>http://www.psychocafe.pl/topic/4099-koniec-przyjazni-wsrod-grupie-znajomychpo-sytuacji/</guid>
	</item>
	<item>
		<title>Jak odzyskać zaufanie?</title>
		<link>http://www.psychocafe.pl/topic/4047-jak-odzyskac-zaufanie/</link>
		<description><![CDATA[Witam.<br />
Zdradziłam mojego chłopaka na początku związku(całując się z innym).Niestety doszlo do zdrady później po roku czasu,ale nie było między nami najlepiej.Jesteśmy ze sobą 7 lat i przez te 7 lat on był chorobliwie zazdrosny wtedy kiedy wychodziłam na piwo z koleżankami bez niego albo jak byłam ze znajomymi na dyskotece.Nigdy więcej go nie zdradziłam i nie mam zamiaru.Ciągle miał do mnie pretensje o to,że wyszłam z koleżanką bez niego chociaż on nie chciał.Teraz jestesmy z separacji, on nie wie czy chce byc ze mną.Mi bardzo na nim zależy,inaczej podchodze do życia,kocham go i chcę byc z nim szczęsliwa tylko jak odbudować zaufanie???Jak mu dać do zrozumienia,że może mi ufać?Tyle lat minęło a w nim ciągle ta zdrada tkwi.Mamy teraz po 25lat.Zdradzając go byłam jeszcze młoda i głupia, żałuje tego,ale nie potrafię go przekonać,że jestem inna,że więcej tego nie zrobię.Czy można w takiej sytuacji odbudować zaufanie??? Proszę o pomoc. <br />
Pozdrawiam-Lenka.]]></description>
		<pubDate>Wed, 11 Aug 2010 19:24:11 +0000</pubDate>
		<guid>http://www.psychocafe.pl/topic/4047-jak-odzyskac-zaufanie/</guid>
	</item>
	<item>
		<title>od strony szwagra i siotry mojej rodzonej?</title>
		<link>http://www.psychocafe.pl/topic/4046-od-strony-szwagra-i-siotry-mojej-rodzonej/</link>
		<description><![CDATA[Po poznaniu na weselu i na wsi u szwagra ostatnio rozmawiam pisze,dzwonie,smsuje itp.<br />
ze pisze,dzwonie chce sie ustawic itp. takie tam<br />
<br />
pytaja soie czy to moje przyjaciele mowie ze jak i moi i twoi znaczy wasi przyjaciele<br />
czy ja cos robie zle chyba nie?<br />
bo niechca abym pisal nie dzwonil pytali sie czy to twoi przyjaciele a ja tak i jak to zrozumiec/<br />
Czy ktos powie mi dlaczego?ja jak poznaje kogos od jakiejs osoby nikt nie mowi mi nie pisz nie dzwon bo to wspolni znajomi?]]></description>
		<pubDate>Wed, 11 Aug 2010 19:12:42 +0000</pubDate>
		<guid>http://www.psychocafe.pl/topic/4046-od-strony-szwagra-i-siotry-mojej-rodzonej/</guid>
	</item>
	<item>
		<title>dogadac sie,porozumiec,dojsc do ładu z ludzmi</title>
		<link>http://www.psychocafe.pl/topic/4031-dogadac-sieporozumiecdojsc-do-ladu-z-ludzmi/</link>
		<description><![CDATA[Prubuje dojsc do setna,dogadac sie,mówic o swoich uczyciach problemach i nietylko itp..Chce dojsc do dojscia,setna dogadac sie ale niektorzy nie chca co robic w takiej chwili?Kiedys ludzie tacy nie byli teraz co raz gorzej ,ani pogodzic sie ,dojsc do setna,porozumiec sie porozmawiac jak mozna inaczej?<br />
Ostatnio prubuje dogadac sie zludzmi,rozmawiac znimi o swoich uczyciach,problemach itp.,tylko nie udaje sie ta rozmowa znimi co robic?Nie moge pojac ludzi.]]></description>
		<pubDate>Tue, 10 Aug 2010 20:43:02 +0000</pubDate>
		<guid>http://www.psychocafe.pl/topic/4031-dogadac-sieporozumiecdojsc-do-ladu-z-ludzmi/</guid>
	</item>
	<item>
		<title>znajomi,przyjaciele wysmiewaja sie,wykorzystuja sytuacje?</title>
		<link>http://www.psychocafe.pl/topic/3980-znajomiprzyjaciele-wysmiewaja-siewykorzystuja-sytuacje/</link>
		<description><![CDATA[Jak ktos z ciebie sie wysmiewa,wykorzystuje w pewien sposb jakas sytuacje,zbytuja,zartuja co robic wtedy odzywac sie lekcewazyc to ogólem?Jak wam sie zdarza takie cos to normalne?Czy to normalne ja jak przebywam zludzmi takimi ktorzy rozmawiaja ogolnie na jakis temat dany rozniych tematach a jesli nie ma tematu tylko poprostu zartuja w pewien sposb wysmiewaja sie i dojdzie do klotni lub pobicia co wtedy zrobic?<br />
Odpowiedz<br />
Czy to normalne?]]></description>
		<pubDate>Mon, 09 Aug 2010 15:03:01 +0000</pubDate>
		<guid>http://www.psychocafe.pl/topic/3980-znajomiprzyjaciele-wysmiewaja-siewykorzystuja-sytuacje/</guid>
	</item>
	<item>
		<title>Jak postapic wsrod znajomych którzy namawiaja do niecnych uczynków?</title>
		<link>http://www.psychocafe.pl/topic/3970-jak-postapic-wsrod-znajomych-ktorzy-namawiaja-do-niecnych-uczynkow/</link>
		<description><![CDATA[Otóz nigdy tak przyjaciele nie byli teraz postapili wten desen ze prubowali namawiac mnie do narkotykow,picia alkoholu.A ze nie chciałem odmowił raz powiedziałem  ze nie  i nie przebywam z takimi nie zadaje sie.Własnie w sobote w dniu 7 sierpnia miało to miejsce bo byli nacpani,nachlani niewiedzieli co robia a jeszce mi grozili  ze mnie pobija i tp. nietylko.Jak postyapic w takiej sytuacji,jak wyjsc,gdy ktos namawia do narkotyków,hlania i nietylko itp.Bo powiedzialem raz ze nie nie namawiajcie mnie wiec poszła dyskusja ostra,tzn,.wkurzylismy sie ja i po drugiej stronie doszło do szarpanini i kopania nie do bojki,ale malo brakowało obronilem sie jakos.Teraz to nie sa przyjaciele ale wrogowie.<br />
Czy byscie z takimi zyli co sa debilami,kretynami itp.mozna by tak  wymieniac sobie.Czy jakbyscie sie dowiedzieli ze ktos cpa inietylko zadawliscie byscie sie z takimi ludzmi?]]></description>
		<pubDate>Mon, 09 Aug 2010 13:21:52 +0000</pubDate>
		<guid>http://www.psychocafe.pl/topic/3970-jak-postapic-wsrod-znajomych-ktorzy-namawiaja-do-niecnych-uczynkow/</guid>
	</item>
	<item>
		<title>Jak się uwolnić od miłości?</title>
		<link>http://www.psychocafe.pl/topic/3518-jak-sie-uwolnic-od-milosci/</link>
		<description><![CDATA[Witam wszystkich! Może dla kogoś kto nie jest w takiej sytuacji jak ja wydawać się może to śmieszne ale ja nie wiem jak się uwolnić od miłości z przeszlości. Po krótce opiszę- było to tak: byłam w kryzysie małżeńskim (z winy głównie męża-pijaństwo). Poznalam kogoś na kim mi zależało i jestem pewna że jemu też. Niestety oboje nie byliśmy juz wolni. To ja podjęlam decyzję o rozstaniu, głównie ze względu na dzieci (jego i moje).Minęło juz ponad 4 lata a ja nie potrafię zapomnieć. Kochałam i nadal kocham. Mąż mi wybaczył bo wiedział że sam sie do tego wszystkiego przyczynił. Zmienił się. Stara się ale we mnie cos umarło. Jestem z nim bo jestem ale nie umiem go na nowo pokochać. Nie daje mi tego "czegoś". Czasem z tego powodu placzę po nocach. Ten Ktoś ważny dla mnie też cierpi. Wiem o tym, choc nie rozmawiamy ze sobą. Słyszałam od innych osób. Wiem, że nie mogę życ w rozdarciu skoro rak zdecydowałam. Jedynie mogę patrzec na żółte słoneczko na gg, czasem zobaczyc jakiś opis ktory dotyczył nas oboje... Doszło do tego że nie potrafię odejść od komupera kiedy on tam jest. Kiedy go nie ma wariuję (tak jak dziś). Nie mam już siły. Chciałam zapomnieć numer, zmienić gg ale nie daję rady:( Chciałam mieć kolejne dziecko z mężem żeby się czymś zająć ale nie mogę zajść w ciążę od roku. Nie mam już siły tak zyć. Udawac przed mężem że jest o.k. a wewnątrz we mnie wszystko krzyczy. Czasem myslę że lepiej byłoby umrzeć.]]></description>
		<pubDate>Mon, 05 Jul 2010 12:50:51 +0000</pubDate>
		<guid>http://www.psychocafe.pl/topic/3518-jak-sie-uwolnic-od-milosci/</guid>
	</item>
	<item>
		<title>Kompletna rezygnacja</title>
		<link>http://www.psychocafe.pl/topic/3512-kompletna-rezygnacja/</link>
		<description>Od jakiegoś czasu odczuwam kompletną rezygnację z życiowych przyjemności. Owszem lubię swoją pracę, po której natychmiast wracam do domu i w nim spędzam cały czas. Jeśli chodzi o weekendy czy wakacje, nie wyjeżdżam nigdzie i wychodzę gdzieś rzadko, tylko wtedy kiedy muszę. Jestem przed 30-stką, ale nie byłem nigdy w związku, nawet takiego związku nie szukam, kompletnie się nie staram, żeby w nim być. Jestem biseksualistą. Nie uprawiam wcale seksu. Już przywykłem do takiego stanu rzeczy, czasem jednak zastanawiam się, co by było gdybym się jednak z kimś spotykał. Po głębszym zastanowieniu dochodzę jednak do wniosku, że nie warto. Niektórzy mówią, że marnuję życie, lecz co powiedzieć na to jak ktoś skacze z kwiatka na kwiatek, uprawia sex z setkami osób, czy tak ma wyglądać korzystanie z życia? Moim zdaniem nie.</description>
		<pubDate>Sun, 04 Jul 2010 13:08:30 +0000</pubDate>
		<guid>http://www.psychocafe.pl/topic/3512-kompletna-rezygnacja/</guid>
	</item>
	<item>
		<title>Powód, powody</title>
		<link>http://www.psychocafe.pl/topic/3492-powod-powody/</link>
		<description><![CDATA[Ja wiem że wstawione zdjęcie osobiste nie koniecznie musi odwzorowywać realny stan rzeczy bo to tylko wirtual i nie każdy chce się pokazać.<br />
Tak czy siak, powiem szczerze że zszokowało mnie to czego się dowiedziałem.<br />
Fajnie było by poznać powód takiego zachowania, zrozumiał bym wtedy.]]></description>
		<pubDate>Wed, 30 Jun 2010 13:15:27 +0000</pubDate>
		<guid>http://www.psychocafe.pl/topic/3492-powod-powody/</guid>
	</item>
	<item>
		<title>Co robić?</title>
		<link>http://www.psychocafe.pl/topic/3457-co-robic/</link>
		<description><![CDATA[spotykam się od miesiąca z facetem,2 tyg temu powiedział,że mnie kocha i jest zakochany, ale po pewnym incydencie otoz w weeekend napil sie ze znjaomym piwa, a raczej kilka piw i zrobilam mu na drugi dzień awanture,nie wyzywałam go tylko rzeczoow powiedzialam ze mi sie to nie podoba(bo chcial sie ze mną spotkac tamtego dnia po 4 piwach) noi teraz jego uczucia do mnie ulegly zmianie,ze byl zakochany ale teraz juz mniej bo zobaczył we mnie inna osobe podczas klotni,ale mysli ze na nowo sie zakocha bo jestem milą i kochana osobką i teraz do Was kieruje moje pytanie czy<br />
<br />
miesiac znajomosci to za szybko na wyznania uczuć<br />
<br />
ile powinnam dac mu czas na zastanowienie sie co do mnie rzeczywiście czuje....?]]></description>
		<pubDate>Mon, 21 Jun 2010 19:10:33 +0000</pubDate>
		<guid>http://www.psychocafe.pl/topic/3457-co-robic/</guid>
	</item>
	<item>
		<title>tata- problem</title>
		<link>http://www.psychocafe.pl/topic/3423-tata-problem/</link>
		<description><![CDATA[Mam problem z tatą. Zaczną od tego, że dziennie wypowiada do mnie około 20 słów, dzieńdobry- to zawsze i to by było na tyle, jak jest dzień powszedni to raz na jakiś czas jak było w szkole?- dobrze- aha. On żyje w swoim świecie, czyta jakieś czwarte wymiary, ogląda discovery, praktycznie: praca-gazetka-alkohol do piwnicy (co prawda nie jest agresywny, ale widać, że jest uchlany)- gazetka- spać. Jak są jakieś imprezy to z nami nie pójdzie itd.. Dobra pomińmy te kwestie, przejdźmy do kwesti finnansowych w których się porobiło u mnie. Pomijając to, że ni dostaje kompletnie kieszonkowego (dzięki naturze, że istnieje taki człowiek jak dziadek i wujek <img src='http://www.psychocafe.pl/public/style_emoticons/default/smile.gif' class='bbc_emoticon' alt=':)' />), dobra,a le kit z tym dużo ludzi nie dostaje kieszonkowego, niby... Niedość, że jak chcę iść na siłownie to mi żali kasy, że dawał mi rok temu, że sam mam wyłożyć, to jeszcze mi kradnie kase! Mama sprawdzała rok temu, zniknęło mi z konta 6 koła, zbierałem przez wiele lat na samochód, nei tak jak inne dzieci, nie kupowałem plejstejszyn. Najpierw się migał, ale po naciskach przyznał się i powiedział, ze to była pożyczka. Do dzisiejszego dnia nie zobaczyłem ani grosza na koncie spłaty, nadal widnieje 1500 zł zamiast 8000 zł. Takiego właśnie mam tatę, ma mnie w dupie, a żeby jeszcze tego było mało, to mnie okradł, taka prawda, bo jak to nazwać, porzyczka bezzwrotna?]]></description>
		<pubDate>Sat, 12 Jun 2010 18:15:26 +0000</pubDate>
		<guid>http://www.psychocafe.pl/topic/3423-tata-problem/</guid>
	</item>
	<item>
		<title>Co mam począć... z beznadziejną miłością. Z miłością jednostronną</title>
		<link>http://www.psychocafe.pl/topic/3402-co-mam-poczac-z-beznadziejna-miloscia-z-miloscia-jednostronna/</link>
		<description><![CDATA[Znamy się od zawsze Ja (17lat) On (23lata)  w zeszłe wakacje jakoś tak wyszło, że wyrosłam i nie byłam już małą grzeczną dziewczynką jaką zawsze znał... zobaczył małą kobietkę. Ja od kąd pamiętam byłam w nim zakochana ( jest najlepszym przyjacielem mojego wuja(24lata) z tąd też się znaliśmy) lecz zeszłego lata spotkaliśmy się sami po raz pierwszy bez naszych znajomych taka pierwsza randka <img src='http://www.psychocafe.pl/public/style_emoticons/default/smile.gif' class='bbc_emoticon' alt=':)' /> później umawialiśmy sie przez jakiś czas  w tajemnicy po czym on odwidział się  od mojej przyjaciółki że go kocham (portal nasza klasa służył przekazywaniu informacji między nimi) po czym powiedział iż nie możemy sie spotykać dla mojego dobra i tak dalej ja oczywiście wyłam przez kilka dni (rodzina nie wiedziała o co chodzi) wzięłam sie w garść otrząsnęłam po tych kilku weekendach, wypadach spędzonych razem lecz nadszedł czas świąt, sylwestra... spotkaliśmy sie... na sylwestra pojechaliśmy razem na dyskotekę on ja mój wujo i kumpel ja wypiłam tyle alkoholu co jeszcze nigdy nie mogłam parzyć jak obmacuje inną... obcą wiem że to żałosne po sylwestrze zaczęło się jakoś dziwnie układać przestał mówić, że nie, że chce mojego dobra, że nie możemy sie spotykać wręcz przeciwnie nasze spotkania nabrały coraz pikantniejszego wymiaru było coraz fajniej i coraz bardziej odradzały sie moje uczucia (zapomniałam wspomnieć że w okresie stycznia lutego spotkałam miłego chłopaka który był we mnie bardzo zakochany miał zaledwie 21 lat ale bardzo miły sympatyczny ale powiedziałam mu że wole go dłużnej nie zwodzić tu cytuje siebie "nie jestem w stanie się w tobie zakochać" on myślał ze mam kogoś dużo lepszego) moja miłość dalej podchodziła do wszystkiego bardzo lekko do naszych spotkań randek ja coraz bardziej sie wczuwałam i cóż pewnego razu uległam mu po wyjeździe do kina romantycznym wieczorze przespałam sie z nim od tego czasu jest już to bardzo regularne nasz "Koleżeński seks" on tak to nazywa widzimy sie codziennie gdyż obiera mnie ze szkoły w weekendy też prawie zawsze się widzimy chyba, że on ma studia wtedy wyłącza sie na dwa dni z życia i prosto z politechniki zostaje  w mieszkaniu w Łodzi te dni są najgorsze dla mnie ale on  dalej twierdzi że sypia ze mną dla świętego spokoju i swojej przyjemności... mówi, że jest tylko kolegą od łóżka ale zachowuje sie jak mój chłopak jest zazdrosny troskliwy ale czasami dziwny do tego po tak długim czasie obudził sie mój wujo który uważa, że to jest śmieszne bo ja młoda on starszy poza tym to, że ukrywamy wszytko przed znajomymi jest zdaniem wuja głupie, ale to była decyzja mojego lubego teraz sama nie wiem co o tym wszystkim myśleć tak bardzo go kocham... a boje sie zapytać o jego uczucia a gdy myślę o tym, że wszystko mało by być oficjalne  to jeszcze bardziej się boje poza tym wszyscy mi mówią, że jestem na tyle piękna że stać mnie na dużo bardziej przystojnego mężczyznę choć moim zdaniem on jest przystojny ma najpiękniejsze oczy na świecie i jego brzuch też mi nie przeszkadza po prostu bardzo go kocham <img src='http://www.psychocafe.pl/public/style_emoticons/default/smile.gif' class='bbc_emoticon' alt=':)' /> poza tym zawsze dziwny robi sie przed sesją wtedy idą z jego ust teksty "szukaj sobie innego", "daj mi spokój" lecz w przeciągu kilku dni potrafi tak sie zmienić raz jest wspaniały chodzi szczęśliwy wykrada mnie z domu aby iść na spacer całuje cały czas i mnie przytula bez słowa lecz w ciągu kilku chwil zmienia sie nie do poznania odbierając telefon robi burę o niewiadome co i robi awanturę o wszytko kończąc "odczep sie"  zawsze potrzebowałam stabilności a teraz jestem jak liść na wietrze wiruje między jego słowami płaczę... boję sie że jednak nigdy nie będziemy razem i nie wyobrażam sobie życia swojego z kim kolwiek innym zawsze wiedziałam że chcę aby był moim pierwszy i ostatnim mężczyzną]]></description>
		<pubDate>Tue, 08 Jun 2010 10:51:04 +0000</pubDate>
		<guid>http://www.psychocafe.pl/topic/3402-co-mam-poczac-z-beznadziejna-miloscia-z-miloscia-jednostronna/</guid>
	</item>
	<item>
		<title>głupota?</title>
		<link>http://www.psychocafe.pl/topic/3386-glupota/</link>
		<description><![CDATA[Strasznie dziwnie mi się tu pisze o tym. Pierwszy raz korzystam z takiej pomocy, ale  mam nadzieje, że to coś da..<br />
Byłam z facetem 4 lata, nasz związek w ogóle od początku dziwnie się układał.. z perspektywy czasu zastanawiam się na czym on w  ogóle był zbudowany.<br />
Nie rozmawialiśmy o ważnych sprawach, żyliśmy razem ale tak jak by osobno. miłość była, nie można  powiedzieć, i to ogromna.lecz... jakieś 2,5 roku temu zdradziłam go. nie potrafię sobie  powiedzieć dlaczego.. on też nie był dłużny. jakoś to posklejaliśmy, było dobrze. aż do teraz.. zrobiłam to drugi raz. z tym samym facetem.<br />
spotkałam go przypadkiem rozmawialiśmy, wspominaliśmy stare czasy.. i się zaczęło, spotykanie, dzwonienie, tęsknota, zakochałam się.to wspaniały facet, pokazał mi jak powinien wyglądać związek,od tamtego czasu utrzymuję z nim kontakt. zerwałam z tym z którym byłam chociaż chciał mi to wybaczyć i poukładać nasz związek.. nie mogę sobie wybaczyć tego co zrobiłam. mam wyrzuty sumienia. ale wiem jedno, gdybym z nim została wszystko by było tak samo, żadnych rozmów tylko życie razem. chociaż zapewniał,że można wszystko nadrobić.. ale  jak można nadrobić 4 lata wspólnego życia?? niestety mieszkam z byłym facetem, cały czas robi mi jazdy, wypomina, chociaż teraz wcale sam nie jest lepszy.. sypia  u innych, pisze z jakimiś dziewczynami, boli.. chociaż nie powinno. może robić  co mu się chce.ma do tego prawo<br />
Ale ja nie mogę sobie wybaczyć tego co zrobiłam. nie mogę się skupić, myśli mi uciekają, a przede mną ciężki miesiąc, sesja, zaliczenia, boje się ze nie dam rady.]]></description>
		<pubDate>Sun, 06 Jun 2010 12:21:03 +0000</pubDate>
		<guid>http://www.psychocafe.pl/topic/3386-glupota/</guid>
	</item>
	<item>
		<title>jak rozwiązać ten problem ?..........</title>
		<link>http://www.psychocafe.pl/topic/3378-jak-rozwiazac-ten-problem/</link>
		<description>Mam taki problem,mianowicie taki problem: Z liceum znałem taką dziewczyne ma na imie eliza,za duzo do niej przychodziłem i nie ma ochote ze mna widywac sie 4 lata temu to bylo,a teraz chciałbym odnowic kontakt znia ale boje sie odezwac do niej by cos mi przykrego nie powiedziała lub nie zastanawiala sie czy taki naprawde jestem itp.? Ze szkoły 2 lata temu w 15 mpk poznałem moja nauczycielke ale mniej,rzadziej poprostu widywałem sie czasem tylko bywało ze wiecej ale starałem się by aż nie zaczęsto .Rzadziej bardzo rzadziej widywałem sie z moja panią.To podrugie,po trzecie zauwazyłem ze cos kręca obydwie bo ze 2 lata temu były inne ,pani Grazyna poznała mnie z pania Monika,i wtym roku 2010 2 czerwca zaczeły cos kręcic,kombinować tak jak w psychologi i wterapeucie jak to nazwac jesli da sie nazwac to w psychologi i terapuecie?O czym to rozmyslac,myslec?Skoro tak podchodza do sprawy?Kazdy mówi ze jestem miłym,sympatycznym chłopakiem,nie znajduje sobie odpoowiednie oosby czemu tak jest?</description>
		<pubDate>Fri, 04 Jun 2010 12:44:22 +0000</pubDate>
		<guid>http://www.psychocafe.pl/topic/3378-jak-rozwiazac-ten-problem/</guid>
	</item>
	<item>
		<title>potrzebuje porady-odczuwam niepokoj,lek,satysfakce</title>
		<link>http://www.psychocafe.pl/topic/3374-potrzebuje-porady-odczuwam-niepokojleksatysfakce/</link>
		<description><![CDATA[tamtym roku ,w roku 2009 w pazdzierniku odwiedzałem moja pania Grazyne,która mnie uczyła w szkole podstawowej.<br />
Aspotkałem w roku 2008 w styczniu w 15 mpk.Zaprosiła mnie na kawke i ciasto do kawy.<br />
Załuje ze styknałem sie z nia bo zauwazłylem ze jakas dziwna jest,dziwnie zachowuje sie,a w roku 2009 potrafiła porozmawiac ,mówic prawde mi ..Otóz odczuwałem to w sposb taki ze oszukiwała mnie,kombinowąła ,kłamała mnie.Zamiast mówic w cztery oczy ,czyli prawde.Dlatego podjałem kroki pewne który radził psycholog,terapueta oraz psycholog i terapueta.Czyli powiedziałem dyrektorce o tym by albo ich ustawiła albo porozmawiała z nimi.Nom i 31 maja w poniedzialekzaczałem z dyrektorka i dyrektorem rozmawiac,ze poprostu czuje oklamywany sie,niep[okoj,bo nie mowia prawdy i dlaczego tak jest. bo nie mialem kiedy ogólem bo zajety bylem,bo u psychologa i terapeuty byłem w luty,kwiecien.<br />
A 2 czerwca rozmawiałem z pania grazyna o tym.Powiedziała mi w cztery oczy prawde.<br />
Przez internet poradziłem sie psychologa co i jak ,dlaczego tak czy ja cos zle robie itp.?<br />
Napisal mi ze sa tacy ludzie jak twoja pani Grazyna i pani Monika ze cos ze soba maja problemy ,nieradza sobie i zamiast oni pojsc do terapuety,psychologa kaza komus powiedz im ze by oni sami poszli do terapeuty bo ze mna wszytsko wporzadku.<br />
Chodzi dokładnie o przychodzenie do szkoły podstawowej,bo w szkole licealnej przychodziłem i nikt do mnie nie miał pretensji z zadnych nauczycieli.A do podstawoki poszłem i miał do mnie pretensje pani Monikia i pani Grazyna.Mieli pretensje o to ze mecze ich,gadam do nich sa zmeczeni to jest komforta,ciemnota.<br />
Z kazdym sie spotykam i nikt nie mówi taki sposb jestem zmeczony,niechce mi sie rozmawiac itp.<br />
Przychodziłm do szkoly w roku 2009 w pazdzierniku 10 pzdziernika,20 pazdziernika,pozniej w grudniu 23 grudnia,a w roku 2010 w lutym jeden raz,kwietniu tylko jak mialem potrzeby,w maju mniej to o co im chodzi.Starałem sie mniej przychodzic a nieraz jak mialem cos do zaltwienia to im nic nie przeszkadzało.Rozmawiałem z dyrektorka z mojej szkoly podstawoej to mowila ze nic złego potrzebujesz zkims utrzymywac kontakt,porozmawiac itp. odp.]]></description>
		<pubDate>Thu, 03 Jun 2010 11:36:36 +0000</pubDate>
		<guid>http://www.psychocafe.pl/topic/3374-potrzebuje-porady-odczuwam-niepokojleksatysfakce/</guid>
	</item>
	<item>
		<title>Wczoraj w dniu 29 maja byłem na weselu i wczoraj jakos tak dziwnie bylo,bo jakos z ludzmi mniej gadałem,prócz tego oprocz tego mało poznałaem ludzi ni</title>
		<link>http://www.psychocafe.pl/topic/3345-wczoraj-w-dniu-29-maja-bylem-na-weselu-i-wczoraj-jakos-tak-dziwnie-bylobo-jakos-z-ludzmi-mniej-gadalemprocz-tego-oprocz-tego-malo-poznalaem-ludzi-ni/</link>
		<description>Wczoraj w dniu 29 maja byłem na weselu i wczoraj jakos tak dziwnie bylo,bo jakos z ludzmi mniej gadałem,prócz tego oprocz tego mało poznałaem ludzi nie przedstawiłelem sie ludzie tez sie nie przedstawiali mi to czemu ja mam sie przestawiac skoro oni sie nie przesdtawiali.Na innym,innych weselach jakos poznawałem ludzi i zostalismy przyjaciolmi jak to ztym jest?Czasem mamy wrazenie ze nie potrafimy nawiazac kontaktu wsrod nowych ludzi na weselu albo krepujemy sie i nietylko itp..Jak to jest kto mi wytłumaczy?</description>
		<pubDate>Sun, 30 May 2010 11:17:01 +0000</pubDate>
		<guid>http://www.psychocafe.pl/topic/3345-wczoraj-w-dniu-29-maja-bylem-na-weselu-i-wczoraj-jakos-tak-dziwnie-bylobo-jakos-z-ludzmi-mniej-gadalemprocz-tego-oprocz-tego-malo-poznalaem-ludzi-ni/</guid>
	</item>
	<item>
		<title>Chore zachowanie mojego ojca... Co robić?</title>
		<link>http://www.psychocafe.pl/topic/3328-chore-zachowanie-mojego-ojca-co-robic/</link>
		<description><![CDATA[Witam, <br />
Mam 22 lata i mam problem nie związany do końca ze mną, lecz z moimi rodzicami. Mieszkam na wiosce, rodzice a dokładniej mama prowadzi sklep, ojciec "zajmuje" się gospodarką (jak to na wiosce).<br />
Od kiedy pamiętam ojciec robił awantury matce z byle powodu (czasami mam wrażenie, że tylko po to, żeby pokazać "co potrafi"), nie dał sobie nigdy nic wytłumaczyć bo przecież on ma zawsze racje, swoje "argumenty" opiera zawsze na bardzo niepewnych źródłach (plotkach, które tak naprawdę nie mają nic wspólnego z rzeczywistością), a mama nigdy nie potrafi się wybronić, a raczej nie ma takiej możliwości bo jemu się nie da nic wytłumaczyć, tylko się drze i drze... Kiedyś pomagał mamie w sklepie, lecz po pewnym czasie usłyszał od jakiegoś pijaka, że mama coś na niego nawymyślała (oczywiście fikcja) i stwierdził, że nie będzie już jej pomagał w sklepie, że "poświęci się gospodarce", gdyż ona nie zasługuje na jego pomoc i tak zrobił... Przez ok rok pracował na roli, po czym dowiedział się od pijaka (o dziwo tego samego), że stał się obiektem kpin mojej mamy, pod kątem właśnie owego rolnictwa. Jak zwykle fikcja, ale oczywiście awantura musiała być, w konsekwencji, czego stwierdził, że gospodarką też się nie będzie zajmować, "skoro mama jest taka mądra to niech sama wszystko robi!". Reasumując, na głowie mojej mamy jest teraz sklep, gospodarka, utrzymanie domu (obiady, sprzątanie, itp.), oraz wychowanie mojego brata (5 lat), siostry (16 lat). Według mnie to zbyt dużo jak na prawie 50 letnią kobietę<img src='http://www.psychocafe.pl/public/style_emoticons/default/sad.gif' class='bbc_emoticon' alt=':(' /> nie wiem jak jej pomóc, nie chodzi tutaj o prace fizyczną, bo pomagam jak mogę, ale chodzi o psychikę. Ciężko mi patrzeć jak chodzi zapłakana:( <br />
To historia w wielkim skrócie, awantur było o wiele więcej, często nazwał bym to znęcaniem psychicznym, wielu sam nie znam bo przez ostatnie kilka lat mieszkałem w Rzeszowie. <br />
Było już wmawianie zdrady (po telefonie od psychicznie chorej ciotki), a w konsekwencji zakładanie podsłuchów przy telefonie; "strajk głodowy", a dokładniej nie jedzenie obiadów zrobionych przez mamę.<br />
Zauważyłem, że ojciec szuka tylko pretekstu, żeby zmienić coś co mu przeszkadza. Ostatnio wymyślił, że nie pojedzie w odwiedziny do teściów bo nie dostał oficjalnego zaproszenia, a jak już dostał to i tak nie pojechał. Podobnie było ze sklepem, znudziło mu się więc musiał się jakoś wymigać, teraz to samo z gospodarką...<br />
<br />
Naprawdę nie wiem co robić, chciałbym jej jakoś pomóc ale ona się boi podjąć jakikolwiek krok, a tak naprawdę boi się jego. Ja nie mam jeszcze własnego domu, żebym mógł ją stamtąd zabrać, a nie stać mnie jeszcze, żeby wynająć mieszkanie dla całej rodziny (mama + troje rodzeństwa).<br />
Czy jest jakiś sposób, żeby postawić mu jakieś ultimatum??<br />
Proszę o pomoc]]></description>
		<pubDate>Wed, 26 May 2010 22:21:25 +0000</pubDate>
		<guid>http://www.psychocafe.pl/topic/3328-chore-zachowanie-mojego-ojca-co-robic/</guid>
	</item>
	<item>
		<title>ja, on, i jego matka</title>
		<link>http://www.psychocafe.pl/topic/3306-ja-on-i-jego-matka/</link>
		<description><![CDATA[Na początek witam wszystkich <img src='http://www.psychocafe.pl/public/style_emoticons/default/smile.gif' class='bbc_emoticon' alt=':)' /><br />
<br />
<br />
Jestem z chłopakiem rok, mieszkamy w innych miastach, dzieli nas niecałe 200km, i... jego matka... z którą on mieszka. <br />
<br />
Ostatnio sytuacja wymknęła się nieco spod kontroli, i powiedziałam mu że nie lubię jego matki, i vice versa, i że nie podoba mi się to jak komentuje niewybrednie moje zachowanie, albo ubiór, w czym on jej wtóruje.<br />
<br />
 <br />
Zachodzę w głowę, czy dobrze postąpiłam mówiąc mu to wszystko. Tym wyznaniem pewnie strzeliłam sobie w stopę, on się nie odzywa, co prawda rozmawialiśmy wczoraj, ale to tylko z mojej inicjatywy, i nie wiem na czym stoję. Nie lubię niejasnych sytuacji, i boli mnie to, że oni mogą mówić mi co im ślina na język przyniesie - bo są według siebie szczerzy.. A ja muszę to wszystko pokornie przyjmować, i nie komentować. <br />
<br />
OK, pewnie musi to wszystko przemyśleć, rozumiem to, a to oznacza chyba jedno - że wybrał matkę... <img src='http://www.psychocafe.pl/public/style_emoticons/default/sad.gif' class='bbc_emoticon' alt=':(' />]]></description>
		<pubDate>Mon, 24 May 2010 08:55:57 +0000</pubDate>
		<guid>http://www.psychocafe.pl/topic/3306-ja-on-i-jego-matka/</guid>
	</item>
	<item>
		<title>Rozpad rodziny</title>
		<link>http://www.psychocafe.pl/topic/3231-rozpad-rodziny/</link>
		<description><![CDATA[Bardzo często spotykam się sytuacjami w życiu rodzin, kiedy ludzie decydują się na dziecko dopiero w dobie kryzysu między nimi. Uważają, że mała istota zacementuje ich związek na nowo, coś ich połączy i uczucia nagle narodzą się wraz z dzieckiem na nowo. Co sądzicie o tego typu sytuacji? <br />
Moim zdaniem jest to bardzo kiepski pomysł. Dziecko nigdy nie cementuje związku. Może na moment polepszyć stosunki między dwojgiem ludzi, ale przecież zawsze to będzie takie troszkę wymuszone. "Jestem z Tobą, bo....". <br />
Pytanie drugie: Kiedy warto zgłosić się do terapeuty, gdy w rodzinie dzieje się źle? I czy w ogóle warto? Może ktoś z Was miał podobne przeżycia, wie to z własnego doświadczenia?<br />
Jak dla mnie to jedynie w momencie gdy dwie osoby zdecydowane są na poprawienie relacji między sobą warto udać się do kogoś kompetentnego. Przecież nikt nie jest cudotwórcą i nie zatrzyma drugiej osoby przy kimś na siłę...]]></description>
		<pubDate>Thu, 13 May 2010 17:15:53 +0000</pubDate>
		<guid>http://www.psychocafe.pl/topic/3231-rozpad-rodziny/</guid>
	</item>
	<item>
		<title>Maz pedant</title>
		<link>http://www.psychocafe.pl/topic/3221-maz-pedant/</link>
		<description><![CDATA[nie wiem juz co robic....Moj "kochany" mezus mnie dobija ze swoja czystoscia......zeby naprawde tak bylo....Piore,sprzatam,gotuje,prasuje czyli wszystko co zona "powinna" robic...Nie,jemu to malo..Czepia sie za kazda plamke ktora znajdzie....´Czasami ma dobre dni i sie nie czepia,ale tak? Kurw...cy dostac mozna !!!!!Mam pomalu dosc ....Nie wiem,czy go nie zostawic....... Nie radze sobie z nim.....Kochany czlek,ale  jak slysze ze tu plamka,tu plamka to mnie bierze!!!!!!!Przeciez jak gotuje to wiadomo ze sie napryska,jak zjemy to sprzatam,ale nie! Ma byc od razu posprzatane,a jedzenie mam zimne jesc,tak? I co z takim zrobic?]]></description>
		<pubDate>Tue, 11 May 2010 19:19:07 +0000</pubDate>
		<guid>http://www.psychocafe.pl/topic/3221-maz-pedant/</guid>
	</item>
	<item>
		<title>Czy się kochamy?</title>
		<link>http://www.psychocafe.pl/topic/3172-czy-sie-kochamy/</link>
		<description><![CDATA[<strong class='bbc'>Fatalnie!!!!</strong><br />
Mój dołek się pogłębia. Co rano budzę się  zbyt wcześnie (4.00- 5.00) z nudnościami i drżeniem całego ciała. Co powoduje, że nie trawię psychicznie? Mam wrażenie, że się przejadłam.... Czy natrętna 'miłość' wyznawana kilkanaście  razy dziennie  (telefony, sms-y) może być przyczyną mojego stanu???<br />
<br />
Czuję się osaczona, w klinczu, bo z jednej strony mam już dosyć tych telefonów, a z drugiej .....nikt mnie do tej pory tak nie kochał (mam kompleksy - on akceptuje mnie taką, jaka jestem, był przy mnie w najtrudniejszym momencie, ale sam ten moment sprowokował swoim natręctwem). <br />
Proponowałam chwilowe rozstanie, ograniczenie, ale facio nie da rady... musi słyszeć mój głos, bo jest taki kojący!!!<br />
NIE WIEM CZY RZECZYWIŚCIE JETEM KOCHANA czy PO PROSTU JESTEM MU POTRZEBNA, ŻEBY MÓGŁ WYPEŁNIĆ SWOJĄ SAMOTNOŚĆ (ja w Polsce, On gdzieś w świecie- widzimy się co kilka miesięcy).<br />
<br />
BOJĘ SIĘ!!! I... zaraz się zrzygam!<br />
Nie umiem się od Niego uwolnić..., bo nie potrafię jasno określić, że mam na razie tego wszystkiego dosyć , ale nie chcę go urazić, nie chcę sprawić przykrości, nie chcę, żeby czuł się odrzucony, samotny.....  NIE RADZĘ SOBIE!!! Czasami wydaje mi się, że jedynym wyjsciem jest unicztożenie siebie, żeby mnie po prostu nie było, wtedy zniknie TEN problem, ale...... mam dzieci (tez problem, bo sie usamodzielniają i akurat teraz straciłam kontakt z 2 córkami, w jednym czasie)<br />
<br />
NIE CHCĘ GO SKRZYWDZIĆ, ALE KRZYWDZĘ SIEBIE - 10 maja zaczynam terapię, bo<strong class='bbc'> kompletnie wysiadłam psychicznie!!!</strong>]]></description>
		<pubDate>Thu, 06 May 2010 07:13:09 +0000</pubDate>
		<guid>http://www.psychocafe.pl/topic/3172-czy-sie-kochamy/</guid>
	</item>
	<item>
		<title>kłotnia</title>
		<link>http://www.psychocafe.pl/topic/3096-klotnia/</link>
		<description><![CDATA[Wyobrazczcie sobie,ze ktos wam wmawia ze cos popsuliscie jakis sprzet,nie udaje wam sie na spokojnie nic wytłumaczyc dziadkom i mamie.Mówicie na spokojnie najpierw ale nie wytrzymujecie z róznych przyczyn i przeklinacie do starszych osob bo ani nie daja wam cos powiedziec lub wytłumaczyc i porozmawiac itp.<br />
Chciałbym porozmawiac,przeprosic ale boje sie ze beda mowili ze zastanow sie troche wysłuchaj itp.]]></description>
		<pubDate>Fri, 23 Apr 2010 11:32:23 +0000</pubDate>
		<guid>http://www.psychocafe.pl/topic/3096-klotnia/</guid>
	</item>
	<item>
		<title>problem</title>
		<link>http://www.psychocafe.pl/topic/3089-problem/</link>
		<description><![CDATA[chciałabym się was poradzić co byście zrobili na moim miejscu 3 lata temu opuściłam dom dziecka starając się o mieszkanie do tej pory go nie dostałam<br />
moja opiekunka od usamodzielniania zmieniła nr telefonu za każdym razem kiedy jeździłam do domu dziecka mówiła ze stoimy na dobrej drodze żebym <br />
dostała mieszkanie lecz nigdy mi nie pokazała żadnych papierów dotyczących tej sprawy teraz na dniach muszę wyjechać z Holandii bo nie <br />
chcą zebym tu mieszkała myśle na nagłośnieniu tej sprawy wiem ze należy mi się to mieszkanie siostra sama sie starała o mieszkanie w polkowicach i dostała<br />
co byście zrobili na moim miejscu ja tylko chcę mieć dach nad głową bo za niedługo mogę zostać bezdomna i rehabilitację mieć bo z dnia na <br />
dzień mój stan zdrowia sie pogarsza dlatego żadko tu bywam]]></description>
		<pubDate>Wed, 21 Apr 2010 15:39:06 +0000</pubDate>
		<guid>http://www.psychocafe.pl/topic/3089-problem/</guid>
	</item>
	<item>
		<title>Nie wiem co o tym myśleć ?</title>
		<link>http://www.psychocafe.pl/topic/3078-nie-wiem-co-o-tym-myslec/</link>
		<description>Bardzo dziwnie czuje sie.To jest roznie uklada mi sie w zzwiazku z planami i wogle.Jak z kims chce sie umówic,spotkac by pogadac albo o tak by przebyc z kims i wspolnie czas spedzic to czuje sie ze jestem zmeczony,nic mi sie nie chce rozmawiac przebywac znikim,nie wiem o czym rozmawiac jak rozmawiam i rozmawiam to konczy sie temat albo nie wiem jak reagowac na inne sprawy.Kto mi to wyjasni czemu tak jest,czy normalne to?Od czego to zalezy.Ostatnio jeszce ta katastrofa w smolensk elita odeszla nieogladam juz tv o katastrofie zwiazana zuroczystosciami i medi nieogladam.Ale czasem jeszce po katastrofie w smolensk przebity bylem,zmeczony itp.</description>
		<pubDate>Mon, 19 Apr 2010 16:33:38 +0000</pubDate>
		<guid>http://www.psychocafe.pl/topic/3078-nie-wiem-co-o-tym-myslec/</guid>
	</item>
	<item>
		<title>Aksjologia i wartości</title>
		<link>http://www.psychocafe.pl/topic/3072-aksjologia-i-wartosci/</link>
		<description><![CDATA[Jak odpowiedzielibyście na te dwa pytania:<br />
<br />
1. Skąd biorą się właściwości nierealne ludzkich wartości i dlaczego niektórzy ludzie muszą je miec?<br />
2. Czy wartośc zmienna sama w sobie jest tak naprawdę wartością?]]></description>
		<pubDate>Mon, 19 Apr 2010 04:32:09 +0000</pubDate>
		<guid>http://www.psychocafe.pl/topic/3072-aksjologia-i-wartosci/</guid>
	</item>
	<item>
		<title>dawni znajomi zklasy-mam takich niektorych i......</title>
		<link>http://www.psychocafe.pl/topic/2936-dawni-znajomi-zklasy-mam-takich-niektorych-i/</link>
		<description><![CDATA[Gdy chodziłem do szkoły podstawowej i liceym wszytsko bylo wporzadku.Rozmawiałem z nimi,wygłupiałem sie nimi,zartowałem z nimi az do dzisiaj.Poprostu nie umiem rozmawiac znimi bo okazali sie niesympatyczni,olewaja mnie,itp.,prubuje cos dzialac ale niewychodzi mi.Mam z lo i podstawowki niektorych osob ktorzy milo,chetnie spotykaja sie ze mna ale nie wszyscy prubowalem szczerej rozmowy znimi,pisalem na komorke smsy oraz dzwonilem i nic gowniana robota moja.<br />
Chyba odpuszce sobie z klasy lo i podstawowej niektore osoby ktore znam nie sa juz moimi znajomymi nie umieja docenic to jaki bylem jak pomagalem i wogle.Odrzucaja mnie jako kolega z klasy podstawoej i liceum]]></description>
		<pubDate>Sat, 03 Apr 2010 02:20:22 +0000</pubDate>
		<guid>http://www.psychocafe.pl/topic/2936-dawni-znajomi-zklasy-mam-takich-niektorych-i/</guid>
	</item>
	<item>
		<title>Dziedziczenie cech osobowowych, dziedziczenie chorób psychicznych</title>
		<link>http://www.psychocafe.pl/topic/2929-dziedziczenie-cech-osobowowych-dziedziczenie-chorob-psychicznych/</link>
		<description><![CDATA[Czy według was można odziedziczyć chorobę psychiczną, co na to mówi medycyna konwencjonalna ?, wiem że można dziedziczyć choroby fizyczne ale jak to wygląda w przypadku chorób psychicznych ?.<br />
<br />
Czy można odziedziczyć cechy osobowe ?]]></description>
		<pubDate>Thu, 01 Apr 2010 11:14:29 +0000</pubDate>
		<guid>http://www.psychocafe.pl/topic/2929-dziedziczenie-cech-osobowowych-dziedziczenie-chorob-psychicznych/</guid>
	</item>
	<item>
		<title>pokłociłem sie zmama i nietylko?</title>
		<link>http://www.psychocafe.pl/topic/2926-poklocilem-sie-zmama-i-nietylko/</link>
		<description>Ostatnio narzekam ze mama wtraca sie wmoje zycie,jest naopiekoncza i wogle,polocilem sie zmama,z mama ma zal do mnie ze  mowilem mojmu koledze co pomaga  i doradza mi i to mame zabolalo ,ma zal do mnie  i wogole niedogaduje sie zmama co robic w takim wypadku dalszy ciag  gdy ktos mnie sie zapyta co sie dzieje odp.</description>
		<pubDate>Thu, 01 Apr 2010 00:13:50 +0000</pubDate>
		<guid>http://www.psychocafe.pl/topic/2926-poklocilem-sie-zmama-i-nietylko/</guid>
	</item>
	<item>
		<title>Wsród przyjaciół</title>
		<link>http://www.psychocafe.pl/topic/2922-wsrod-przyjaciol/</link>
		<description><![CDATA[Czasami gdy spotykam sie z przyjaciolmi oni  czasem mnie denerwuja.Jak cos nie tak zrobia tlumacze im ze tak nie powinno byc a jak juz chca wysmiewac sie boo czasem zarty  są u nich nie namiejcu a takze czasem wkurzaja sie i wyładołuja  złosc na mnie.Oj pogadamy znimi od czasu do czasu ale czasem zachowuja sie  nie naturalnie,zlosliwie itp.<br />
Co jeszce mozna zrobic?Czasem mnie przeprosza ale czasem popisuja sie mam tego dosc mam innych kumpli to sa wporzadku oj wiadomo zarty zartami maja na poziomie wiedza kiedy przystopowac ajak  sa zli to mowia ze dzisija zły dzien itp.<br />
Jak im przetłumaczyc ze tego nie zycze sobie i wogle?]]></description>
		<pubDate>Wed, 31 Mar 2010 12:46:56 +0000</pubDate>
		<guid>http://www.psychocafe.pl/topic/2922-wsrod-przyjaciol/</guid>
	</item>
	<item>
		<title>Problem kontaktu z innymi osobami</title>
		<link>http://www.psychocafe.pl/topic/2864-problem-kontaktu-z-innymi-osobami/</link>
		<description><![CDATA[Gdy utzrymuje kontakt  z ludzmi z bloku lub z podstawowki albo liceum to wyglada tak:<br />
Smsuje z bramki internetowej na numer plus gsms,ery,play,dzwonie do oosb przez telefon stacjonarny,czy komorke do sob.Czasem spotykam sie ze odmawiaja bo nie maja czasu moze innym razem lub  cos takiego nie wiem czy chce sie nadal kolegowac z toba.Czasem gdy poznam przez kogos nowe osoby nowych ludzi to  ztymi sie zadaje niz z podstawowki i liceum.A czasem bywa ze kontakt urywa sie z  osbami bliskimi jak zbloku i z podstawowki  albo liceum lub na przekór odwrotnie.Albo wogle nie nie mam   z osobami  zliceum ani z podstawowki tylko zbloku swojego co sie dzieje,w czym popelniam problem?Co robic by ze wszytskimi utrzymywac kontakt?Poprostu urywa mi sie kontakt z ludzmi czasem czy to normalne,wszytsko ze mna wporzadku?Kazdy tak ma,moze jakies problemy maja i niechca mowic mi?]]></description>
		<pubDate>Tue, 23 Mar 2010 20:59:55 +0000</pubDate>
		<guid>http://www.psychocafe.pl/topic/2864-problem-kontaktu-z-innymi-osobami/</guid>
	</item>
	<item>
		<title>Przyjaciółka, jej chłopak i ja.</title>
		<link>http://www.psychocafe.pl/topic/2769-przyjaciolka-jej-chlopak-i-ja/</link>
		<description>Cóż, chodzi o moją przyjaciółkę i jej chłopaka. są ze sobą od niedawna, około miesiąca. Gdy go poznałam, nie widziałam w nim nic niezwykłego. Potem zaczęliśmy pisać na gadu-gadu. Moja przyjaciółka jest strasznie zazdrosna, choć mówię jej, że to tylko kolega. Nie jest to moja najbliższa przyjaciółka, chodzimy razem do klasy i trzymamy się razem. Niestety, mimowolnie zaczęłam tego chłopaka lubić coraz bardziej. Czuje się podle, że rozwalam ich związek. Nie wiem czy ten chłopak coś do mnie czuje. Do niej mówi,że ją kocha. To trudna sytuacja, nie umiem się z tym pogodzić. Nie wiem co robić!</description>
		<pubDate>Mon, 15 Mar 2010 18:33:18 +0000</pubDate>
		<guid>http://www.psychocafe.pl/topic/2769-przyjaciolka-jej-chlopak-i-ja/</guid>
	</item>
	<item>
		<title>Pytania przedszkolaków</title>
		<link>http://www.psychocafe.pl/topic/2762-pytania-przedszkolakow/</link>
		<description>Dobra nie było tematu. Proszę Admina o skasowanie.</description>
		<pubDate>Mon, 15 Mar 2010 13:49:50 +0000</pubDate>
		<guid>http://www.psychocafe.pl/topic/2762-pytania-przedszkolakow/</guid>
	</item>
	<item>
		<title>Co raz mniejszy kontakt z przyjaciolmi,ludzmi ze swojego kregu</title>
		<link>http://www.psychocafe.pl/topic/2736-co-raz-mniejszy-kontakt-z-przyjaciolmiludzmi-ze-swojego-kregu/</link>
		<description>Poprostu gdy prubuje  z mojejego kregu z klasy podstawowej i licealnej ustawic sie z osobami niektorymi oraz poznannymi osobami z dworu.których poznałem i ppznaje doteraz okazuje sie ze niektorzy pracuja,nie maja czasu,czesciowo za granice sie wybiera do pracy.Czy innym tez tak sie dzieje?Co mam robic co raz mniejszy kontakt mam z przyjaciolmi z ktorymi znam sie od dziecinstwa oraz z poznanymi z ulicy.Czemu sie tak dzieje?Czy poprostu ze złego w polsce sie dzieje duzo?Czy  coś innego ,a mowie dzwonie,smsuje  rozmawiam na gg i ustawiam sie ale co raz  mniej sie widujemy lub wcale jedynie  zkolega z liceum i tez tak samo ma  on ma tylko z emna kontakt.</description>
		<pubDate>Fri, 12 Mar 2010 17:17:54 +0000</pubDate>
		<guid>http://www.psychocafe.pl/topic/2736-co-raz-mniejszy-kontakt-z-przyjaciolmiludzmi-ze-swojego-kregu/</guid>
	</item>
	<item>
		<title>Gdy spotykam sie zprzyjacielem lub przyjaciolka</title>
		<link>http://www.psychocafe.pl/topic/2647-gdy-spotykam-sie-zprzyjacielem-lub-przyjaciolka/</link>
		<description><![CDATA[Gdy spotykam sie zprzyjaciólka,przyjacielem mam cos takiego ze zaczynam rozmawiac i stopuje,czym to jest zwiazane?dlaczego tak sie dzieje mi?Inni gadaja a ja milcze i znowu rozmawiam jak jakis ciekawy temat odp.?<br />
Czasem zaczynam rozmowe jak ktos oglada i im przeszkadzam inni mowia ze nie jest to złe tylko czasem zaczynbam jak cos robia,ogladaj a itp.?Ale dobrze ze gadam czasem inni tez maja ze sa zmeczeni niechce im sie itp.]]></description>
		<pubDate>Tue, 02 Mar 2010 16:09:14 +0000</pubDate>
		<guid>http://www.psychocafe.pl/topic/2647-gdy-spotykam-sie-zprzyjacielem-lub-przyjaciolka/</guid>
	</item>
	<item>
		<title>Problem ze znalezieniem przyjacioł</title>
		<link>http://www.psychocafe.pl/topic/2646-problem-ze-znalezieniem-przyjaciol/</link>
		<description><![CDATA[Prubuje znalesc przyjaciól na dworze,przez portale takie jak nk(nasza-klasa.pl),przez randki poznaj nowych ludzi przyjaciol i miłosć itp.<br />
Niewychodzi mi cos natrafiam na ludzi, którzy niechca lub obawiaja sie i przeklinaja wypie....,.spie..., ocipiałes itp..<br />
A moje pytanie kieruje sie do was jak poznawac ludzi prócz usmiechnac sie na dworze i zagadac ,chodzi mi o portale internetowe poznaj ludzi swoja miłośc,przyjaciól,przyjaciólek itp jak n-k inne portale internetowe?<br />
Jak pisac do osb by mnie nie posadzali o to ze jakis zboczeniec itp. Bo na dworze mało co poznaje odp.]]></description>
		<pubDate>Tue, 02 Mar 2010 16:03:26 +0000</pubDate>
		<guid>http://www.psychocafe.pl/topic/2646-problem-ze-znalezieniem-przyjaciol/</guid>
	</item>
	<item>
		<title>Dla rodziców - Joga duszy</title>
		<link>http://www.psychocafe.pl/topic/2637-dla-rodzicow-joga-duszy/</link>
		<description><![CDATA[Wstęp, dlaczego akurat tak się to nazywa: <br />
Joga Duszy to samodzielne wykonywanie ćwiczeń wspierających zrównoważony rozwój człowieka w aspekcie psychicznym, ale uwzględniającym zarazem duchowy wymiar jego istnienia. <br />
<br />
Innymi słowy Joga duszy to cykl ćwiczeń wspomagających ustabilizowanie własnych emocji, sposób na relaks i nie tylko. Pierwsze zadanie 'Nasiona' z Jogi Duszy: <a href='http://bit.ly/draVQK' class='bbc_url' title='Zewnętrzny odnośnik' rel='nofollow'>http://bit.ly/draVQK</a> <br />
<br />
Będę bardzo wdzięczny za opinie pomysłu.]]></description>
		<pubDate>Mon, 01 Mar 2010 14:55:17 +0000</pubDate>
		<guid>http://www.psychocafe.pl/topic/2637-dla-rodzicow-joga-duszy/</guid>
	</item>
	<item>
		<title>Mam problem w rodzinie jak to rozwiażac</title>
		<link>http://www.psychocafe.pl/topic/2635-mam-problem-w-rodzinie-jak-to-rozwiazac/</link>
		<description>Mam problem w rodzinie z babcia z dziaidziem nie z dziadziem zyje dobrze.Otóz z babacia dzisiaj sie poklociłem o to ze nie tak postepuje z moja siostra,bo czuje sie nie potrzebna,mówiłem babci ze teraz jest inny swiat niz kiedys niz zyła,babacia wtraca sie wtedy kiedy nie trzeba lubi rzadzic sie bo kiedys zadziła sie we wlasnym domie,póki nie przypisywali domu dla mojej siostry bo siostra ma swojego meza a ja mam szwagra.Czasem wytrzymywalem z babcia ale do tego dnia poklociłem sie znia,mówi ze nie tak mni rodzice ychowywali,nie taki byłem,krzywdze ja postanowiłem ja przeprosic i na spokojnie porozmawiac wytłumaczyc jej i wogle.odp. jak to rozwiazac,oprocz tego kłotnia z w rodzinie ale rozmawiamy normalnie,tylko poprostu krysy przezywamy a moja babcia porady i pomoc otrzymuje jak ja prosze a jak nie to ma zdolnosc wtracac sie czy to normalne?Czy normalnie u mnie wszytsko?Od czego to jest jak z tym walczyc?</description>
		<pubDate>Mon, 01 Mar 2010 10:58:31 +0000</pubDate>
		<guid>http://www.psychocafe.pl/topic/2635-mam-problem-w-rodzinie-jak-to-rozwiazac/</guid>
	</item>
	<item>
		<title>Prośba o pomoc w pracy mgr</title>
		<link>http://www.psychocafe.pl/topic/2594-prosba-o-pomoc-w-pracy-mgr/</link>
		<description><![CDATA[Witam serdecznie,<br />
Nazywam  się Magdalena Godek i jestem studentką V roku psychologii Szkoły Wyższej Psychologii Społecznej. <br />
 W ramach pracy magisterskiej piszę pracę porównującą jakość życia osób zdrowych i chorych.<br />
Zastanawia mnie co wpływa na nasz dobrostan, na to jak się czujemy z chorobą, jak reagujemy w sytuacjach stresu i w jaki sposób walczymy z przeciwnościami losu.<br />
Zatem zwracam się z prośbą o pomoc w badaniu. <br />
Badanie jest anonimowe, to znaczy, nie wymagam podawania swoich danych osobowych. <br />
Składa się z czterech kwestionariuszy, kóre badają samopoczucie oraz style naszego zachowania w różnych sytuacjach życiowych.<br />
Po zakończeniu badań z chęcią podzielę się uzyskanymi wynikami.<br />
Wszystkich zainteresowanych proszę o kontakt – magdalena.godek@gmail.com, bądź o zostawienie swojego maila na forum.<br />
Z góry dziękuję za okazaną pomoc,<br />
Magdalena Godek.]]></description>
		<pubDate>Thu, 25 Feb 2010 10:39:55 +0000</pubDate>
		<guid>http://www.psychocafe.pl/topic/2594-prosba-o-pomoc-w-pracy-mgr/</guid>
	</item>
	<item>
		<title>Co robić?</title>
		<link>http://www.psychocafe.pl/topic/2567-co-robic/</link>
		<description><![CDATA[Mieszka na moim osiedlu taki malolat ma 16 lat  jak jestem z nim rozmawiam  normalnie czasem posmiejemy sie pozartujemy oj bywa ze go niesie i mu cos odbija.<br />
Ale dzisiaj w sobote przegiał pałe zaczał w pewien sposb wysmoiewac sie przy innych zartowac cos tam mówic ze głupi jestes,kłamiesz a ja do niego chyba poierdolilo ci cąłkiem nie poklocilismy soie .Wponiedzialek mam znim rozmawiac bo wkurzyl mnie.Wiecie jak to jest rozumiecie?Co dalej mam robic po romzowie jak bedzie ten  sam desen sie zachowywał?kolega wysmiewa sie przy innych?Głupieje odpierdala co robic/olac zostawic i pogadac znim/]]></description>
		<pubDate>Sat, 20 Feb 2010 19:10:55 +0000</pubDate>
		<guid>http://www.psychocafe.pl/topic/2567-co-robic/</guid>
	</item>
	<item>
		<title>cHCE POZNAC NOWYCH PRZYJACIÓL</title>
		<link>http://www.psychocafe.pl/topic/2566-chce-poznac-nowych-przyjaciol/</link>
		<description><![CDATA[Chciałbym poznac przyjaciol bo brakuje mi przyjaciol,ale jakos głupio podchodzic do kogos i mówic hej poznamy sie?<br />
Czego lubisz słuchac lub w inny sposb jak to inni robia.<br />
Boje sie ze ktos powie spiera.... tego lub wypie...tego albo nie chce zawierac znajomosci ,co robic mam jak poznac przyjaciol nowych jak podejsc i zagadac?]]></description>
		<pubDate>Sat, 20 Feb 2010 19:07:30 +0000</pubDate>
		<guid>http://www.psychocafe.pl/topic/2566-chce-poznac-nowych-przyjaciol/</guid>
	</item>
	<item>
		<title>Czy mózg mężczyzny różni się od mózgu kobiety?</title>
		<link>http://www.psychocafe.pl/topic/2558-czy-mozg-mezczyzny-rozni-sie-od-mozgu-kobiety/</link>
		<description><![CDATA[Obejrzałam ten filmik ...może i Wy obejrzycie..Obejrzałam go jako odreagowanie po bardzo trudnym dniu. Mogę tylko patrzeć jak sroka w kość i być nawet bez refleksji.<br />
<br />
<object width="425" height="355"><param name="movie" value="http://youtube.com/v/UgWHIguqnGg"></param><param name="wmode" value="transparent"></param><embed src="http://youtube.com/v/UgWHIguqnGg" type="application/x-shockwave-flash" wmode="transparent" width="425" height="355"></embed></object><br />
<br />
<br />
Co Wy na to?<br />
<br />
Co Wy na ten film?]]></description>
		<pubDate>Fri, 19 Feb 2010 21:03:35 +0000</pubDate>
		<guid>http://www.psychocafe.pl/topic/2558-czy-mozg-mezczyzny-rozni-sie-od-mozgu-kobiety/</guid>
	</item>
	<item>
		<title>Szczerość</title>
		<link>http://www.psychocafe.pl/topic/2555-szczerosc/</link>
		<description><![CDATA[Kiedy jesteś szczery pisząc przez internet ?<br />
Co Ci daje bycie szczerym ?<br />
Co Ci daje bycie nieszczerym ?]]></description>
		<pubDate>Thu, 18 Feb 2010 19:08:51 +0000</pubDate>
		<guid>http://www.psychocafe.pl/topic/2555-szczerosc/</guid>
	</item>
	<item>
		<title>Wysportowane ciało a emocje</title>
		<link>http://www.psychocafe.pl/topic/2553-wysportowane-cialo-a-emocje/</link>
		<description><![CDATA[No właśnie jakie znaczenie ma wysportowane i sprawne ciało dla emocji ?<br />
Według mnie jest spora zależność ! może - Czym sprawniejsze ciało tym lżejsze emocje ?<br />
<br />
Co sądzicie ?]]></description>
		<pubDate>Thu, 18 Feb 2010 18:28:26 +0000</pubDate>
		<guid>http://www.psychocafe.pl/topic/2553-wysportowane-cialo-a-emocje/</guid>
	</item>
	<item>
		<title>Granica świadomości i chęć poznania siebie</title>
		<link>http://www.psychocafe.pl/topic/2552-granica-swiadomosci-i-chec-poznania-siebie/</link>
		<description>Krótka ankieta - Decyzja należy do Ciebie</description>
		<pubDate>Thu, 18 Feb 2010 17:03:26 +0000</pubDate>
		<guid>http://www.psychocafe.pl/topic/2552-granica-swiadomosci-i-chec-poznania-siebie/</guid>
	</item>
	<item>
		<title>Gdzie jest stara gwardia ?</title>
		<link>http://www.psychocafe.pl/topic/2506-gdzie-jest-stara-gwardia/</link>
		<description>Co się dzieje ?, od 2óch dni jakoś pusto i głucho. Czyżby ciśnienie skoczyło i wszyscy odsypiają, czy po prostu macie złe humorki ?</description>
		<pubDate>Sun, 14 Feb 2010 19:50:33 +0000</pubDate>
		<guid>http://www.psychocafe.pl/topic/2506-gdzie-jest-stara-gwardia/</guid>
	</item>
	<item>
		<title>Jak oceniacie siebie, jak oceniacie siebie nawzajem</title>
		<link>http://www.psychocafe.pl/topic/2497-jak-oceniacie-siebie-jak-oceniacie-siebie-nawzajem/</link>
		<description><![CDATA[Kawa na ławę Ja o sobie inni o mnie.<br />
<img src='http://www.psychocafe.pl/public/style_emoticons/default/ani13.gif' class='bbc_emoticon' alt=':szczesciewpodskokach:' /><br />
<br />
Cechy, skłonności, pozytywy, nad czym trzeba jeszcze popracować.<br />
No ciekaw jestem czy ktoś ma odwagę, lub czy ktoś chce Poznać o sobie opinie innych.<br />
<br />
Może żeby nie było nieprzyjemnie, proponuję w ten sposób:<br />
<br />
Siebie widzę tak, siak i owak...., moje cechy, moje skłonności itp...<br />
Poniżej jeśli chcę aby osoby na forum wypowiedziały się o mnie dodam linijkę: <em class='bbc'>"Tak jestem gotowa na konfrontację"</em>]]></description>
		<pubDate>Sat, 13 Feb 2010 22:27:16 +0000</pubDate>
		<guid>http://www.psychocafe.pl/topic/2497-jak-oceniacie-siebie-jak-oceniacie-siebie-nawzajem/</guid>
	</item>
	<item>
		<title>Mama i tata kłoca sie</title>
		<link>http://www.psychocafe.pl/topic/2495-mama-i-tata-kloca-sie/</link>
		<description><![CDATA[<img src='http://www.psychocafe.pl/public/style_emoticons/default/29.gif' class='bbc_emoticon' alt=':nies&#322;ucham:' />  <img src='http://www.psychocafe.pl/public/style_emoticons/default/ani22.gif' class='bbc_emoticon' alt=':znu&#380;ony:' />  <img src='http://www.psychocafe.pl/public/style_emoticons/default/35.gif' class='bbc_emoticon' alt=':zestrachany:' /> Nie wtrącam sie do kłotni rodziców ,ale już nie wytrzymuje kłotni miedzy tata i mama.Wkoncu sam cos  chciałem zadziałac.Ale nie dogaduja sie i nie moga sie dogadac ,porozumiec od pewnego czasu.<br />
Co moge zrobic?Dalsze szczególy prosze pytac mnie skoro ktos bedzie chciał mi pomoc.]]></description>
		<pubDate>Sat, 13 Feb 2010 19:34:27 +0000</pubDate>
		<guid>http://www.psychocafe.pl/topic/2495-mama-i-tata-kloca-sie/</guid>
	</item>
	<item>
		<title>Wybiórcze panowanie nad emocją - emocjami</title>
		<link>http://www.psychocafe.pl/topic/2480-wybiorcze-panowanie-nad-emocja-emocjami/</link>
		<description><![CDATA[Nie chciałem pisać póki nie byłem pewny, no więc jestem. Jeśli chodzi o mechanizm to nie polega on na wyłączaniu się na emocje, absolutnie nie staję się cyber-robotem - po prostu "wybiórczo" wyłączam odczuwanie tej emocji. Zachowując przy tym samego siebie, pełnię myślenia i postrzegania.<br />
<br />
Zanim nakreślę mój sposób dla tej konkretnej emocji, dla pełni zrozumienia i lepszej identyfikacji proszę o nakreślenie w jaki sposób odczuwacie emocje, w jakim stopniu są one odczuwalne w ciele ?, i jak je czujecie, co towarzyszy temu zjawisku, ponadto interesuje mnie jak odczuwacie lęk, niechęć, odrazę, zdenerwowanie ?]]></description>
		<pubDate>Thu, 11 Feb 2010 19:13:19 +0000</pubDate>
		<guid>http://www.psychocafe.pl/topic/2480-wybiorcze-panowanie-nad-emocja-emocjami/</guid>
	</item>
	<item>
		<title>Przyjażń  ze szkoły lo i podstawowki</title>
		<link>http://www.psychocafe.pl/topic/2474-przyjazn-ze-szkoly-lo-i-podstawowki/</link>
		<description><![CDATA[Otóz po ukonczonej szkole podstawowce i liceum jakos tak sie porobilo ze utracilem czesc z nimi kontakt odnowiłem dzieki n-k(nasza-klasa.pl),ale czesciowo  niechca po tylu latach sie przyjaznic nie wiem czemu pisze do nich na sms co sie dzieje dzwonie nic pisze na nk nasza-klasa.pl  cos zle zrobilem,pogniewali sie na mnie tez zero reakcji co moge jeszce zrobic?odp.<br />
Z podstawowki tylko niektórymi tylko mam kontakt i zliceum to samo ale nie wszytskimi.]]></description>
		<pubDate>Wed, 10 Feb 2010 17:14:41 +0000</pubDate>
		<guid>http://www.psychocafe.pl/topic/2474-przyjazn-ze-szkoly-lo-i-podstawowki/</guid>
	</item>
	<item>
		<title>Chcę poznać i zrozumieć innych</title>
		<link>http://www.psychocafe.pl/topic/2448-chce-poznac-i-zrozumiec-innych/</link>
		<description><![CDATA[No właśnie postanowiłem założyć temat w którym będę zadawał Wam wszystkim pytania dzięki którym będę mógł lepiej Was zrozumieć. Zrozumienie w moim przypadku jest niezwykle istotne ponieważ w czasie życia nie miałem zbyt wiele kontaktów z rówieśnikami przez co część moich obecnych problemów.<br />
<br />
W tym temacie mogą zadawać pytania wszyscy którzy chcą się dowiedzieć czegoś o innych.<br />
<br />
<br />
Pierwsze pytanie, na co liczysz, po co, zakładasz np. duży wycięty dekolt lub mini obcisłą spódnicę ?.]]></description>
		<pubDate>Mon, 08 Feb 2010 15:47:03 +0000</pubDate>
		<guid>http://www.psychocafe.pl/topic/2448-chce-poznac-i-zrozumiec-innych/</guid>
	</item>
	<item>
		<title>moje zachowanie?</title>
		<link>http://www.psychocafe.pl/topic/2434-moje-zachowanie/</link>
		<description><![CDATA[Od pewnego czasu spotykam sie z kolezankami oraz z  kumpelami.Trwa non stop czy to normalne?A jak robimy pauze by odpoczac od siebie mam cos w stylu ze rozmyslam,ze bylo fajnie porozmawiac,powyglupiac sie itp.<br />
Drąze w ten temat i rozczylam sie to co bylo i przeminelo.Jak przemineło to cos bylo to zastanawiam sie nadtym by nie bylo fajnie znowu  kilka razy spotkac sie ale opanowuje sie jakos i po ilus miesiacach lub tygodniach zalezy od systuacji.Jaka systuacja znowu sie spotykamy.Ale chodzi mi o fakt ze tesknie,zastanawiam sie bo bylo tak fajnie i chce jeszce.]]></description>
		<pubDate>Fri, 05 Feb 2010 23:25:22 +0000</pubDate>
		<guid>http://www.psychocafe.pl/topic/2434-moje-zachowanie/</guid>
	</item>
	<item>
		<title>Problem z kolega</title>
		<link>http://www.psychocafe.pl/topic/2415-problem-z-kolega/</link>
		<description>Mój kolega ciagle przychodzi  by cos zgrac mu namawiam go by kupil komputer lub laptop bo to jest drecząca ,systuacja krytyczna.Mozna przychodzic by komus cos grac ale robi to nachalnie,mówie mu kur.....a kolego spraw sobie kompa jak sprawiłes dvd z divix i kino domowe ,bys sciagał sobie on mi odpoiwada oj ja i kmoputer.Odpowiadam nauczysz sie sam robic tak jak ja sam sie nauczylem.Ciagle przychodzi i dokucza mi dreczy mnie co mam robic?Juz mam tego dosyc  jak postepuje i co  w jaki sposb to robi.Nie dociera do niego nic.Zawsze mowie mu sluchaj czlowieku nie mam czasu,jak mam czas zrobie daj mi oddychnac.Albo klne kur...a pierd.....le pozycz sobie muzyke lub wypozycz filmy a nie zawracasz głowe dobrze robie?On dokuczliwy jest i nachalny jakbyscie wy postapili?zamiencie sie  we mnie co ja odczuwam owszem spotkam sie znim ale tez chce z kims innym a nie ciagle  z nim moze mam prace z innymi ludzmi zyje  zpracy i wogle.Owszem pomoge porozmawiac zgram ale nie  non stop .</description>
		<pubDate>Tue, 02 Feb 2010 18:32:29 +0000</pubDate>
		<guid>http://www.psychocafe.pl/topic/2415-problem-z-kolega/</guid>
	</item>
	<item>
		<title>Poznałem i poznaje przyjacieli nowwe osoby</title>
		<link>http://www.psychocafe.pl/topic/2401-poznalem-i-poznaje-przyjacieli-nowwe-osoby/</link>
		<description>Jest to tak urzadzony swiat ze poznaz kogos  idac do szkoly,na uczelnie,do pracy lub  po ukonczeniu szkoly a  zpracy bo masz prace poznajesz ludzi na codzien widujesz sie znimi.  urywa ci sie kontakt z ludzmi po szkole ktos nie ma pracy lub ma prace czemu tak jest ze poszkole czasem urywa sie kontakt?Gdzies na studja idziemy poznajemy kogos ukonczymy studia i tez utracimy kontakt nie zawsze ale bywa tak nieprawdaz?Co macie w tym do powiedzenia.Ale nie wtym rzecz mi chodzi,chodzi mi ze jestem po szkole nigdzie nie pracuj tyle ze spotykam sie zniektorymi osobami a nie poznaje ludzi nowych przyajciol a chciałbym poznac nowe osoby nowych przyhjaciol jak to zrobic,jak zagadac do kogos na dworze ?</description>
		<pubDate>Mon, 01 Feb 2010 02:49:08 +0000</pubDate>
		<guid>http://www.psychocafe.pl/topic/2401-poznalem-i-poznaje-przyjacieli-nowwe-osoby/</guid>
	</item>
	<item>
		<title>Kolega nie zdaje sobie sprawy</title>
		<link>http://www.psychocafe.pl/topic/2391-kolega-nie-zdaje-sobie-sprawy/</link>
		<description>Moj kolega nie zdaje sobie sprawy ze moze kogos krzywdzic,jeszce malolat ma 16 lat  poznałem przez drugiego kolege nie moge mu uswiadomic pare spraw bpo on sobie nic nie zdaje sprawy i sa same problemy co mam robic?tłumacze,mówie a on swoje.</description>
		<pubDate>Sun, 31 Jan 2010 12:10:55 +0000</pubDate>
		<guid>http://www.psychocafe.pl/topic/2391-kolega-nie-zdaje-sobie-sprawy/</guid>
	</item>
	<item>
		<title>nie mam szcześcia do miłosci</title>
		<link>http://www.psychocafe.pl/topic/2389-nie-mam-szczescia-do-milosci/</link>
		<description>Miałem moją miłosc,swoja kobiete chodzilismy przez 4 lata .Porzuciła mnie nie wiem dlaczego.Pozniej znalezałem innna chodziłem dwa miesiace.Az raptem przestałem szukac i tylko szukam przyjaciolki by sie ułozyła  zktóras miłosc.</description>
		<pubDate>Sun, 31 Jan 2010 09:41:33 +0000</pubDate>
		<guid>http://www.psychocafe.pl/topic/2389-nie-mam-szczescia-do-milosci/</guid>
	</item>
	<item>
		<title>miłość</title>
		<link>http://www.psychocafe.pl/topic/2338-milosc/</link>
		<description><![CDATA[czuje wielki smutek,gdy mam osobe bliską,tzn;gdy mam tą swoją drugą połówke ciągle myśle o tym że moze mnie zdradzić ,ze niewiadomo co moze robić!!!najgorsze jest to ze moje obawy sie sprawdziwy!!<img src='http://www.psychocafe.pl/public/style_emoticons/default/sad.gif' class='bbc_emoticon' alt=':(' /><br />
Dziewczyna którą pokochałem i niby ona mnie równierz,powiedziała mi ze idzie do Babci się opiekować nią ,bo jest bardzo schorowana,zaufałem puścilem na całą noc:(<br />
okazało sie że zabawiała sie na imprezie z kilkoma facetami,lizała sie i uprawiała orgie:(:(zdradziła mnie,czuje ból i żal :(nie wierze w miłość i nigdy nie uwierze!!!!<img src='http://www.psychocafe.pl/public/style_emoticons/default/sad.gif' class='bbc_emoticon' alt=':(' />]]></description>
		<pubDate>Wed, 27 Jan 2010 10:36:39 +0000</pubDate>
		<guid>http://www.psychocafe.pl/topic/2338-milosc/</guid>
	</item>
	<item>
		<title><![CDATA[Uwolnić się od &#34;miłości&#34;]]></title>
		<link>http://www.psychocafe.pl/topic/2323-uwolnic-sie-od-milosci/</link>
		<description><![CDATA[Właśnie.<br />
Może nie będę przytaczała co mi się przytrafiło, ale...<br />
Jak się uwolnić od miłości?<br />
Miłości, która nas wyniszcza? Kiedy wiemy, że ten Ktoś gra na naszym uczuciu. Kiedy robi to w sposób coraz bardziej natrętny, coraz bardziej bezwzględny?<br />
Kiedy wiemy, że to robi i w jakiej formie uderzy ponownie, a i tak mamy nadzieję?<br />
<br />
Od dwóch lat usiłuje sobie poradzić z człowiekiem, który wcale nie ma zamiaru ze mną być. Nie ma chyba zamiaru być z nikim. W końcu wycofuję się, ale jego zagrywki są wciąż i wciąż coraz bardziej brutalne i coraz bardziej pogrążające.<br />
Mam nawet wrażenie, że obecnie nadaję się tylko i wyłącznie do specjalisty, który mnie wyciągnie z tego psychicznego łajna.<br />
<br />
Czy ktoś zna sposoby, w jakie można poradzić sobie z tym samemu?<br />
<br />
Izolacja. Tak wiem. Ale jak się zmusić do izolacji od człowieka, którego się kocha?]]></description>
		<pubDate>Sun, 24 Jan 2010 18:28:35 +0000</pubDate>
		<guid>http://www.psychocafe.pl/topic/2323-uwolnic-sie-od-milosci/</guid>
	</item>
	<item>
		<title>Co o sobie myślisz ?</title>
		<link>http://www.psychocafe.pl/topic/2313-co-o-sobie-myslisz/</link>
		<description>Wypisz w kilku słowach toksyczne mniemanie o sobie, jak siebie oceniasz i postrzegasz. Pisz bez zahamowań i przyznaj się do tych najbardziej mrocznych których trudno jest Ci uchwycić. Odpowiedzią w tym temacie ma być konfrontacja i obalenie twojego toksycznego mniemania o sobie przez osoby znające cię na tym forum.</description>
		<pubDate>Fri, 22 Jan 2010 21:14:07 +0000</pubDate>
		<guid>http://www.psychocafe.pl/topic/2313-co-o-sobie-myslisz/</guid>
	</item>
	<item>
		<title>Otwarte podejście do współżycia ?</title>
		<link>http://www.psychocafe.pl/topic/2258-otwarte-podejscie-do-wspolzycia/</link>
		<description>Dlaczego w obecnych czasach tak otwarcie mówi się o seksie, jest taka potrzeba, bo każdy to robi, rozumiem że jest to forma odstresowania się, rozumiem że jest potrzeba wizualizacji oraz fantazji - ale tak na prawdę co wam to daje ?</description>
		<pubDate>Fri, 15 Jan 2010 21:26:25 +0000</pubDate>
		<guid>http://www.psychocafe.pl/topic/2258-otwarte-podejscie-do-wspolzycia/</guid>
	</item>
	<item>
		<title>Niechciane gazy</title>
		<link>http://www.psychocafe.pl/topic/2249-niechciane-gazy/</link>
		<description><![CDATA[Problem ogólnospołeczny aczkolwiek traktowany jako tabu z powodu swej niezręcznej/wstydliwej tematyki . Zainspirowana dzisiejszym artykułem w necie postanowiłam go poruszyc tutaj. <br />
<br />
 <br />
<em class='bbc'>"Pani Liso, mam pytanie. Co powiedzieć, kiedy niechcący przy grupie znajomych czy też rodziny niespodziewanie mi puszczą gazy? Bo nie raz mi się zdarzyło i udawałam, że to nie ja w obawie przed wstydem. Czy wystarczy "przepraszam"? <br />
Ania  <br />
Sytuacja, o której mowa w pytaniu, należy do najcięższych kompromitacji, wprawiających w prawdziwą konsternację zarówno bohatera, jak i otocznie. Należy zrobić wszystko, aby do tego nie dopuścić. Osoby mające kłopoty z opanowaniem własnej fizjologii powinny zasięgnąć porady lekarza, stosować odpowiednią dietę i unikać wszelkich czynników mogących wywołać takie skutki. Sprawa jest poważna. Jeśli już coś takiego się stanie w sytuacji oficjalnej, nie ma innego wyjścia, jak udawanie, że nic się nie stało. Zarówno przez winnego, jak i przez otocznie.<br />
<br />
Słowo - przepraszam i ewentualne wyjaśnienie możliwe jest tylko w sytuacjach bardzo prywatnych. Powtarzające się zdarzenie może mieć przykre konsekwencje, bo świadczy o lekceważniu otoczenia. Zamierzone działanie lub dawanie sobie całkowitego luzu jest oczywistą niegrzecznością i może spotkać się z ostrym sprzeciwem. Nawet rozmowy czy żarty na ten temat mogą być odebrane jako kompletna niedojrzałość, albo prowokacja.<br />
<br />
Lisa Gutowska "</em><br />
<br />
A jak Wy sobie z tym radzicie? Co robicie w sytuacji , gdy bardzo Wam się chce(nie możecie juz utrzymac gazów w okrężnicy/jelitach), a jesteście np. w autobusie, stoicie w długiej kolejce w sklepie/banku itp. Okoliczności uniemożliwiają Wam wyjście do toalety.]]></description>
		<pubDate>Fri, 15 Jan 2010 09:57:17 +0000</pubDate>
		<guid>http://www.psychocafe.pl/topic/2249-niechciane-gazy/</guid>
	</item>
	<item>
		<title>Pod kloszem, inteligencja emocjonalna ?</title>
		<link>http://www.psychocafe.pl/topic/2195-pod-kloszem-inteligencja-emocjonalna/</link>
		<description><![CDATA[Co waszym zdaniem tak na prawdę sprawia że jesteśmy mniej lub więcej pod kloszem ?<br />
- Na pewno predyspozycje w osobowości unikającej nie pomagają to wiem, ale co jeszcze ?<br />
<br />
Co to jest i jak się ją zdobywa oraz definiuje - Inteligencja emocjonalna ?<br />
<br />
Jeśli możecie rozwińcie temat, będę wdzięczny.......]]></description>
		<pubDate>Fri, 01 Jan 2010 23:44:27 +0000</pubDate>
		<guid>http://www.psychocafe.pl/topic/2195-pod-kloszem-inteligencja-emocjonalna/</guid>
	</item>
	<item>
		<title>Projekty = Stracony czas ?</title>
		<link>http://www.psychocafe.pl/topic/2177-projekty-stracony-czas/</link>
		<description><![CDATA[Mnie właśnie dość duży projekt legł w gruzach, prawdopodobnie z 4letniej pracy będzie trochę grosza ale plan na stałe zarobki z tego przedsięwzięcia padł jak kawka. Czy życie musi być tak ciężkie ?, czy samo staranie się nie wystarcza ?, dlaczego ludzie w biznesie idą po trupach ?.<br />
<br />
Takie sytuacje znieczulają mnie już zupełnie, czy będę jeszcze odczuwać to szczęście kiedyś <br />
Nawet nie przejąłem się zupełnie tym, trochę mi szkoda ale nic po za tym heh, nienormalne ?]]></description>
		<pubDate>Tue, 29 Dec 2009 22:32:57 +0000</pubDate>
		<guid>http://www.psychocafe.pl/topic/2177-projekty-stracony-czas/</guid>
	</item>
	<item>
		<title>Jaką atmosferę wprowadzam ?</title>
		<link>http://www.psychocafe.pl/topic/2176-jaka-atmosfere-wprowadzam/</link>
		<description><![CDATA[Jestem bardzo zaciekawiony co o mnie sądzicie, jaką atmosferę wprowadzam będąc na chacie, jak się odnoszę do innych, jak mnie postrzegacie.<br />
Proszę walcie prosto z mostu, jestem otwarty na wszelkiego rodzaju opinie.]]></description>
		<pubDate>Tue, 29 Dec 2009 22:26:56 +0000</pubDate>
		<guid>http://www.psychocafe.pl/topic/2176-jaka-atmosfere-wprowadzam/</guid>
	</item>
	<item>
		<title>Wyładowanie emocji</title>
		<link>http://www.psychocafe.pl/topic/2085-wyladowanie-emocji/</link>
		<description><![CDATA[<strong class='bbc'><span style='font-size: 17px;'>W jaki sposób rozładowujecie emocje ?</span></strong><br />
<br />
Ja ostatnio w rozmowie, skuteczna metoda <img src='http://www.psychocafe.pl/public/style_emoticons/default/smile.gif' class='bbc_emoticon' alt=':)' />]]></description>
		<pubDate>Thu, 10 Dec 2009 18:04:05 +0000</pubDate>
		<guid>http://www.psychocafe.pl/topic/2085-wyladowanie-emocji/</guid>
	</item>
	<item>
		<title>emigracja....</title>
		<link>http://www.psychocafe.pl/topic/2076-emigracja/</link>
		<description><![CDATA[Co sadzicie o zyciu na emigracji ?....pewnie sa tu jakies ludziska ktore zyja obcym chlebem <img src='http://www.psychocafe.pl/public/style_emoticons/default/scratch_one-s_head_mini.gif' class='bbc_emoticon' alt=':zastanowienie:' /> ..........mnie sie teskni <img src='http://www.psychocafe.pl/public/style_emoticons/default/ani35.gif' class='bbc_emoticon' alt=':p&#322;acz:' />]]></description>
		<pubDate>Wed, 09 Dec 2009 16:22:10 +0000</pubDate>
		<guid>http://www.psychocafe.pl/topic/2076-emigracja/</guid>
	</item>
	<item>
		<title>Uczuciowe odrętwienie</title>
		<link>http://www.psychocafe.pl/topic/2069-uczuciowe-odretwienie/</link>
		<description><![CDATA[Cieszę się, że jest grudzień i że skończy się ten parszywy rok. Oczywiście nie należę do tych, którzy wierzą, że wraz z z 1 stycznia moje życie się magicznie odmieni, a to, co było, pozostanie odcięte grubą kreską.<br />
Ten rok był parszywy i pełen zawirowań uczuciowych oraz emocji o sile tsunami. Byłam zakochana najbardziej toksyczną miłością z możliwych, rzucała mnie ona z euforycznych wzniesień na depresyjne niże i z powrotem. Z czasem to były tylko niże, a raczej upadki w przepaść, czasem z rozbiegu. Kosztowało mnie to dwie próby samobójcze, samookaleczanie się, nadużywanie substancji oraz coraz to silniejsze ataki lęków i paniki, wszystko to doprowadziło mnie do łóżka szpitalnego.<br />
W tym wszystkim potrafiłam na tyle mocno stać na nogach, aby dostać znaczący awans w pracy - szczerze, nie wiem, jak tego dokonałam, ale jestem mistrzynią udawania i odgrywania ról. Zakochałam się ponownie, ale w tej nowej miłości brakuje mi czegoś, a może po prostu już nie potrafię i nie chcę czuć. <br />
Staram się patrzeć głęboko w siebie, ale nie znajduję tam już nic uczuciopodobnego. Jedynie pustkę taką, że jakby krzyknąć, rozniesie się echo. Nie tylko nie potrafię czuć, nie potrafię też myśleć. Moje "bycie" ogranicza się do przetrwania dnia, a następnie przespania nocy. Nie targają mną żadne emocje, żadne skrajności, nie czuję się dobrze, ani źle (choć bliżej źle), nic nie myślę, nie mam zdania o innych, bo mało mnie cokolwiek obchodzi. Nie mam zdania na swój temat, ani żadnego odczucia na temat własnego życia. Funkcjonuję całkowicie wyprana z głębszych myśli i możliwości odczuwania.<br />
Jednocześnie ta rozrastająca pustka pożera mnie od środka. Ale wolę pustkę niż czucie. Nigdy jeszcze nie byłam na takim pustkowiu..., ale nie opieram się temu, nie mam siły, ani motywacji. Nie zależy mi.<br />
<br />
W dziale emocji i uczuć może się przydać temat o ich braku, jak myślicie?]]></description>
		<pubDate>Mon, 07 Dec 2009 10:58:37 +0000</pubDate>
		<guid>http://www.psychocafe.pl/topic/2069-uczuciowe-odretwienie/</guid>
	</item>
	<item>
		<title><![CDATA[&#34;moneta&#34;.......]]></title>
		<link>http://www.psychocafe.pl/topic/1981-moneta/</link>
		<description><![CDATA[......cierpienie to stara moneta egzystencji......przyciaga jak magnes wszystko co dobre i potrzebne aby czlowiek zostal kim jest......widocznie bez niego nie pamietalby co to znaczy......kazdy warsztat ma narzedzia o ktore sie dba bo sa niezastapione by efekty pracy mogl byc widoczny i zycie moglo toczyc sie dalej.............<br />
<br />
(to taka moja refleksja <img src='http://www.psychocafe.pl/public/style_emoticons/default/blush_mini.gif' class='bbc_emoticon' alt=':rumieniec2:' /> )]]></description>
		<pubDate>Thu, 26 Nov 2009 07:48:27 +0000</pubDate>
		<guid>http://www.psychocafe.pl/topic/1981-moneta/</guid>
	</item>
	<item>
		<title>Jak postrzegasz siebie, innych, boga - nasz Świat?</title>
		<link>http://www.psychocafe.pl/topic/1980-jak-postrzegasz-siebie-innych-boga-nasz-swiat/</link>
		<description><![CDATA[Jestem na etapie wiary w ludzkie możliwości, człowiek może się uleczyć, zniszczyć za pomocą umysłu.<br />
To właśnie człowiek włada swoim życiem, ciałem i umysłem.<br />
Człowiek to komputer !<br />
<br />
To odwaga, umiejętności które posiadamy,<br />
to jak postrzegamy siebie,<br />
świat i życie czyni nas wyjątkowymi,<br />
pozwala przejąć kontrolę nad swoim życiem.<br />
<br />
Czy wierzę w Boga?, wierzę !<br />
<br />
Jest to jednak wyobrażenie które pewnie nieco różni się od innych wyobrażeń, dla mnie Bóg to my, wszystko co nas otacza, na początku modliłem się do kogoś tam na zewnątrz, ostatnio jednak dochodzę do wniosku że powinienem się modlić wewnątrz siebie, do swojej świadomości, najbliżej obecność Boga czuje myśląc o wszechświecie co ciekawe <img src='http://www.psychocafe.pl/public/style_emoticons/default/smile.gif' class='bbc_emoticon' alt=':)' /><br />
<br />
Mam już pewien obraz jak postrzegam ten nasz cały świat, brakuje mi jeszcze jednak pewnych przemyśleń.... jeśli jesteście ciekawi to będę tu pisał co jakiś czas o tym jak postrzegam nasz świat <img src='http://www.psychocafe.pl/public/style_emoticons/default/smile.gif' class='bbc_emoticon' alt=':)' />, mam nadzieję że temat znajdzie też zainteresowanie wśród innych....]]></description>
		<pubDate>Wed, 25 Nov 2009 22:04:19 +0000</pubDate>
		<guid>http://www.psychocafe.pl/topic/1980-jak-postrzegasz-siebie-innych-boga-nasz-swiat/</guid>
	</item>
	<item>
		<title>Do czego dąży człowiek ?</title>
		<link>http://www.psychocafe.pl/topic/1936-do-czego-dazy-czlowiek/</link>
		<description><![CDATA[Do szczęścia, ale co jeśli przestajemy czuć cokolwiek, jak wtedy żyć ?<br />
Czy dlatego ludzie zaczynają używać narkotyków i popadają w alkoholizm, żeby odczuwać na nowo ?]]></description>
		<pubDate>Tue, 17 Nov 2009 21:50:58 +0000</pubDate>
		<guid>http://www.psychocafe.pl/topic/1936-do-czego-dazy-czlowiek/</guid>
	</item>
	<item>
		<title>Do osób pracujących</title>
		<link>http://www.psychocafe.pl/topic/1921-do-osob-pracujacych/</link>
		<description><![CDATA[Witam,<br />
<br />
Jestem studentem V roku studiów magisterskich. Interesuje mnie, w jakim wymiarze korzystają niepełnosprawne osoby dorosłe z uregulowań prawnych, które przyjęła Polska po wstąpieniu do Unii Europejskiej. Wyniki Ankiety posłużą do napisania pracy magisterskiej, prowadzonej w  Zakładzie Naukowym Rewalidacji i Terapii Pedagogicznej Uniwersytetu  <br />
Jana Kochanowskiego w Kielcach. <br />
Serdecznie proszę o wzięcie udziału w badaniach i wypełnienie poniższej ankiety.<br />
Ankieta jest w pełni anonimowa i posłuży wyłącznie do analizy badawczej.<br />
<br />
Oto link do ankiety:<br />
<a href='http://www.ankietka.pl/ankieta/30699/ankieta-dla-niepelnosprawnych-pracownikow.html' class='bbc_url' title='Zewnętrzny odnośnik' rel='nofollow'>http://www.ankietka.pl/ankieta/30699/ankieta-dla-niepelnosprawnych-pracownikow.html</a><br />
<br />
Z góry dziękuję za pomoc <img src='http://www.psychocafe.pl/public/style_emoticons/default/smile.gif' class='bbc_emoticon' alt=':)' />]]></description>
		<pubDate>Fri, 13 Nov 2009 11:57:05 +0000</pubDate>
		<guid>http://www.psychocafe.pl/topic/1921-do-osob-pracujacych/</guid>
	</item>
	<item>
		<title>Zaproszenie do programu</title>
		<link>http://www.psychocafe.pl/topic/1799-zaproszenie-do-programu/</link>
		<description><![CDATA[Witam serdecznie<br />
Jestem dziennikarką telewizji tvn. Przygotowuję obecnie program o osobach, które chorują na bezsenność przewlekłą. Chcielibyśmy porozmawiać w programie o tym jakie są przyczyny bezsenności, jak się ją leczy w jaki sposób wpływa na życie osobiste i zawodowe, o reakcjach społeczeństwa. Jeżeli mogłabym liczyć na niezobowiązującą rozmowę byłabym bardzo wdzięczna za przesłanie numeru telefonu na mój adres luizau@poczta.fm <br />
Program nagrywany będzie w Krakowie dnia 28 lub 29 października. Oczywiście zwracamy wszystkie koszty podróży, jeżeli istnieje konieczność zapewniamy hotel oraz przewidujemy skromną rekompensatę za poświęcony nam czas. Istnieje możliwość wystąpienia anonimowo.<br />
<br />
Pozdrawiam<br />
Luiza Urbanik]]></description>
		<pubDate>Sun, 18 Oct 2009 15:08:08 +0000</pubDate>
		<guid>http://www.psychocafe.pl/topic/1799-zaproszenie-do-programu/</guid>
	</item>
	<item>
		<title>wolnosc...</title>
		<link>http://www.psychocafe.pl/topic/1709-wolnosc/</link>
		<description><![CDATA[Wolnosc czlowieka lezy w prawdzie.......a jezeli prawda moze ranic lub nawet niszczyc ?........nie umiem sobie z tym poradzic <img src='http://www.psychocafe.pl/public/style_emoticons/default/sad_mini2.gif' class='bbc_emoticon' alt=':smutek2:' />]]></description>
		<pubDate>Tue, 29 Sep 2009 08:34:09 +0000</pubDate>
		<guid>http://www.psychocafe.pl/topic/1709-wolnosc/</guid>
	</item>
	<item>
		<title>Miłość w sieci.</title>
		<link>http://www.psychocafe.pl/topic/1680-milosc-w-sieci/</link>
		<description><![CDATA[A jakie doświadczenia macie na tym polu?<br />
<br />
Ja osobiście widziałam rozpadające się małżeństwa - przez gry online. Tyleż samo par, które w grach się poznało.<br />
Widziałam również wiele ludzi, którzy nie radzą sobie z odrealnieniem sieci i układają sobie w niej życie - kosztem reala.<br />
Osoby, które spełnienie emocjonalne i w miłość znajdują tylko w wirtualu.<br />
Znam również ludzi, którzy ciągną niespełnione uczucie, które narodziło się w sieci, cierpiąc katusze z powodu dziwnego niezdecydowania drugiej połówki.<br />
Zwodzenie, odwlekanie urealnienia spotkania...<br />
<br />
Uważam poniekąd, że siec odrealniła i wykrzywiła pojęcie związku i uczucie dalej zwanego miłością... ;/.]]></description>
		<pubDate>Tue, 22 Sep 2009 06:13:44 +0000</pubDate>
		<guid>http://www.psychocafe.pl/topic/1680-milosc-w-sieci/</guid>
	</item>
	<item>
		<title>Znieczulica społeczna</title>
		<link>http://www.psychocafe.pl/topic/1632-znieczulica-spoleczna/</link>
		<description><![CDATA[Chodzi o ogólnie postępującą naokoło znieczulicęspołeczną, a co za tym idzie izolację osób z problemami.Zastanawialiście się kiedyś, jaki jest tego powód? Czy to nie jest cenapostępu, cywilizacji, kapitalizmu, czyli ogólnego dążenia do sukcesu iposiadania? Tego, że człowiek staje się przedmiotem, towarem. Człowiekjako człowiek zanika. Jest wartościowy tylko wtedy, gdy może przynieśćokreślone korzyści materialne. <br />
<br />
Człowiek staje się samolubny, egoistyczny. Podąża za własnąprzyjemnością. Nie myśli się w kategoriach grupy, społeczności, czyogólnie ludzkości. Im ktoś bardziej zawęża swoje pole myślenia, tymwiększym egoistą się staje. <br />
<br />
Z drugiej strony zdrowy egoizm jest dobry. Każdy powinien istnieć zposzanowaniem swoim potrzeb. I tutaj jest problem. Jak powinno wyglądaćspołeczeństwo? Moim zdaniem społeczeństwo powinno pozwalać naindywidualny rozwój jednostki ale bez szkody dla tej społeczności - tu szeroka definicja i lub temat woda. Społeczeństwo powinno szanować rozwójjednostki, a jednostka powinna wspierać społeczeństwo. Czyli takawzajemna odpowiedzialność. <br />
<br />
Czy nie sądzicie, że w dzisiejszym świecie to praktycznie zanikło? Czyw pogoni za pieniądzem w ogóle możliwe jest takie życie? Czy nie dążymydo samo destrukcji ?<br />
Może potrzeba jakiejś rewolucjispołecznej/politycznej/moralnej?<br />
<br />
Może czas, żeby każdy się nad tym chociaż trochę zastanowił?<br />
<br />
Taka tendencja jest powszechna. W każdymona siedzi. Rozmowy i spotkania nie są formą pomocy, ale ucieczki odproblemów. Ja życzę powodzenia. Na takiej powierzchowności się niczegonie zbuduje. Wzajemna zabawa, to wszystko. Każdy woli udawać, żeproblemu nie ma, chociaż każdy go widzi. Cały świat tak wygląda.]]></description>
		<pubDate>Sun, 13 Sep 2009 10:27:08 +0000</pubDate>
		<guid>http://www.psychocafe.pl/topic/1632-znieczulica-spoleczna/</guid>
	</item>
	<item>
		<title>Ile zarabiasz w pracy ?</title>
		<link>http://www.psychocafe.pl/topic/1623-ile-zarabiasz-w-pracy/</link>
		<description><![CDATA[Ankieta jak wyżej, twoje zarobki, możesz też napisać co robisz.<br />
Ja pracuję jako modelka.]]></description>
		<pubDate>Sat, 12 Sep 2009 12:02:29 +0000</pubDate>
		<guid>http://www.psychocafe.pl/topic/1623-ile-zarabiasz-w-pracy/</guid>
	</item>
	<item>
		<title>Proza życia</title>
		<link>http://www.psychocafe.pl/topic/1622-proza-zycia/</link>
		<description><![CDATA[Ostatnio zaczynam obserwować, że moi znajomi zaczynają wkraczać w taką prozę życia... Chociaż niektórzy nie przekroczyli nawet 20-tki (tak jak ja zresztą). Moja koleżanka (ma taką sytuację, że opiekuje się chorą mamą), powiedziała mi, że czuje się jak kura domowa, a moja kuzynka, gdy ostatnio u niej byłem obsługiwała mnie z tonem i zachowaniem przypominającym moją matkę. Kupa ludzi pracuje na wakacjach. No i ten wszechogarniający standard po liceum: dwa kierunki studiów na byle jak, między nimi praca, a wieczorami popijawy...<br />
Może ja przesadzam, może taka ma być kolej rzeczy, a może tak reaguję, bo ja, po tylu beznadziejnych (wręcz sk***ionych, wybaczcie za słownictwo) latach dopiero teraz czuję, że mam ochotę poszaleć. Ale naprawdę nie chciałbym w przyszłości popaść w taką przeciętność i beznadzieję, jak moi rodzice.<br />
A jak wy sobie z tym radzicie? Godzicie się na to czy wręcz przeciwnie, buntujecie przeciwko szarości dnia?]]></description>
		<pubDate>Sat, 12 Sep 2009 11:58:16 +0000</pubDate>
		<guid>http://www.psychocafe.pl/topic/1622-proza-zycia/</guid>
	</item>
	<item>
		<title>Jak byście chcieli, by inni ludzie was traktowali</title>
		<link>http://www.psychocafe.pl/topic/1621-jak-byscie-chcieli-by-inni-ludzie-was-traktowali/</link>
		<description><![CDATA[Napiszcie,jak byście chcieli,by inni ludzie was traktowali...<br />
<br />
<br />
Jako założyciel tematu powinienem wypowiedzieć się pierwszy,więc...<br />
<br />
Chciałbym,by ludzie traktowali mnie po prostu normalnie...bez litowaniasię nade mną,bez robienia sobie żartów ze mnie,bez krzywdzenia mnie i wyśmiewania się ze mnie.Uważam,że skoro ja jestem wobec innych wporządku,mam prawo wymagać,by inni byli też tacy do mnie.Chciałbym,żeby ludzie rozmawiali ze mną jak z równym im,bo nie jestem od innych anilepszy ani gorszy...<br />
<br />
A może<br />
<br />
										Nie wymagać od ludzi zmiany zachowania. Od mojego chcenia świat się niezmieni, a poza pojedynczymi przypadkami ludzie zachowują się chybadosyć podobnie. To ja muszę zacząć się inaczej zachowywać, nauczyć sięspołecznych zachowań, dostosować do otoczenia.]]></description>
		<pubDate>Sat, 12 Sep 2009 11:51:26 +0000</pubDate>
		<guid>http://www.psychocafe.pl/topic/1621-jak-byscie-chcieli-by-inni-ludzie-was-traktowali/</guid>
	</item>
	<item>
		<title>Patrzenie w oczy...</title>
		<link>http://www.psychocafe.pl/topic/1611-patrzenie-w-oczy/</link>
		<description><![CDATA[Ma Ktoś jakikolwiek z tym problem? Wydaje się to naturalną rzeczą kontakt wzrokowy - niestety nie dla mnie...<br />
A może ktoś miał coś podobnego i po prostu wykasował to ze swojego "twardego dysku"<img src='http://picsrv.fora.pl/images/smiles/icon_smile.gif' alt='Dołączona grafika' class='bbc_img' />]]></description>
		<pubDate>Thu, 10 Sep 2009 21:59:20 +0000</pubDate>
		<guid>http://www.psychocafe.pl/topic/1611-patrzenie-w-oczy/</guid>
	</item>
	<item>
		<title>Problemy z nieśmiałością ....</title>
		<link>http://www.psychocafe.pl/topic/1610-problemy-z-niesmialoscia/</link>
		<description><![CDATA[Czy zauważacie swoje problemy związane z nieśmiałością w sytuacjach codziennych, np. w sklepie, w autobusie, z sąsiadami?<br />
<br />
Mnie dziś ekspedientka oszukała o złotówkę, zauważyłam to od razu przy kasie, nie upomniałam się<br />
<br />
Sąsiadka przyszła do mnie z pretensjami, że zalewam jej wodą balkon, a to nie ja tylko ktoś wyżej, odpowiedziałam jej grzecznie, ze to nie ja, tak cichym głosem, jak bym miała jakieś wyrzuty sumienia, pewnie mi nie uwierzyła.<br />
<br />
Takie sytuacje zdarzają mi się na co dzień. Mam świadomość, ze powinnam postąpić inaczej, a zachowuję się jak ofiara losu. A jak jest z Wami?]]></description>
		<pubDate>Thu, 10 Sep 2009 21:56:31 +0000</pubDate>
		<guid>http://www.psychocafe.pl/topic/1610-problemy-z-niesmialoscia/</guid>
	</item>
	<item>
		<title>Nadwrażliwość w empatii ?</title>
		<link>http://www.psychocafe.pl/topic/1609-nadwrazliwosc-w-empatii/</link>
		<description><![CDATA[Rzeczywiścieswoje głupstwa jestem w stanie rozpamiętywać bardzo długo, mimo że jużnikt o nich nie pamięta.<br />
<br />
Sytuacje które zdarzają się w relacjach z innymi również są rozbierane na 100 części i negowane, oglądane przez długi czas,<br />
A ta wrażliwość przez którą biorę wszystko personalnie czasem potrafi wku.... i to ostro.<br />
<br />
Sytuacje hmm... "obyczajowe" (czy jak to zwać)także mnie denerwują.<br />
Myślę wtedy tylko o jednym: żebym mógłzałożyć moją kominiarkę, wziąść kałacha i rozstrzelać wszystkich.<br />
<br />
<br />
]]></description>
		<pubDate>Thu, 10 Sep 2009 21:49:48 +0000</pubDate>
		<guid>http://www.psychocafe.pl/topic/1609-nadwrazliwosc-w-empatii/</guid>
	</item>
	<item>
		<title>Bliskość</title>
		<link>http://www.psychocafe.pl/topic/1607-bliskosc/</link>
		<description><![CDATA[Jak często i jak bardzo doskwiera Wam brakbliskości z drugim człowiekiem i związane z tym uczucie samotności? Jakczęsto macie ogromną potrzebę przytulenia się do kogoś? Czy odczuciebraku bliskości pojawia się u Was z biegiem czasu i przybiera ono nasile? Czy towarzyszy mu ogromne odczucie samotności? Jak sobie radziciez odczuciem braku bliskości? Co myślicie na ten temat?<br />
<br />
<br />
Szczerzę przyznam, iż osobiście mam ogromną potrzebę bliskości.Bardzo chciałbym się chociażby przytulić do jakiejś dziewczyny, poczućjej dotyk, być z nią blisko, etc. Możliwość zaśnięcia z ukochaną osobąprzytulonym do siebie nawzajem i obudzenia się następnego dnia, widentycznym stanie, byłoby dla mnie swoistym spełnieniem marzeń,będącym dla mnie czymś tak bardzo nierealnym, iż pozostającym dalejjedynie w sferze moich wyobrażeń oraz utopijnych marzeń i pragnień.Najgorsze w tym wszystkim jest to, iż z biegiem czasu ta potrzebarośnie u mnie z ogromnym przyśpieszeniem i towarzyszy jej ogromne,wręcz przeszywające moje serce i dusze uczucie samotności, z którymbardzo trudno można sobie poradzić. Jeszcze do niedawna mógłbympowiedzieć, iż dam radę, lecz teraz nie byłbym taki pewny. Czasami mamwrażenie, że samotność związana z poczuciem braku bliskości, to jedna znajgorszych, jak nie najgorsza, z rzeczy, jakie przydarzyć się mogąistocie ludzkiej. Ból psychiczny, emocjonalny, jaki bardzo częstoodczuwam, w związku z brakiem poczucia tej bliskości jest tak silny, żew mojej głowie zaczynają powstawać myśli niemalże samobójcze. O ile zwieloma rzeczami poradzić jest sposób, o ile z tym uczuciem radzeniesobie jest sztuką niezwykle złożoną. Bez wątpienia bliskość jestogromnie ważną rzeczą, dla człowieka. Myślę, że uczucie takiejbliskości, szczególnie z ukochaną osobą, może być najcudowniejszymuczuciem na świecie, a z kolei przez jej brak, człowiek może cierpiećniemiłosierne katusze, z tym związane]]></description>
		<pubDate>Thu, 10 Sep 2009 21:39:04 +0000</pubDate>
		<guid>http://www.psychocafe.pl/topic/1607-bliskosc/</guid>
	</item>
	<item>
		<title>Wyzwalanie emocji w oparciu o zdjęcia</title>
		<link>http://www.psychocafe.pl/topic/1588-wyzwalanie-emocji-w-oparciu-o-zdjecia/</link>
		<description><![CDATA[<span style='font-size: 17px;'><span style='color: #8b0000'>Gdy patrzysz na zdjęcie dochodzisz do wniosku że wyzwala ono u ciebie określone emocje, jakie ?</span></span><br />
<br />
<br />
<a class='resized_img' rel='lightbox[7252]' id='ipb-attach-url-365-0-69161000 1329937258' href="http://www.psychocafe.pl/index.php?app=core&module=attach&section=attach&attach_rel_module=post&attach_id=365&s=32b5c5feb78852443ed16ab9926bfc99" title="1232565142_pict5315.jpg -  18 KB,  3"><img src="http://www.psychocafe.pl/uploads/monthly_09_2009/post-1-1252190028,3345_thumb.jpg" id='ipb-attach-img-365-0-69161000 1329937258' style='width:150;height:100' class='attach' width="150" height="100" alt=": 1232565142_pict5315.jpg" /></a><br />
<br />
To powyżej u mnie, spokój, harmonię wewnętrzną]]></description>
		<pubDate>Sat, 05 Sep 2009 22:34:06 +0000</pubDate>
		<guid>http://www.psychocafe.pl/topic/1588-wyzwalanie-emocji-w-oparciu-o-zdjecia/</guid>
	</item>
	<item>
		<title>Emocje i uczucia</title>
		<link>http://www.psychocafe.pl/topic/1533-emocje-i-uczucia/</link>
		<description><![CDATA[Witam,<br />
<br />
Proponuje by ka&#380;dy takie karty emocji stworzy&#322;, tworzy&#322; sam w miar&#281; jak si&#281; nowe emocje pojawiaj&#261;. Wtedy b&#281;dzie je pami&#281;ta&#322;  i odpowiednio si&#281; zachowywa&#322;.<br />
<br />
Niech w ka&#380;dej Karcie Emocji pojawi&#261; si&#281; odpowiedzi na nast&#281;puj&#261;ce pytania:<br />
<br />
1.Kiedy si&#281; ta emocja pojawia /w Twoim &#380;yciu/?<br />
2.O czym ona informuje?<br />
3.Jak si&#281; zachowa&#263;?<br />
<br />
Przyk&#322;adowo:<br />
<br />
Karta Emocji - Zdenerwowanie<br />
<br />
ad1/ Pojawia si&#281; gdy czego&#347; nie wiem, nie rozumiem a chc&#281;  to wiedzie&#263; i rozumie&#263; oraz zna&#263;.<br />
ad2/ Informuje o braku wiedzy, zrozumienia na jaki&#347; temat.<br />
ad3/ Szukam odpowiedzi na to co chc&#281; wiedzie&#263;, rozumie&#263;, zna&#263;. Znajduj&#281; odpowiedzi, odpowied&#378; i wracam do porz&#261;dku, r&#243;wnowagi. Zdenerwowanie mija.<br />
<br />
Zapraszam......do tworzenia swoich Kart Emocji....]]></description>
		<pubDate>Fri, 24 Jul 2009 21:43:44 +0000</pubDate>
		<guid>http://www.psychocafe.pl/topic/1533-emocje-i-uczucia/</guid>
	</item>
	<item>
		<title><![CDATA[Mi&#322;o&#347;&#263;]]></title>
		<link>http://www.psychocafe.pl/topic/1428-mio/</link>
		<description><![CDATA[Ta&#324;czmy swoje &#380;ycie.......mi&#322;o&#347;&#263; przewodzi.<br />
<br />
<br />
<br />
<a href='http://www.youtube.com/watch?v=Sr2JneittqQ&feature=related' class='bbc_url' title='Zewnętrzny odnośnik' rel='nofollow'>http://www.youtube.com/watch?v=Sr2JneittqQ...feature=related</a>]]></description>
		<pubDate>Sat, 13 Jun 2009 20:22:57 +0000</pubDate>
		<guid>http://www.psychocafe.pl/topic/1428-mio/</guid>
	</item>
	<item>
		<title>wieczorna gorycz</title>
		<link>http://www.psychocafe.pl/topic/1423-wieczorna-gorycz/</link>
		<description><![CDATA[Dzi&#347; jestem wkurzony na siebie i straszna gorycz mnie ogarnia, a ma to zwi&#261;zek z ci&#261;g&#322;ym unikaniem sytuacji kt&#243;re w jaki&#347; spos&#243;b mnie denerwuj&#261;, pesz&#261;, kt&#243;rych si&#281; wstydz&#281; czy boj&#281;, w net mocje tak na de mn&#261; panuj&#261; &#380;e robi&#281; co&#347; czego nie chc&#281; robi&#263;, k&#322;ami&#281; chocia&#380; wiem &#380;e to k&#322;amstwo.<br />
<br />
Co ja mam zrobi&#263;, chc&#281; co&#347; od &#380;ycia, chc&#281; wyj&#347;&#263; do ludzi i powiedzie&#263; &#380;e si&#281; nie boj&#281;, chc&#281; robi&#263; to na co mam ochot&#281;.<br />
<br />
Ca&#322;e swoje &#380;ycie uciekam przed czym&#347; czego nie znam,<br />
Jak u&#322;o&#380;y&#263; sobie &#380;ycie gdy boj&#281; si&#281; swoich emocji i wszystkiego co dooko&#322;a ?<br />
Jak znale&#378;&#263; ten anielski spok&#243;j ducha ?<br />
<br />
P&#322;aka&#263; si&#281; chce<br />
 <img src='http://www.psychocafe.pl/public/style_emoticons/default/ani02.gif' class='bbc_emoticon' alt=':rozpacz:' />]]></description>
		<pubDate>Thu, 11 Jun 2009 20:43:58 +0000</pubDate>
		<guid>http://www.psychocafe.pl/topic/1423-wieczorna-gorycz/</guid>
	</item>
	<item>
		<title><![CDATA[walka z mi&#322;o&#347;ci&#261; platoniczn&#261;]]></title>
		<link>http://www.psychocafe.pl/topic/1414-walka-z-mioci-platoniczn/</link>
		<description><![CDATA[Jak si&#281; jej pozby&#263; ,aby nie wyniszcza&#322;a cz&#322;owieka od &#347;rodka? M&#243;zg swoje, a serce swoje. Jak sprawic, by oba te organy by&#322;y  kompatybilne?]]></description>
		<pubDate>Mon, 08 Jun 2009 11:28:40 +0000</pubDate>
		<guid>http://www.psychocafe.pl/topic/1414-walka-z-mioci-platoniczn/</guid>
	</item>
	<item>
		<title>Walka</title>
		<link>http://www.psychocafe.pl/topic/1401-walka/</link>
		<description><![CDATA[Bardzo czesto uzywa sie tego slowa w odniesieniu do roznych kwestii a zwlaszcza w relacjach partnerskich lub problemach natury psychicznej......mnie to slowo drazni,uwazam,ze jest naduzywane i tak troche "z motyka na ksiezyc"..."na sile"....a przeciez nie o to chodzi.....mnie bardziej podoba sie "zmaganie" lub "pokonywanie"(tego i owego)....pewnie nie o samo slowo chodzi ale  pojecie "walka" ma cos w sobie ekstremalnego....a kto temu podola ?]]></description>
		<pubDate>Wed, 03 Jun 2009 09:52:21 +0000</pubDate>
		<guid>http://www.psychocafe.pl/topic/1401-walka/</guid>
	</item>
	<item>
		<title><![CDATA[Moje serce p&#281;ka...]]></title>
		<link>http://www.psychocafe.pl/topic/1396-moje-serce-pka/</link>
		<description><![CDATA[Witajcie,dawno nie pisa&#322;am...mam problem wi&#281;c pisz&#281; i obiecuj&#281; &#380;e teraz b&#281;d&#281; bardziej regularnie tutaj wpada&#322;a...<br />
<br />
A wi&#281;c jestem ze swoim narzeczonym ju&#380; p&#243;&#322;tora roku,by&#322;y gorsze i lepsze dni czasami bardzo powa&#380;ne gdzie robili&#347;my sobie przerw&#281; od siebie ten 1-2 dni,przyrzekli&#347;my sobie &#380;e nigdy nie b&#281;dziemy si&#281; widzie&#263; g&#243;ra w&#322;asnie1-2 dni...od 07.11.2007 roku jeste&#347;my ze sob&#261; i widujemy si&#281; codziennie nie widzieli&#347;my si&#281; w tamte wakacje 2 tygodnie i to nam da&#322;o w ko&#347;&#263; strasznie...By&#322;a mowa o tym &#380;eby robi&#263; przerwy i &#380;eby nie widywa&#263; si&#281; codziennie ale sko&#324;czy&#322;o si&#281; tylko na gadaniu...Czasem mieli&#347;my siebie dosy&#263; ale rozmawiali&#347;my du&#380;o i doszli&#347;my do wniosku &#380;e trzeba si&#281; zmieni&#263; to by&#322;o jakie&#347; p&#243;&#322;tora miesi&#261;ca temu,zmienili&#347;my si&#281; oboje nie by&#322;o k&#322;&#243;tni by&#322; istny raj,pomieszkujemy ze sob&#261; od czasu do czasu,&#347;pimy itp...aczkolwiek w t&#261; sobot&#281; wszystko uleg&#322;o diametralnej zmianie...pok&#322;&#243;cili&#347;my si&#281; strasznie o to co by&#322;o kiedy&#347;,mia&#322;am zosta&#263; na noc,nie zosta&#322;am pojecha&#322;am do domu,w niedziele si&#281; widzieli&#347;my przysz&#322;a po 15 do niego,zacz&#281;&#322;o si&#281; od k&#322;&#243;tni i zachowywania si&#281; oschle potem jako&#347; uda&#322;o nam si&#281; razem pogra&#263; na kompie a potem si&#281; poprzytulali&#347;my powyg&#322;upiali&#347;my i by&#322;o bosko,posiedzieli&#347;my potem na polu pod jego klatk&#261; z ca&#322;&#261; nasz&#261; paczk&#261; by&#322;o w miar&#281; okey...zosta&#322;am na noc my&#347;la&#322;am &#380;e wszystko jest za&#322;agodzone;myli&#322;am si&#281;...rano gdy wstali&#347;my zada&#322; mi pytanie kt&#243;re dni wybieram &#380;eby&#347;my si&#281; nie widzieli...wybra&#322;am...dzi&#347; jest ten dzie&#324; w kt&#243;rym si&#281; nie widzimy tzn nie siedzimy razem w domu,na osiedle przyje&#380;d&#380;a&#263; b&#281;d&#281; i tam si&#281; widzie&#263; tak czy siak b&#281;dziemy... powiedzcie mi czy takie 3 dni roz&#322;&#261;ki b&#281;d&#261; dobre,czy to nam wyjdzie na dobre skoro od zawsze widujemy si&#281; codziennie...Nie umiem sobie z tym poradzi&#263; jestem smutna i mam dosy&#263; coraz cz&#281;&#347;ciej my&#347;l&#281; o g&#322;upotach...mam dosy&#263; nie chc&#281; &#380;eby by&#322;y jakies dni roz&#322;&#261;ki...czuje sie zagubiona...Pom&#243;&#380;cie prosz&#281;...]]></description>
		<pubDate>Tue, 02 Jun 2009 09:58:52 +0000</pubDate>
		<guid>http://www.psychocafe.pl/topic/1396-moje-serce-pka/</guid>
	</item>
	<item>
		<title>Dzisiejsze kryteria</title>
		<link>http://www.psychocafe.pl/topic/1393-dzisiejsze-kryteria/</link>
		<description><![CDATA[Jakie aspekty &#380;ycia podtrzymuj&#261; Wasze znajomo&#347;ci kole&#380;e&#324;skie?(wsp&#243;lne imprezy, praca, kasa, szko&#322;a itp.) Czy gdyby ten aspekt si&#281; ulotni&#322; to znajomo&#347;c wytrzyma&#322;aby t&#281; pr&#243;b&#281;?<br />
Wg. jakich kryteri&#243;w dobieracie sobie znajomych? Czy byliby&#347;cie si&#281; z stanie zakumplowac z kim&#347; "innym" ni&#380; standard np. z marginesu spo&#322;ecznego lub kims niesamowicie bogatym?]]></description>
		<pubDate>Tue, 02 Jun 2009 06:34:24 +0000</pubDate>
		<guid>http://www.psychocafe.pl/topic/1393-dzisiejsze-kryteria/</guid>
	</item>
	<item>
		<title>Zmiany</title>
		<link>http://www.psychocafe.pl/topic/1391-zmiany/</link>
		<description><![CDATA[Czego Wam brakuje w relacjach rodzinnych, a co chcieliby&#347;cie miec?<br />
Czy robicie co&#347; ,aby zmienic co&#347; na lepsze, czy tylko oczekujecie zmian od innych cz&#322;onk&#243;w rodziny ?]]></description>
		<pubDate>Tue, 02 Jun 2009 05:51:13 +0000</pubDate>
		<guid>http://www.psychocafe.pl/topic/1391-zmiany/</guid>
	</item>
	<item>
		<title><![CDATA[skrajno&#347;ci]]></title>
		<link>http://www.psychocafe.pl/topic/1362-skrajnoci/</link>
		<description><![CDATA[Jakich emocji najbardziej si&#281; obawiacie w swoim &#380;yciu, z kt&#243;rymi nie potraficie w &#380;aden spos&#243;b walczyc?<br />
Kt&#243;re emocje budz&#261; w Was wewn&#281;trzny spok&#243;j, dodaj&#261; pewno&#347;ci siebie i nie stanowi&#261; dla Was problemu w ich nieustannym kszta&#322;towaniu?]]></description>
		<pubDate>Thu, 28 May 2009 20:39:50 +0000</pubDate>
		<guid>http://www.psychocafe.pl/topic/1362-skrajnoci/</guid>
	</item>
	<item>
		<title>Wybaczenie</title>
		<link>http://www.psychocafe.pl/topic/1360-wybaczenie/</link>
		<description><![CDATA[Witajcie! Od jakiegos czasu zastanawiam sie nad tematem wybaczenia. Czym jest dla Was wybaczenie, jak je rozumiecie? Czy sa sprawy, ktore byscie nie wybaczyli? Jakie sytuacje do tej pory wybaczyliscie w Waszym zyciu? Zapraszam do dyskusji <img src='http://www.psychocafe.pl/public/style_emoticons/default/smile.gif' class='bbc_emoticon' alt=':)' /> . Jesli temat jest w nieodpowiednim dziale, to prosze o przeniesienie.]]></description>
		<pubDate>Thu, 28 May 2009 15:00:54 +0000</pubDate>
		<guid>http://www.psychocafe.pl/topic/1360-wybaczenie/</guid>
	</item>
	<item>
		<title>wspomnienia</title>
		<link>http://www.psychocafe.pl/topic/1357-wspomnienia/</link>
		<description><![CDATA[co (jakiego rodzaju bod&#378;ce) uruchamiaj&#261; u Was najwi&#281;cej wspomnie&#324; i przywo&#322;uj&#261; je najwyra&#378;niej?<br />
<br />
u mnie s&#261; to zapachy.]]></description>
		<pubDate>Wed, 27 May 2009 17:28:04 +0000</pubDate>
		<guid>http://www.psychocafe.pl/topic/1357-wspomnienia/</guid>
	</item>
	<item>
		<title>Czy to ma sens?</title>
		<link>http://www.psychocafe.pl/topic/1339-czy-to-ma-sens/</link>
		<description><![CDATA[Ostatnio pewna osoba powiedzia&#322;a mi( w trakcie lu&#378;nej dyskusji o spo&#322;ecze&#324;stwie), &#380;e wg. niej ludzie id&#261;cy na studia, a b&#281;d&#261;cy ju&#380; po 50-tce o&#347;mieszaj&#261; si&#281;. Ja oczywi&#347;cie by&#322;am przeciwna tym brutalnym stwierdzeniom, jednak argument&#243;w, kt&#243;rymi mog&#322;am operowac  odpowiadajac na pytanie :" do czego 50-latkowi potrzebny jest dyplom skoro nied&#322;ugo przejdzie na emerytur&#281;"?"  by&#322;o naprawd&#281; niewiele w moim m&#243;zgu  <img src='http://www.psychocafe.pl/public/style_emoticons/default/scratch_one-s_head_mini.gif' class='bbc_emoticon' alt=':zastanowienie:' /> <br />
Osoba ta powiedzia&#322;a, &#380;e nawet gdyby to chodzi&#322;o o czyst&#261; satysfakcj&#281;, to co ta satysfakcja temu cz&#322;owiekowi tak logicznie my&#347;l&#261;c da? Zasugerowano mi( w ramach wype&#322;niania moich wolnych chwil przeznaczonych na intensywne my&#347;lenie  <img src='http://www.psychocafe.pl/public/style_emoticons/default/biggrin_mini2.gif' class='bbc_emoticon' alt=':szczerzaczek2:' /> ), &#380;e takim cz&#322;owiekiem id&#261;cym na studia najcz&#281;&#347;ciej kieruje jedynie narcyzm, gdy&#380; je&#347;li jemu to do niczego nie potrzebne, to znaczy, &#380;e chce si&#281; jedynie pokazac przed innymi.]]></description>
		<pubDate>Sun, 24 May 2009 07:59:57 +0000</pubDate>
		<guid>http://www.psychocafe.pl/topic/1339-czy-to-ma-sens/</guid>
	</item>
	<item>
		<title>Reaktywacja</title>
		<link>http://www.psychocafe.pl/topic/1338-reaktywacja/</link>
		<description><![CDATA[Jak cz&#322;owiek, kt&#243;ry przez lata systematycznie wyzbywa&#322; si&#281; emocji mo&#380;e na powr&#243;t je uaktywnic?]]></description>
		<pubDate>Sun, 24 May 2009 07:05:02 +0000</pubDate>
		<guid>http://www.psychocafe.pl/topic/1338-reaktywacja/</guid>
	</item>
	<item>
		<title><![CDATA[D&#322;ugi post o zachwianej r&#243;wnowadze]]></title>
		<link>http://www.psychocafe.pl/topic/1304-dugi-post-o-zachwianej-rwnowadze/</link>
		<description><![CDATA[Witam,<br />
Chcia&#322;am zasi&#281;gn&#261;&#263; porady psychologa lub os&#243;b odwiedzaj&#261;cych to forum, gdy&#380; przera&#380;a mnie to, &#380;e od d&#322;u&#380;szego czasu nie panuj&#281; nad moimi emocjami.<br />
<br />
Oko&#322;o 2 lata temu zwi&#261;za&#322;am si&#281; z m&#281;&#380;czyzn&#261;, cho&#263; by&#322; to czas kiedy og&#243;lnie nie chcia&#322;am, by kto&#347; si&#281; do mnie zbli&#380;a&#322; w sferze emocjonalnej lub fizycznej. By&#322;am wcze&#347;niej w bardzo silnym zwi&#261;zku natury platonicznej, a dopiero z tym (obecnym) ch&#322;opakiem poczu&#322;am, &#380;e chc&#281; wi&#261;za&#263; swoje &#380;ycie, po prostu czu&#322;am si&#281; z nim swobodnie i dobrze, co nie zdarzy&#322;o mi si&#281; nigdy wcze&#347;niej z nikim innym. Sp&#281;dzali&#347;my bardzo du&#380;o czasu razem (widzieli&#347;my si&#281; w&#322;a&#347;ciwie codziennie przez ponad rok, gdy tylko m&#243;g&#322;, wsz&#281;dzie mnie odprowadza&#322; itp.). Wcze&#347;niej by&#322;am tzw. "samosi&#261;" i nie chcia&#322;am by&#263; od nikogo zale&#380;na, ale z czasem poczu&#322;am, &#380;e bardzo silnie si&#281; z nim z&#380;y&#322;am, pod&#347;wiadomie wyrazi&#322;am zgod&#281; na to, by si&#281; mn&#261; opiekowa&#322;. I przez to poczu&#322;am si&#281; s&#322;aba. Do tego wszystkiego dochodzi to, &#380;e przez pewien czas, ze wzgl&#281;du na r&#243;&#380;nic&#281; charakter&#243;w i podej&#347;cie do &#380;ycia, zastanawia&#322;am si&#281;, czy ten zwi&#261;zek ma przysz&#322;o&#347;&#263;. Pewne rzeczy mnie denerwowa&#322;y, poza tym - pocz&#261;tkowo by&#322; on zazdrosny np. o innych m&#281;&#380;czyzn (dodam, &#380;e bardzo lubi&#281; literatur&#281;, filozofi&#281; i film, on si&#281; tym nie interesuje, a ja najcz&#281;&#347;ciej z m&#281;&#380;czyznami o takich sprawach rozmawia&#322;am; w kr&#281;gu tych os&#243;b by&#322; tak&#380;e m&#243;j poprzedni partner). Z czasem jego zazdro&#347;&#263; s&#322;ab&#322;a (m&#243;wi&#322;, &#380;e nie zna&#322; mnie na pocz&#261;tku i dlatego mnie ogranicza&#322;), a moja zacz&#281;&#322;a si&#281; pojawia&#263;... Zacz&#281;&#322;am my&#347;le&#263;, &#380;e pewnie jest w niekt&#243;rych kwestiach taki, jak inni m&#281;&#380;czy&#378;ni, &#380;e np. przygl&#261;da si&#281; atrakcyjnym, sk&#261;po ubranym kobietom, ba&#322;am si&#281;, &#380;e gdy jest pod wp&#322;ywem alkoholu w klubie to mo&#380;e bardzo szybko doj&#347;&#263; do zdrady (i nie mam na my&#347;li na przyk&#322;ad stosunku, ale chocia&#380;by zdrady mentalnej). Zacz&#281;&#322;am robi&#263; mu wyrzuty, przy tym denerwowa&#322;o mnie, &#380;e widzimy si&#281; du&#380;o rzadziej, a ja "potrzebuj&#281; pierwiastka m&#281;skiego", nie przepadam za plotkowaniem z kole&#380;ankami i og&#243;lnie wol&#281; sp&#281;dza&#263; czas z Nim (bo nie musz&#281; koniecznie spotyka&#263; si&#281; z innymi kolegami), a widz&#281;, &#380;e on pr&#243;buje teraz zmieni&#263; zasady naszego zwi&#261;zku i np. gdy wcze&#347;niej nie by&#322;o mowy o osobnym wyje&#378;dzie na kilka dni lub na miesi&#261;c do pracy za granic&#281;, to on m&#243;wi, &#380;e by nawet mnie nie pyta&#322; o zdanie... Bardzo go kocham, wiem, &#380;e on mnie te&#380; i tak&#380;e wiem, &#380;e pewnymi wyrzutami go m&#281;czy&#322;am, ale nie umiem poradzi&#263; sobie ze sob&#261;, prawie ci&#261;gle p&#322;acz&#281;, gdy si&#281; czego&#347; boj&#281; to tak&#380;e reaguj&#281; nerwami lub okropnym smutkiem... Chcia&#322;abym to zmieni&#263;, ale boj&#281; si&#281;, czuj&#281; si&#281; tak, jakby kto&#347; mnie oswoi&#322;, a potem zn&#243;w chcia&#322; pozostawia&#263; troch&#281; samej sobie, chc&#261;c zn&#243;w mie&#263; mniej "odpowiedzialne" czy "u&#322;o&#380;one" &#380;ycie. Wiem, &#380;e ten post nie ukazuje ca&#322;ej sytuacji, ale prosz&#281; o pomoc. Chc&#281; to naprawi&#263;, uzdrowi&#263;, ale w tej chwili nie mam na to si&#322;y, nie mam energii, rado&#347;ci... Prosz&#281; o pomoc. Pozdrawiam serdecznie.]]></description>
		<pubDate>Fri, 15 May 2009 10:45:42 +0000</pubDate>
		<guid>http://www.psychocafe.pl/topic/1304-dugi-post-o-zachwianej-rwnowadze/</guid>
	</item>
	<item>
		<title>Internet</title>
		<link>http://www.psychocafe.pl/topic/1303-internet/</link>
		<description>....co myslicie o przyjazniach internetowych a nawet milosci...podobno to mozliwe........?</description>
		<pubDate>Fri, 15 May 2009 08:54:50 +0000</pubDate>
		<guid>http://www.psychocafe.pl/topic/1303-internet/</guid>
	</item>
	<item>
		<title><![CDATA[Kryzys - Trudno&#347;&#263; w znalezieniu pracy]]></title>
		<link>http://www.psychocafe.pl/topic/1252-kryzys-trudno-w-znalezieniu-pracy/</link>
		<description><![CDATA[Trudno&#347;ci w znalezieniu pracy, klient&#243;w....<br />
Czy to objaw tak ostatnio g&#322;o&#347;nego kryzysu ?, jak sobie z tym radzicie ?....<br />
Czy w og&#243;le odczuli&#347;cie kryzys ?....<br />
<br />
Jakie&#347; porady w znalezieniu pracy ?<br />
<br />
Rada ode mnie, wszystko jedno jak&#261; firm&#281; prowadzisz, polecam og&#322;aszanie si&#281; na Gumtree.<br />
Codziennie tysi&#261;ce Polak&#243;w przegl&#261;da og&#322;oszenia w tym serwisie, odzew jest natychmiastowy i liczny.]]></description>
		<pubDate>Fri, 01 May 2009 21:00:41 +0000</pubDate>
		<guid>http://www.psychocafe.pl/topic/1252-kryzys-trudno-w-znalezieniu-pracy/</guid>
	</item>
	<item>
		<title><![CDATA[Nie cofaj si&#281; przed niczym, nawet przed swoimi emocjami]]></title>
		<link>http://www.psychocafe.pl/topic/1244-nie-cofaj-si-przed-niczym-nawet-przed-swoimi-emocjami/</link>
		<description><![CDATA[Z tego co widz&#281; sporo os&#243;b ma "zabite" emocje, tzn. my&#347;lenie racjonalnie - wszystko wiem - to nie mam emocji ?, zauwa&#380;cie &#380;e s&#261; te&#380; osoby kt&#243;re cierpi&#261; czy to na fobi&#281; spo&#322;eczn&#261;, czy to na samotno&#347;&#263; - czy wtedy r&#243;wnie&#380; "zabicie" niepo&#380;&#261;danych emocji jest dobre, ale w sumie przecie&#380; nie mo&#380;na zaprzeczy&#263; wszystkim emocjom, bo w ko&#324;cu si&#281; to &#378;le sko&#324;czy ?. Mo&#380;e po prostu trzeba wchodzi&#263; w wszystkie emocje kt&#243;re s&#261;, bo cz&#322;owiek m&#243;g&#322; by straci&#263; cz&#322;owiecze&#324;stwo ?<br />
<br />
S&#322;ysza&#322;em te&#380; opini&#281; niewielu os&#243;b, &#380;e tak naprawd&#281; mo&#380;na si&#281; zaprogramowa&#263; na odczuwanie np. tylko przyjemnych emocji, (afirmacje).<br />
S&#322;yszeli&#347;cie o czym&#347; takim i czy rzeczywi&#347;cie mo&#380;na co&#347; takiego zrobi&#263;, czy waszym zdaniem jest to dobre ?.<br />
<br />
Czy wszystkie emocje kt&#243;re czujemy dotycz&#261; nas samych ?<br />
<br />
Mo&#380;e dopatruj&#281; si&#281; tu zbyt wiele, ale ten temat mnie teraz bezpo&#347;rednio interesuje.]]></description>
		<pubDate>Thu, 30 Apr 2009 18:59:09 +0000</pubDate>
		<guid>http://www.psychocafe.pl/topic/1244-nie-cofaj-si-przed-niczym-nawet-przed-swoimi-emocjami/</guid>
	</item>
	<item>
		<title><![CDATA[Przekonaj si&#281; do ludzi ?]]></title>
		<link>http://www.psychocafe.pl/topic/1242-przekonaj-si-do-ludzi/</link>
		<description><![CDATA[No w&#322;a&#347;nie, jak si&#281; przekona&#263; do ludzi ?<br />
Czy zwyk&#322;e postanowienie wystarcza ?<br />
Nie wydaje mi si&#281;, to co w takim razie by&#347;cie proponowali ?<br />
<br />
Strasznie mnie ostatnio nurtuje w jaki spos&#243;b m&#243;g&#322; bym si&#281; przekona&#263; do ludzi.]]></description>
		<pubDate>Thu, 30 Apr 2009 18:19:40 +0000</pubDate>
		<guid>http://www.psychocafe.pl/topic/1242-przekonaj-si-do-ludzi/</guid>
	</item>
	<item>
		<title><![CDATA[nie rozumiem swoich zachowa&#324;]]></title>
		<link>http://www.psychocafe.pl/topic/1240-nie-rozumiem-swoich-zachowa/</link>
		<description><![CDATA[witajcie, mam taki problem zupe&#322;nie nie radz&#281; sobie z emocjami, nie potrafie nad tym zapanowa&#263;, zosta&#322;am oszukana w pod&#322;y spos&#243;b przez m&#281;&#380;czyzn&#281;, kt&#243;ry by&#322; dla mnie wszystkim i nie moge nabrac do tego dystansu. Obieca&#322; wiele rzeczy i pewnego pieknego dnia stwierdzi&#322;, &#380;e woli swoj&#261; by&#322;&#261; dziewczyn&#281;. Tak wiem historia jakich wiele i nie o to w sumie chodzi, jestem DDA wspomnienie z dzieci&#324;stwa mam jedno, ojciec pojawia&#322; sie raz na dwa lata, zawsze czeka&#322;am na niego i w ko&#324;cu doczeka&#322;am si&#281; , przyjecha&#322; i powiedzia&#322;, ze nie ma c&#243;rki, nie kocha mnie...zawsze wybiera&#322;am m&#281;&#380;czyzn, kt&#243;rzy dzia&#322;ali na mnie destrukcyjnie, mam tego wszystkiego &#347;wiadomo&#347;&#263;, ale nie umiem dzia&#322;ac inaczej, nie potrafie pogodzic sie z odrzuceniem, wpadam w histerie, p&#322;acze, okaleczam si&#281;, uspokajam i przez chwil&#281; nie czuje nic, po czasie wpadam w totalna agresj&#281;, w stosunku do siebie, do niego, nie moge z&#322;apa&#263; r&#243;wnowagi w tym wszystkim, potrafi&#322;am poni&#380;a&#263; si&#281;, gdyby tylko wr&#243;ci&#322;, nie mam wyrobionego odruchu, &#380;e jesli kto&#347; mnie skrzywdzi&#322; to odwracam si&#281;, unosz&#281; honorem, dum&#261; i tyle, ja nie potrafie tak, nie mam za grosz szacunku do siebie, jestem dobra w teorii, ale praktyka kuleje...czuje sie nie warta niczego, dla niego mog&#322;abym przesta&#263; istniec i nie by&#322;oby problemu, to tak bardzo dzia&#322;a na psychik&#281;, nie pozwala wr&#243;cic do r&#243;wnowagii, mam 27 lat, by&#322;am sama by&#322;am w zwi&#261;zkach, ale teraz nie panuj&#281; nad niczym, trudno mi wstac z &#322;&#243;zka, zaczynam zawala&#263; prac&#281;, mia&#322;am wyjechac do niego,  przeprowadzka do du&#380;ego miasta, mieszkanie, teraz mam wra&#380;enie, &#380;e wyj&#347;cie na zakupy mnie przerasta...czy ktos moze mi cos poradzi&#263;???]]></description>
		<pubDate>Wed, 29 Apr 2009 07:26:59 +0000</pubDate>
		<guid>http://www.psychocafe.pl/topic/1240-nie-rozumiem-swoich-zachowa/</guid>
	</item>
	<item>
		<title>Mama, czy tata?</title>
		<link>http://www.psychocafe.pl/topic/1239-mama-czy-tata/</link>
		<description><![CDATA[Z kim macie lepszy kontakt i od czego to jest Waszym zdaniem uzale&#380;nione?<br />
<br />
<br />
Ja w&#322;a&#347;ciwie to nie wiem nawet jak si&#281; zabrac za ten temat je&#347;li chodzi o moje stosunki z rodzicami.  :zastanawienie:   <img src='http://www.psychocafe.pl/public/style_emoticons/default/biggrin_mini2.gif' class='bbc_emoticon' alt=':szczerzaczek2:' />  Z mam&#261; bowiem zawsze mog&#322;am/mog&#281; pogadac o wszystkim, ale tylko tato w razie jakich&#347; powa&#380;niejszych problem&#243;w by&#322;/jest w stanie je rozwi&#261;zac, gdy&#380; skupia si&#281; tylko na konkretach.<br />
Podzieli&#322;abym to tak : mama - s&#322;owa, tato - czyny. Ojciec wr&#281;cz nie lubi zbytniego rozwodzenia si&#281; nad dan&#261; sytuacj&#261;, a mam&#281; zawsze wszystko ciekawi w najdrobniejszych(nawet ma&#322;o znacz&#261;cych) szczeg&#243;&#322;ach. Tato ostry(typ wojskowy), mama emocjonalna, empatyczna aczkolwiek potrafi pokazac r&#243;&#380;ki . Taty do dnia dzisiejszego troch&#281; si&#281; boj&#281;(choc nigdy nic mi z&#322;ego nie zrobi&#322;) ale z drugiej strony uwielbiam patrzec jak dzia&#322;a i s&#322;uchac jego argument&#243;w.]]></description>
		<pubDate>Tue, 28 Apr 2009 20:30:33 +0000</pubDate>
		<guid>http://www.psychocafe.pl/topic/1239-mama-czy-tata/</guid>
	</item>
	<item>
		<title><![CDATA[Opis emocji, uczu&#263;]]></title>
		<link>http://www.psychocafe.pl/topic/1215-opis-emocji-uczu/</link>
		<description><![CDATA[Emocja, (&#322;ac. emovere) - silne odczucie (&#347;wiadome lub nie&#347;wiadome) o charakterze pobudzenia pozytywnego (pod wp&#322;ywem szcz&#281;&#347;cia, zachwytu, spe&#322;nienia) lub negatywnego (pod wp&#322;ywem gniewu, odrazy, strachu).<br />
<br />
W szerszym znaczeniu emocje (procesy emocjonalne) to procesy psychiczne, kt&#243;re poznaniu i czynno&#347;ciom podmiotu nadaj&#261; jako&#347;&#263; oraz okre&#347;laj&#261; znaczenie, jakie maj&#261; dla niego b&#281;d&#261;ce &#378;r&#243;d&#322;em emocji przedmioty, zjawiska, inni ludzie, a tak&#380;e w&#322;asna osoba, czyli warto&#347;ciuj&#261; stymulacj&#281;.<br />
<br />
&#377;r&#243;d&#322;a emocji:<br />
<br />
&#8226; g&#322;&#243;wnym &#378;r&#243;d&#322;em emocji s&#261; wszelkie bod&#378;ce odbierane przez nasze zmys&#322;y: ciep&#322;o s&#322;o&#324;ca, zapach kwiat&#243;w, powiew wiatru, d&#378;wi&#281;k muzyki, zapach siarkowodoru, dotkni&#281;cie czego&#347;,<br />
<br />
&#8226; przedmioty lub obiekty, kt&#243;re nie budzi&#322;y wcze&#347;niej &#380;adnych uczu&#263;, np. kontakt z jeziorem jest emocjonalnie oboj&#281;tny jesieni&#261;, ale w czasie letnich upa&#322;&#243;w jest &#378;r&#243;d&#322;em przyjemno&#347;ci, dla kogo&#347;, kto ton&#261;&#322;, jezioro mo&#380;e kojarzy&#263; si&#281; z l&#281;kiem itd.,<br />
<br />
&#8226; potrzeby- d&#261;&#380;enie do ich zaspokojenia mo&#380;e wywo&#322;ywa&#263; emocje. Kiedy wydaje si&#281;, &#380;e potrzeba mo&#380;e by&#263; zaspokojona pojawia si&#281; rado&#347;&#263;, podekscytowanie, duma, natomiast gdy potrzeba napotyka blokad&#281;- smutek, &#380;al, l&#281;k, z&#322;o&#347;&#263;,<br />
<br />
&#8226; kontakt z samym sob&#261;- mo&#380;na siebie lubi&#263;, nienawidzi&#263;, by&#263; z siebie dumnym, z&#322;o&#347;ci&#263; si&#281; na siebie. Przekonania &#380;ywione o sobie, stopie&#324;, w jakim jeste&#347;my bliscy tego, jakimi chcieliby&#347;my by&#263;- wszystko to jest wa&#380;nym &#378;r&#243;d&#322;em emocji,<br />
<br />
&#8226; s&#322;owa- mog&#261; dzia&#322;a&#263; podobnie jak czyny i wywo&#322;ywa&#263; emocje (nie tylko w wypowiadaj&#261;cym je, ale tez w innych): rado&#347;&#263;, &#380;al, wstyd, l&#281;k, poczucie winy, s&#322;owo &#8222;nie&#8221; cz&#281;sto jest sprawc&#261; smutku, rozgoryczenia.<br />
<br />
 Klasyfikacja proces&#243;w emocjonalnych<br />
<br />
Tradycyjna psychologia introspekcyjna wyr&#243;&#380;nia&#322;a trzy istotne cechy proces&#243;w emocjonalnych:<br />
<br />
    * znak emocji (warto&#347;ciowo&#347;&#263;, walencja) - ich pozytywny (przyjemno&#347;&#263;) lub negatywny (przykro&#347;&#263;) charakter;<br />
    * nat&#281;&#380;enie emocji, kt&#243;re wi&#261;&#380;e si&#281; z wielko&#347;ci&#261; wp&#322;ywu tego procesu na zachowanie, tok my&#347;li itp.;<br />
    * tre&#347;&#263; emocji, kt&#243;re okre&#347;la znaczenie bod&#378;ca i usposabia do konkretnego zachowania (np. l&#281;k do ucieczki, a gniew do zachowa&#324; agresywnych).<br />
<br />
Ekspresja smutku<br />
<br />
Procesy emocjonalne s&#261; cz&#281;sto dzielone na:<br />
<br />
    * uczucia - stany psychiczne wyra&#380;aj&#261;ce ustosunkowanie si&#281; cz&#322;owieka do okre&#347;lonych zdarze&#324;, ludzi i innych element&#243;w otaczaj&#261;cego &#347;wiata, polegaj&#261;ce na odzwierciedleniu stosunku cz&#322;owieka do rzeczywisto&#347;ci. Czuje si&#281; co&#347; do kogo&#347; lub czego&#347; np. mi&#322;o&#347;&#263;. Uczucia stanowi&#261; &#347;wiadom&#261; interpretacj&#281; emocji, dokonywan&#261; na podstawie zakodowanych w pami&#281;ci cz&#322;owieka wzor&#243;w kulturowych i do&#347;wiadcze&#324; oraz podyktowanej nimi oceny sytuacji. Ta sama emocja - rozumiana jako niezale&#380;ny od woli proces psychiczny, b&#281;d&#261;cy reakcj&#261; organizmu na bod&#378;ce - mo&#380;e zosta&#263; zinterpretowana jako r&#243;&#380;ne uczucia w zale&#380;no&#347;ci od sytuacji. Przyk&#322;adowo zesp&#243;&#322; reakcji organizmu zwi&#261;zany m.in. ze wzrostem poziomu adrenaliny, przyspieszonym t&#281;tnem i odpowiednim pobudzeniem uk&#322;adu nerwowego mo&#380;e by&#263; interpretowany (u&#347;wiadamiany) jako strach, l&#281;k, obawa lub panika w zale&#380;no&#347;ci od nasilenia emocji oraz rozpoznania wywo&#322;uj&#261;cych j&#261; bod&#378;c&#243;w. Poniewa&#380; rozpoznanie (u&#347;wiadomienie sobie, zinterpretowanie) emocji jako okre&#347;lonego uczucia polega na nadaniu jej okre&#347;lonego znaczenia (zwi&#261;zaniu jej z okre&#347;lonym poj&#281;ciem), uruchomiona zostaje wiedza o w&#322;a&#347;ciwych temu uczuciu konotacjach kulturowych. Mo&#380;e by&#263; to motorem okre&#347;lonych dzia&#322;a&#324; cz&#322;owieka. Uczucia wy&#380;sze obejmuj&#261; m.in. uczucia moralne (etyczne), uczucia estetyczne i uczucia intelektualne. Niekiedy u&#380;ywa si&#281; poj&#281;cia uczucia do okre&#347;lenia zar&#243;wno emocji, nastroju jak i sentymentu.<br />
    * afekty &#8211; uczucia powstaj&#261;ce najcz&#281;&#347;ciej pod wp&#322;ywem silnych bod&#378;c&#243;w zewn&#281;trznych, zw&#322;aszcza dzia&#322;aj&#261;ce nagle, (gniew, z&#322;o&#347;&#263;, rozpacz, rado&#347;&#263; i strach). Posiadaj&#261;ce wyra&#378;ny komponent fizjologiczny i ograniczaj&#261;ce racjonalno&#347;&#263; dzia&#322;ania. Poj&#281;cie u&#380;ywane niekiedy jako synonim emocji.<br />
    * emocje - silne wzruszenie, silne uczucie. Np. gniew, trema. Mo&#380;na czu&#263; mi&#322;o&#347;&#263; do kogo&#347; - to jest uczucie, lub przyp&#322;yw mi&#322;o&#347;ci - to emocja. Poj&#281;cia "uczucie" i "emocja" s&#261; u&#380;ywane niekiedy zamiennie.<br />
    * nastroje &#8211; uczucia d&#322;ugotrwa&#322;e o ma&#322;ej sile i spokojnym przebiegu (zadowolenie lub niezadowolenie, weso&#322;o&#347;&#263; lub smutek, niepok&#243;j, t&#281;sknota).<br />
    * nami&#281;tno&#347;ci &#8211; to trwa&#322;e sk&#322;onno&#347;ci do prze&#380;ywania r&#243;&#380;nych nastroj&#243;w i afekt&#243;w w zwi&#261;zku z okre&#347;lonymi celami d&#261;&#380;e&#324; cz&#322;owieka. Nami&#281;tno&#347;ci maj&#261; du&#380;&#261; si&#322;&#281; pobudzaj&#261;c&#261;, ukierunkowuj&#261; my&#347;li, spostrze&#380;enia, pami&#281;&#263; i inne procesy psychiczne. S&#261; charakterystyczne dla wieku m&#322;odego, z czasem s&#322;abn&#261;, ale niekt&#243;re (np. chciwo&#347;&#263;) mog&#261; narasta&#263;.<br />
    * sentymenty (postawy emocjonalne) - odnosi si&#281; do trwa&#322;ych sympatii b&#261;d&#378; antypatii np. "nie lubi&#281; antypatii", "nie lubi&#281; brukselki".<br />
<br />
Ze wzgl&#281;du na wielo&#347;&#263; poj&#281;&#263;, kt&#243;re odnosz&#261; si&#281; do stan&#243;w afektywnych, trudno o takie definicje, kt&#243;re nie nak&#322;ada&#322;yby si&#281; na siebie. Znakomita wi&#281;kszo&#347;&#263; badaczy zgadza si&#281; co do wyra&#378;nego rozr&#243;&#380;nienia dw&#243;ch odmienne zjawisk:<br />
<br />
    * emocja jako wzgl&#281;dnie nietrwa&#322;e stany afektywne, o silnym zabarwieniu i wyra&#378;nym warto&#347;ciowaniu, poprzedzone jakim&#347; wydarzeniem i ukierunkowane. Na emocje sk&#322;adaj&#261; si&#281; trzy odr&#281;bne sk&#322;adniki: wyraz mimiczny, pobudzenie fizjologiczne i subiektywne doznanie (zobacz: dwuczynnikowa teoria emocji).<br />
    * nastr&#243;j - o znacznie mniejszym nasileniu i d&#322;ugim czasie trwania (np. nostalgia, irytacja, samotno&#347;&#263;, t&#281;sknota, dobrostan wewn&#281;trzny).<br />
<br />
Emocje s&#261; r&#243;wnie&#380; dzielone na pierwotne - ni&#380;sze, kt&#243;re dotycz&#261; zaspokojenia biologicznych potrzeb organizmu i wt&#243;rne - wy&#380;sze, maj&#261;ce charakter spo&#322;eczny, dotycz&#261;ce sfery warto&#347;ci i wiedzy.<br />
<br />
Inny podzia&#322; zak&#322;ada emocje pozytywne i negatywne:<br />
<br />
&#8226; Charakterystyczne dla emocji pozytywnych jest wzbudzanie tendencji do podtrzymywania danej aktywno&#347;ci lub okre&#347;lonego kontaktu(z sytuacjami, przedmiotami), kt&#243;ry te emocje wywo&#322;ywa&#322;. W pewnych okoliczno&#347;ciach gotowo&#347;&#263; do wykonywania czynno&#347;ci mo&#380;e spada&#263;- dzieje si&#281; tak, gdy czynno&#347;&#263; ta wymaga&#322;a trudu, pokonania niebezpiecze&#324;stw lub wi&#261;za&#322;a si&#281; z gro&#378;b&#261; niepowodzenia. W&#243;wczas cz&#322;owiek nie chce ponownie wykona&#263; tej czynno&#347;ci, cho&#263; zako&#324;czy&#322;a si&#281; ona sukcesem. Podobnie dzieje si&#281;, gdy pozytywna emocja jest efektem czynno&#347;ci przynosz&#261;cych nasycenie. Spadek gotowo&#347;ci do powt&#243;rzenia tych czynno&#347;ci jest jednak kr&#243;tkotrwa&#322;y, gdy&#380; gdy minie nasycenie, tendencja do ich powt&#243;rzenia powr&#243;ci.<br />
<br />
&#8226; Emocje negatywne maj&#261; za zadanie sprowokowa&#263; jednostk&#281; do przerwania aktywno&#347;ci, kt&#243;ra sta&#322;a si&#281; ich przyczyn&#261;, b&#261;d&#378; przerwania kontaktu ze &#378;r&#243;d&#322;em tych emocji. Mog&#261; one zwi&#281;ksza&#263; motywacj&#281; do kontynuowania wysi&#322;k&#243;w- wi&#261;&#380;e si&#281; to z faktem, &#380;e przeszkody lub niepowodzenia stwarzaj&#261; zagro&#380;enie dla samooceny. Je&#380;eli powtarzanie pr&#243;b nie usuwa przeszkody, lub cz&#322;owiek uzna, &#380;e nie mo&#380;e tej przeszkody pokona&#263;, w&#243;wczas spada pobudzenie i pojawia si&#281; niech&#281;&#263; do danej czynno&#347;ci. Emocje ujemne mog&#261; trwa&#263; przez pewien okres czasu, nawet gdy ich przyczyna straci swoj&#261; moc oddzia&#322;ywania. Wyrazistym przyk&#322;adem tego zjawiska s&#261; wszelkie urazy psychiczne powsta&#322;e w wyniku traumatycznych wydarze&#324; w &#380;yciu cz&#322;owieka. W niekt&#243;rych przypadkach zagro&#380;enie mo&#380;e by&#263; &#378;r&#243;d&#322;em emocji pozytywnych, je&#380;eli cz&#322;owiek stwierdzi, &#380;e jest w stanie nad nimi zapanowa&#263; ( np. egzamin ustny dla studenta wi&#261;&#380;e si&#281; z pewnym zagro&#380;eniem- obawia si&#281; on kompromitacji, krytyki itd., ale jest to &#8222;pozytywny stres&#8221; i je&#380;eli student nad nim zapanuje to ewentualny sukces przyniesie mu wiele satysfakcji.<br />
<br />
Zdarza si&#281;, &#380;e dana czynno&#347;&#263; wywo&#322;uje r&#243;wnocze&#347;nie emocje pozytywne i negatywne. W takiej sytuacji zachowanie staje si&#281; niejednoznaczne- jest ona wykonywana powoli, niekonsekwentnie, mo&#380;e temu jednak towarzyszy&#263; wzrost pobudzenia emocjonalnego, tak wi&#281;c nie jest jasne o co danej osobie chodzi. Cz&#281;ste sytuacje tego typu mog&#261; prowadzi&#263; do zaburze&#324; funkcji narz&#261;d&#243;w wewn&#281;trznych (np. napad&#243;w histerii).<br />
<br />
Fizjologia emocji<br />
<br />
Procesy emocjonalne s&#261; &#347;ci&#347;le zwi&#261;zane z funkcjonowaniem uk&#322;adu limbicznego, jako uk&#322;adu integruj&#261;cego czynno&#347;ci struktur korowych (zw&#322;aszcza kory czo&#322;owej) z procesami neuroendokrynnymi i czynno&#347;ci&#261; autonomicznego uk&#322;adu nerwowego. Zaanga&#380;owany jest g&#322;&#243;wnie pie&#324; m&#243;zgu i uk&#322;ad limbiczny, cia&#322;o jest obszarem ekspresji emocji.<br />
<br />
Wed&#322;ug podej&#347;cia fizjologicznego emocje s&#261; z&#322;o&#380;onymi reakcjami automatycznymi. Powsta&#322;y w wyniku rozszerzenia mechanizm&#243;w zachowania homeostazy.<br />
<br />
Badania<br />
<br />
Charakterystyczne przejawy emocji bada&#322; Karol Darwin, a swe wnioski przedstawi&#322; w ksi&#261;&#380;ce O wyrazie uczu&#263; u cz&#322;owieka i zwierz&#261;t [1]. Teoretyczn&#261; podstaw&#261; emocji zajmowa&#322; si&#281; Immanuel Kant i David Hume. Teoria Jamesa-Langego jest jedn&#261; z pierwszych, pr&#243;buj&#261;cych wyja&#347;ni&#263; powstawanie emocji, kt&#243;re opisuje w sekwencji zauwa&#380;enie bod&#378;ca - zmiany somatyczne - interpretacja zmian somatycznych jako emocji. Podobnie traktuje zagadnienie dwuczynnikowa teoria emocji (teoria etykietowania poznawczego) - najpierw cz&#322;owiek musi u&#347;wiadomi&#263; sobie, &#380;e jest pobudzony, nast&#281;pnie musi zinterpretowa&#263; swoje pobudzenie. Badaniami emocji zajmowali si&#281; r&#243;wnie&#380;: Joseph LeDoux, Arlie Russell Hochschild, Susan Shott, Paul MacLean (teoria uk&#322;adu limbicznego jako odpowiedzialnego za emocje). Funkcjonuj&#261;ce teorie emocji to: teoria o&#347;rodkowych proces&#243;w nerwowych Cannona i Barda, poznawcza teoria pobudzenia Lazarusa i Schachtera.<br />
<br />
Mi&#322;o&#347;&#263; - przywi&#261;zanie do kogo&#347; lub czego&#347;, kt&#243;re przejawia si&#281; w relacji do drugiej osoby (lub obiektu),po&#322;&#261;czone z wol&#261; i nieraz silnym pragnieniem sta&#322;ego obcowania z ni&#261;, czemu mo&#380;e towarzyszy&#263; poci&#261;g fizyczny do osoby b&#281;d&#261;cej obiektem uczucia.<br />
<br />
Mi&#322;o&#347;&#263; jest przedmiotem i &#378;r&#243;d&#322;em inspiracji dla tw&#243;rc&#243;w sztuki oraz literatury, religii i psychologii. Przez niekt&#243;rych ludzi bywa uwa&#380;ana za sens &#380;ycia ludzkiego &#8211; czyni&#261;ca je prawdziwym i w pe&#322;ni szcz&#281;&#347;liwym.<br />
<br />
 R&#243;&#380;ne rodzaje okazywanej mi&#322;o&#347;ci<br />
<br />
    * Agape (gr., &#322;ac. Caritas) - to typ mi&#322;o&#347;ci bezinteresownej, opieraj&#261;cej si&#281; na altruizmie i duchowej wi&#281;zi, cz&#281;sto motywowanej religijnie.<br />
    * Philia (gr., &#322;ac. Amicitia) - mi&#322;o&#347;&#263; platoniczna, wolna od seksu i zmys&#322;owo&#347;ci, przyjacielska, bezinteresowna, lojalna i wierna. Platon w "Uczcie" opisuje histori&#281; opowiadan&#261; przez Arystofanesa o bardzo silnej istocie ludzkiej o dwu twarzach, czterech r&#281;kach, czterech nogach, plecach i piersiach naoko&#322;o, zagra&#380;aj&#261;cej bogom. Zeus znalaz&#322; spos&#243;b, by, nie zabijaj&#261;c ludzi (jak chcieli inni bogowie), os&#322;abi&#263; ich przez przeci&#281;cie ka&#380;dego na dwie po&#322;owy. Od tej pory ka&#380;dy szuka drugiej po&#322;owy, a gdy j&#261; znajdzie, druga osoba, cho&#263; obca, staje si&#281; nagle bliska.<br />
    * Eros (gr., &#322;ac. Amor) - mi&#322;o&#347;&#263; tw&#243;rcza, kreatywna lub romantyczna, w kt&#243;rej dominuj&#261;c&#261; rol&#281; odgrywa sentyment, t&#281;sknota, oczarowanie, pragnienie coraz wi&#281;kszej pe&#322;ni.<br />
    * Sexus - mi&#322;o&#347;&#263; zmys&#322;owa, realizuj&#261;ca si&#281; w zbli&#380;eniach p&#322;ciowych, oparta na wzajemnym po&#380;&#261;daniu; najcz&#281;&#347;ciej ma sw&#243;j pocz&#261;tek w zakochaniu.<br />
    * narcyzm - (por. egoizm), mi&#322;o&#347;&#263; do samego siebie.<br />
<br />
Teoria mi&#322;o&#347;ci Sternberga<br />
<br />
Wed&#322;ug Roberta Sternberga[1] mi&#322;o&#347;&#263; mo&#380;na opisa&#263; przy pomocy trzech zasadniczych sk&#322;adnik&#243;w. S&#261; to nami&#281;tno&#347;&#263;, intymno&#347;&#263; i decyzja/zobowi&#261;zanie (zwana te&#380; tu za B. Wojciszke "zaanga&#380;owaniem"). Cechy ulegaj&#261; ci&#261;g&#322;ej przemianie w czasie trwania zwi&#261;zku.<br />
<br />
Intymno&#347;&#263;<br />
<br />
Intymno&#347;&#263;, czyli blisko&#347;&#263;, to wszelkie pozytywne uczucia i dzia&#322;ania wzmagaj&#261;ce przywi&#261;zanie partner&#243;w.<br />
<br />
Wed&#322;ug Sternberga, na tak pojmowan&#261; intymno&#347;&#263; sk&#322;adaj&#261; si&#281;:<br />
<br />
    * pragnienie dbania o dobro partnera,<br />
    * prze&#380;ywanie szcz&#281;&#347;cia w obecno&#347;ci partnera i z jego powodu,<br />
    * szacunek dla partnera,<br />
    * przekonanie, &#380;e mo&#380;na na&#324; liczy&#263; w potrzebie,<br />
    * wzajemne zrozumienie,<br />
    * wzajemne dzielenie si&#281; prze&#380;yciami i dobrami duchowymi i materialnymi,<br />
    * dawanie i otrzymywanie uczuciowego wsparcia,<br />
    * wymiana intymnych informacji,<br />
    * uwa&#380;anie partnera za wa&#380;ny element w&#322;asnego &#380;ycia;<br />
<br />
Emocje sk&#322;adaj&#261;ce si&#281; na intymno&#347;&#263; s&#261; w du&#380;ej mierze wynikiem komunikacji mi&#281;dzy partnerami i rozumienia potrzeb osoby kochanej.<br />
<br />
Dynamika<br />
<br />
W pocz&#261;tkach mi&#322;o&#347;ci intymno&#347;&#263; jest niska, ro&#347;nie ona stopniowo wraz z czasem trwania zwi&#261;zku i jeszcze wolniej opada po osi&#261;gni&#281;ciu swego maksimum.<br />
<br />
Nami&#281;tno&#347;&#263;<br />
<br />
Nami&#281;tno&#347;&#263; to prze&#380;ywanie silnych emocji zar&#243;wno pozytywnych jak i negatywnych. Gdy intensywno&#347;&#263; nami&#281;tno&#347;ci jest wysoka, prze&#380;ywa si&#281; takie emocje jak po&#380;&#261;danie, rado&#347;&#263;, podniecenie, t&#281;sknot&#281;, zazdro&#347;&#263;, niepok&#243;j. Stanom tym towarzyszy silna motywacja do po&#322;&#261;czenia si&#281; z obiektem mi&#322;o&#347;ci, fizycznej blisko&#347;ci, kontakt&#243;w seksualnych. Cz&#281;sto mi&#322;o&#347;&#263; uto&#380;samiana jest z nami&#281;tno&#347;ci&#261;.<br />
<br />
Dynamika<br />
<br />
W pocz&#261;tkowym etapie zakochiwania si&#281; nami&#281;tno&#347;&#263; jest bardzo silna i niepodatna na &#347;wiadome kierowanie. Na to, czy w danej diadzie jest nami&#281;tno&#347;&#263; czy jej nie ma, nie mamy wp&#322;ywu. Tak jak szybko nami&#281;tno&#347;&#263; ro&#347;nie, tak samo szybko spada i cho&#263; jest to fakt nieunikniony, spadek nami&#281;tno&#347;ci nie jest r&#243;wnoznaczny z ko&#324;cem mi&#322;o&#347;ci.<br />
<br />
Zaanga&#380;owanie<br />
<br />
Zaanga&#380;owanie (decyzja/zobowi&#261;zanie) w utrzymanie zwi&#261;zku to wszelkie dzia&#322;ania maj&#261;ce na celu przekszta&#322;cenie mi&#322;o&#347;ci w trwa&#322;y zwi&#261;zek. Jest to &#347;wiadoma decyzja co do tego, czy chcemy zosta&#263; w danym zwi&#261;zku, czy jest on dla nas satysfakcjonuj&#261;cy. Jest to wi&#281;c sk&#322;adnik mi&#322;o&#347;ci, kt&#243;rego nasilenie sami kontrolujemy. Silne zaanga&#380;owanie mo&#380;e by&#263; czynnikiem skutecznie podtrzymuj&#261;cym dany zwi&#261;zek. W parach zadowolonych z ma&#322;&#380;e&#324;stwa, zaanga&#380;owanie jest zazwyczaj najsilniejszym sk&#322;adnikiem podtrzymuj&#261;cym uczucie mi&#322;o&#347;ci w danym zwi&#261;zku.<br />
<br />
Dynamika<br />
<br />
Wraz z pocz&#261;tkiem mi&#322;o&#347;ci, gdy dwoje ludzi decyduje si&#281; na bycie razem, zaanga&#380;owanie stopniowo ro&#347;nie. Gdy osi&#261;gnie ono sw&#243;j maksymalny poziom, to zazwyczaj utrzymuje si&#281; na nim do ko&#324;ca trwania zwi&#261;zku.<br />
<br />
7 form mi&#322;o&#347;ci<br />
<br />
Wed&#322;ug Sternberga:<br />
<br />
    * lubienie: intymno&#347;&#263;, ale bez zobowi&#261;za&#324; czy nami&#281;tno&#347;ci.<br />
    * zadurzenie: nami&#281;tno&#347;&#263; bez zobowi&#261;za&#324; czy intymno&#347;ci.<br />
    * pusta mi&#322;o&#347;&#263;: zobowi&#261;zanie bez nami&#281;tno&#347;ci czy intymno&#347;ci.<br />
    * romantyczna mi&#322;o&#347;&#263;: intymno&#347;&#263; i nami&#281;tno&#347;&#263;, ale bez zobowi&#261;za&#324;.<br />
    * niedorzeczna mi&#322;o&#347;&#263;: zobowi&#261;zanie i nami&#281;tno&#347;&#263;, ale bez intymno&#347;ci.<br />
    * partnerska mi&#322;o&#347;&#263;: zobowi&#261;zanie i intymno&#347;&#263;, ale bez nami&#281;tno&#347;ci.<br />
    * mi&#322;o&#347;&#263; doskona&#322;a: zobowi&#261;zanie, intymno&#347;&#263; i nami&#281;tno&#347;&#263;.<br />
<br />
Fazy zwi&#261;zku [edytuj]<br />
<br />
Poszczeg&#243;lne fazy zwi&#261;zku wg Sternberga[2]:<br />
<br />
1. Faza zakochania<br />
<br />
Zaczynaj&#261; rozwija&#263; si&#281; trzy sk&#322;adniki, przy czym najsilniej przybiera na sile nami&#281;tno&#347;&#263;. Pojawi&#261; si&#281; symptomy charakterystyczne dla mi&#322;o&#347;ci.<br />
<br />
2. Faza romantycznych pocz&#261;tk&#243;w<br />
<br />
Charakteryzuje si&#281; wzrostem intymno&#347;ci. Jest zazwyczaj kr&#243;tkotrwa&#322;a. Rozbudzeni nami&#281;tno&#347;ci&#261; partnerzy zaczynaj&#261; cz&#281;&#347;ciej si&#281; spotyka&#263;, rozmawia&#263; o sobie, lepiej si&#281; poznawa&#263;, efektem tego jest wzrost intymno&#347;ci. Pojawia si&#281; tak&#380;e decyzja co do utrzymania zwi&#261;zku i przechodzi on w faz&#281; trzeci&#261;.<br />
<br />
3. Faza zwi&#261;zku kompletnego<br />
<br />
Charakteryzuje si&#281; wyst&#281;powaniem wszystkich trzech sk&#322;adnik&#243;w. Wi&#261;&#380;e si&#281; to zazwyczaj z podj&#281;ciem decyzji o &#347;lubie, zamieszkaniu razem, a wi&#281;c decyzji co do trwania danego zwi&#261;zku. Jest to faza najbardziej zadowalaj&#261;ca dla partner&#243;w, a tak&#380;e najbardziej nasycona emocjami. Osi&#261;gaj&#261; oni najwy&#380;szy stopie&#324; intymno&#347;ci. Podobnie teraz ich zobowi&#261;zanie jest bardzo mocne. Koniec tej fazy jest jednoznaczny z nieuchronnym ko&#324;cem nami&#281;tno&#347;ci. Nag&#322;e os&#322;abni&#281;cie nami&#281;tno&#347;ci wyznacza wej&#347;cie w faz&#281; czwart&#261;.<br />
<br />
4. Faza zwi&#261;zku przyjacielskiego<br />
<br />
Jest pozbawiona sk&#322;adnika nami&#281;tno&#347;ci, kt&#243;ry je&#347;li by&#322; uto&#380;samiany z sam&#261; mi&#322;o&#347;ci&#261;, mo&#380;e oznacza&#263;, &#380;e w danym zwi&#261;zku mi&#322;o&#347;&#263; wypali&#322;a si&#281;. Dla wielu ludzi wej&#347;cie w faz&#281; zwi&#261;zku przyjacielskiego oznacza najbardziej satysfakcjonuj&#261;cy okres dla ich zwi&#261;zku. Uwzgl&#281;dniaj&#261;c fakt, &#380;e w fazie tej dominuje zaanga&#380;owanie, kt&#243;re jest zale&#380;ne od naszej woli, jak i intymno&#347;&#263;, kt&#243;ra tylko po cz&#281;&#347;ci tak&#380;e jest od niej zale&#380;na, mo&#380;emy stwierdzi&#263;, &#380;e przed&#322;u&#380;enie tej fazy jest zale&#380;ne od woli obojga partner&#243;w. Problemem mo&#380;e by&#263; dla nich podtrzymanie intymno&#347;ci na wysokim poziomie, a wi&#281;c wzajemne zaufanie, lubienie si&#281;, ch&#281;&#263; pomagania i otrzymywania pomocy. Je&#347;li nie uda si&#281; podtrzyma&#263; intymno&#347;ci, zwi&#261;zek przechodzi w ostatni&#261; z faz.<br />
<br />
5. Faza zwi&#261;zku pustego<br />
<br />
Charakteryzuje si&#281; jedynie zaanga&#380;owaniem, kt&#243;re jest jedynym sk&#322;adnikiem podtrzymuj&#261;cym go. Diada taka jest jedynie pozosta&#322;o&#347;ci&#261; po mi&#322;o&#347;ci, gdy&#380; opieraj&#261;c si&#281; na samym zaanga&#380;owaniu nale&#380;y si&#281; liczy&#263; z mo&#380;liwo&#347;ci&#261;, &#380;e kt&#243;ry&#347; z partner&#243;w zapragnie zmiany i zrezygnuje z dalszego trwania takiego zwi&#261;zku. Jest to faza, kt&#243;ra nie musi pojawi&#263; si&#281; w zwi&#261;zku, o ile partnerom uda si&#281; podtrzyma&#263; intymno&#347;&#263;. Jednak w momencie spadku intymno&#347;ci, zaanga&#380;owanie mo&#380;e r&#243;wnie&#380; podtrzymywa&#263; dany zwi&#261;zek z r&#243;wnie dobrym rezultatem. Je&#380;eli dochodzi do tej fazy najcz&#281;&#347;ciej zwi&#261;zek przechodzi w faz&#281; sz&#243;st&#261;.<br />
<br />
6. Rozpad zwi&#261;zku<br />
<br />
Model Ira Reiss<br />
<br />
Model ten[3] polega na za&#322;o&#380;eniu, &#380;e w procesie mi&#322;o&#347;ci poszczeg&#243;lne sk&#322;adniki wp&#322;ywaj&#261; na siebie wzajemnie w zale&#380;no&#347;ci od stopnia nasilenia pozosta&#322;ych komponent&#243;w. Ewolucja zwi&#261;zku jest metafor&#261; obrotu ko&#322;a.<br />
<br />
   1. Zrozumienie<br />
   2. Wzajemne uzale&#380;nienie<br />
   3. Ujawnienie siebie,<br />
   4. Spe&#322;nianie si&#281; osobowo&#347;ci i realizacja potrzeb<br />
<br />
Teoretyczny model mi&#322;o&#347;ci Johna Lee<br />
<br />
John Lee wyodr&#281;bni&#322; sze&#347;&#263; typ&#243;w mi&#322;o&#347;ci[4]. Jednostk&#281; mo&#380;e charakteryzowa&#263; b&#261;d&#378; jeden z typ&#243;w mi&#322;o&#347;ci, b&#261;d&#378; te&#380; mo&#380;e reprezentowa&#263; ich kombinacj&#281;. Lee wyr&#243;&#380;ni&#322; trzy typy podstawowe (pierwotne) i trzy pochodne (wt&#243;rne).<br />
<br />
Do podstawowych zaliczamy:<br />
<br />
    * storge<br />
<br />
Mi&#322;o&#347;&#263; zr&#243;wnowa&#380;ona, czu&#322;a, przyjacielska w kt&#243;rej partner&#243;w silnie &#322;&#261;czy intymno&#347;&#263; i za&#322;o&#380;enie, &#380;e bez wzgl&#281;du na wszystko zostan&#261; przyjaci&#243;&#322;mi. Intymno&#347;&#263; fizyczna pojawia si&#281; p&#243;&#378;niej i rzadko, je&#347;li wyst&#261;pi, staje si&#281; &#378;r&#243;d&#322;em rado&#347;ci. Mi&#322;o&#347;&#263; tego typu por&#243;wna&#263; mo&#380;na do mi&#322;o&#347;ci mi&#281;dzy rodze&#324;stwem. Najwa&#380;niejsze jest by by&#263; z partnerem duchowo i jako jego najlepszy przyjaciel. Dla tego typu mi&#322;o&#347;ci drobne przeszkody s&#261; do pokonania. Nawet czasowe roz&#322;&#261;ki nie stanowi&#261; dla niej problemu.<br />
<br />
    * eros<br />
<br />
Mi&#322;o&#347;&#263; eros jest odpowiednikiem mi&#322;o&#347;ci romantycznej. Charakterystyczne dla tego typu mi&#322;o&#347;ci jest zafascynowanie kochan&#261; osob&#261;. Osoby prezentuj&#261;ce ten typ wierz&#261; w mi&#322;o&#347;&#263; od pierwszego wejrzenia i jest to wr&#281;cz po&#380;&#261;dane by w taki w&#322;a&#347;nie spos&#243;b zakocha&#263; si&#281; i stworzy&#263; zwi&#261;zek doskona&#322;y, w kt&#243;rym mi&#322;o&#347;&#263; b&#281;dzie wieczna. Partnerzy pragn&#261; by&#263; do siebie podobni, jak najwi&#281;cej czynno&#347;ci wykonywa&#263; wsp&#243;lnie. Charakterystyczny te&#380; jest silny poci&#261;g fizyczny, dlatego te&#380; do&#347;&#263; wcze&#347;nie uwzgl&#281;dniany jest element seksualno&#347;ci. Partnerom zale&#380;y na tym, by drugiej osobie dostarcza&#263; jak najwi&#281;kszej ilo&#347;ci przyjemno&#347;ci, w tym tak&#380;e w sferze seksu.<br />
<br />
    * ludus<br />
<br />
Ludus traktuje mi&#322;o&#347;&#263; jako zabaw&#281;. W grze tej polega g&#322;&#243;wnie na tym by zwyci&#281;&#380;y&#263;, a wi&#281;c wykaza&#263; si&#281; wi&#281;kszymi zdolno&#347;ciami, dowie&#347;&#263; swej wy&#380;szo&#347;ci nad partnerem. Seks w takim zwi&#261;zku, to forma zaspokojenia jedynie w&#322;asnych przyjemno&#347;ci. Je&#347;li w sferze seksualnej wyst&#261;pi&#261; jakie&#347; problemy, to zamiast stara&#263; si&#281; je rozwi&#261;za&#263;, przedstawiciele tego typu mi&#322;o&#347;ci poszukaj&#261; raczej nowego partnera. W wyra&#380;aniu ludus nierzadko obserwuje si&#281; koncentracj&#281; na w&#322;asnej osobie.<br />
<br />
Typy te &#322;&#261;cz&#261; si&#281; z sob&#261; i tworz&#261;:<br />
<br />
    * mani&#281; (jako kombinacj&#281; eros i ludus),<br />
<br />
Mi&#322;o&#347;&#263; maniakalna jest intensywna i obsesyjna, cz&#281;sto my&#347;l o partnerze jest przyczyn&#261; ci&#261;g&#322;ego l&#281;ku przed jego utrat&#261;. Polega na sta&#322;ej potrzebie podtrzymywania uczu&#263; i uwagi przez partner&#243;w, a tak&#380;e nieustannego rozpraszania w&#261;tpliwo&#347;ci co do wierno&#347;ci i zaanga&#380;owania.<br />
<br />
    * pragm&#281; (ludus i storge),<br />
<br />
Pragma to mi&#322;o&#347;&#263; praktyczna. Przedstawiciele tego typu inwestuj&#261; w mi&#322;o&#347;&#263;. Jest to dla nich kalkulacja zysk&#243;w i strat jakie mog&#261; osi&#261;gn&#261;&#263; anga&#380;uj&#261;c si&#281; w dany zwi&#261;zek. Zwi&#261;zek jest mo&#380;liwy tylko z partnerem, kt&#243;ry odpowiada tak kochaj&#261;cym osobom ze wzgl&#281;du na pochodzenie i warunki &#380;yciowe.<br />
<br />
    * agape (eros i storge).<br />
<br />
Mi&#322;o&#347;&#263; agape jest mi&#322;o&#347;ci&#261; ofiarn&#261;, pe&#322;n&#261; po&#347;wi&#281;cenia i troski o drug&#261; osob&#281;. W mi&#322;o&#347;ci tej &#322;atwo zapomina si&#281; o sobie my&#347;l&#261;c o szcz&#281;&#347;ciu partnera. Jest to moralny idea&#322; mi&#322;o&#347;ci w etyce chrze&#347;cija&#324;skiej jak i innych religii. Oznacza trosk&#281; o osob&#281; kochan&#261; bez oczekiwania czegokolwiek w zamian.<br />
<br />
Badania Lee wykaza&#322;y, &#380;e do mi&#322;o&#347;ci pragmatycznej i storgicznej bardziej sk&#322;onne s&#261; kobiety ni&#380; m&#281;&#380;czy&#378;ni, kt&#243;rzy z kolei manifestuj&#261; styl erotyczny i ludyczny.<br />
<br />
Lee por&#243;wnywa&#322; te sze&#347;&#263; typ&#243;w mi&#322;o&#347;ci z palet&#261; barw: "Tak jak wszystkie kolory pochodz&#261; od trzech podstawowych, tak wszystkie style mi&#322;o&#347;ci dadz&#261; si&#281; wyprowadzi&#263; z trzech podstawowych styl&#243;w".<br />
<br />
Koncepcja Bardisa<br />
<br />
Bardis zak&#322;ada istnienie trzech rodzaj&#243;w potrzeb[5]:<br />
<br />
    * potrzeby fizyczne<br />
    * potrzeby psychologiczne<br />
    * potrzeby spo&#322;eczne<br />
<br />
Gdy partnerzy zaspokajaj&#261; swoje potrzeby w r&#243;wnej mierze i na wysokim poziomie mi&#322;o&#347;&#263; jest kompletna. Gdy potrzeby zaspokajane s&#261; na niskim poziomie, b&#261;d&#378; tylko niekt&#243;re z nich, mi&#322;o&#347;&#263; jest niepe&#322;na.<br />
<br />
Uwzgl&#281;dniaj&#261;c si&#322;&#281; zaspokajania okre&#347;lonych potrzeb, Bardis podzieli&#322; mi&#322;o&#347;&#263; na trzy typy:<br />
<br />
    * typ Orfeusza i Eurydyki<br />
<br />
Potrzeby fizyczne, psychologiczne i spo&#322;eczne s&#261; dostrzegane przez ka&#380;dego z partner&#243;w i zaspokajane na r&#243;wnym, zadowalaj&#261;cym poziomie. Jest to mi&#322;o&#347;&#263; silna, daj&#261;ca satysfakcj&#281; obu stronom.<br />
<br />
    * typ Zeusa<br />
<br />
To mi&#322;o&#347;&#263; niepe&#322;na. Charakteryzuje si&#281; przecenianiem potrzeb fizycznych przez jednego lub obydwoje partner&#243;w z r&#243;wnoczesnym niedocenianiem potrzeb niefizycznych.<br />
<br />
    * typ Penelopy<br />
<br />
Mi&#322;o&#347;&#263; Penelopy jest r&#243;wnie&#380; odmian&#261; mi&#322;o&#347;ci niepe&#322;nej. Nadmiernie cenione s&#261; potrzeby niefizyczne, za&#347; niedoceniane zostaj&#261; potrzeby fizyczne.<br />
<br />
Uj&#281;cie Ericha Fromma<br />
<br />
Erich Fromm uwa&#380;a&#322;[6], &#380;e mi&#322;o&#347;&#263; jest sztuk&#261;. Aby nauczy&#263; si&#281; kocha&#263;, cz&#322;owiek musi post&#281;powa&#263; z mi&#322;o&#347;ci&#261; tak, jak z ka&#380;dym innym rodzajem sztuki, jak na przyk&#322;ad z malarstwem czy muzyk&#261;. Najpierw powinien opanowa&#263; teori&#281;, a p&#243;&#378;niej zaj&#261;&#263; si&#281; cz&#281;&#347;ci&#261; praktyczn&#261;.<br />
<br />
Mi&#322;o&#347;&#263; jest aktywn&#261; si&#322;&#261; drzemi&#261;c&#261; w cz&#322;owieku. Trzeba wi&#281;c nauczy&#263; si&#281; j&#261; wyzwala&#263;, a osi&#261;gn&#261;&#263; to mo&#380;na przez dzia&#322;anie. Nie jest mi&#322;o&#347;ci&#261; branie, bycie kochanym; prawdziwa, dojrza&#322;a mi&#322;o&#347;&#263; polega na obdarzaniu ni&#261; innych, co jest r&#243;wnoznaczne z czynnym aktem dawania innym siebie samego.<br />
<br />
Przez czynn&#261;, dojrza&#322;&#261; mi&#322;o&#347;&#263; Fromm rozumia&#322;:<br />
<br />
    * Dawanie siebie innym; gdy wi&#281;cej rado&#347;ci czerpie si&#281; z dawania ni&#380; brania.<br />
    * Gdy drugi cz&#322;owiek, obdarzany uczuciem, budzi g&#322;&#281;bokie i &#380;ywe zainteresowanie; zachowaniem powinna kierowa&#263; troska o dobro tej osoby.<br />
    * Odpowiedzialno&#347;&#263; za zaspokajanie potrzeb osoby kochanej, w tym g&#322;&#243;wnie potrzeb psychicznych.<br />
    * Poszanowanie dla odmienno&#347;ci drugiego cz&#322;owieka, pozwalanie na rozw&#243;j jego indywidualno&#347;ci.<br />
    * Staranie, by jak najlepiej pozna&#263; osob&#281; kochan&#261;.<br />
<br />
Fromm wyr&#243;&#380;ni&#322; mi&#322;o&#347;&#263; bratersk&#261;, matczyn&#261;, mi&#322;o&#347;&#263; samego siebie, mi&#322;o&#347;&#263; Boga i mi&#322;o&#347;&#263; erotyczn&#261;. Przez t&#261; ostatni&#261; rozumia&#322; mi&#322;o&#347;&#263; opart&#261; na zespoleniu z drugim cz&#322;owiekiem jako nie tylko uczucie, ale te&#380; decyzje, obietnice. Na mi&#322;o&#347;&#263; erotyczn&#261; sk&#322;ada si&#281; zakochanie i czynnik &#347;wiadomy, a wi&#281;c decyzja, by by&#263; z drug&#261; osob&#261;, po&#347;wi&#281;ca&#263; jej uwag&#281; i trosk&#281;.<br />
<br />
Zakochanie<br />
<br />
     Osobny artyku&#322;: Zakochanie.<br />
<br />
Zakochanie to stan osoby zakochanej, czuj&#261;cej mi&#322;o&#347;&#263;.<br />
<br />
Charakteryzuje si&#281; obsesyjnymi my&#347;lami o tej osobie, pragnieniem przebywania z ni&#261;. W przypadku niedost&#281;pno&#347;ci obiektu mi&#322;o&#347;ci osoba zakochana cierpi.<br />
<br />
Stan zakochania wi&#261;&#380;e si&#281; z podwy&#380;szonym poziomem fenyloetyloaminy (PEA) i dopaminy, powstaniem nowych p&#281;tli neuronalnych oraz reakcjami fizjologicznymi na osob&#281;, w kt&#243;rej jeste&#347;my zakochani takimi jak pocenie si&#281; d&#322;oni, przy&#347;pieszone bicie serca (wynik dzia&#322;ania adrenaliny). Te same reakcje wywo&#322;uje strach i stres. W nieco ponad po&#322;owie przypadk&#243;w poziomy hormon&#243;w wracaj&#261; do normy w ci&#261;gu 3-8 lat (cho&#263; mog&#261; r&#243;wnie&#380; wcze&#347;niej) od momentu podwy&#380;szenia. W pozosta&#322;ych przypadkach pojawia si&#281; nowy stan r&#243;wnowagi, za kt&#243;ry odpowiada oksytocyna, wazopresyna i serotonina, a kt&#243;ry mo&#380;na okre&#347;li&#263; jako przywi&#261;zanie.<br />
<br />
Ponadto:<br />
<br />
    * testosteron odpowiada u obydwu p&#322;ci za po&#380;&#261;danie seksualne,<br />
    * dopamina odpowiada u obydwu p&#322;ci za "uskrzydlenie",<br />
    * oksytocyna u kobiet odpowiada za uczucia blisko&#347;ci i przywi&#261;zania - jest ona wydzielana m.in. w trakcie orgazmu, przy porodzie, przy karmieniu piersi&#261;,<br />
    * wazopresyna odpowiada za blisko&#347;&#263; i przywi&#261;zanie u m&#281;&#380;czyzn.<br />
<br />
Emocje i uczucia<br />
<br />
    * cierpienie<br />
    * gniew<br />
    * l&#281;k<br />
    * mi&#322;o&#347;&#263;<br />
    * nadzieja<br />
    * nienawi&#347;&#263;<br />
    * nuda<br />
    * poczucie krzywdy<br />
    * poczucie winy<br />
    * pogarda<br />
    * rado&#347;&#263;<br />
    * smutek<br />
    * strach<br />
    * szcz&#281;&#347;cie<br />
    * wstr&#281;t<br />
    * wstyd<br />
    * zakochanie<br />
    * zawi&#347;&#263;<br />
    * zazdro&#347;&#263;<br />
    * z&#322;o&#347;&#263;<br />
    * &#380;al<br />
<br />
Artyku&#322; zosta&#322; pobrany z Wikipedii]]></description>
		<pubDate>Sat, 25 Apr 2009 01:07:18 +0000</pubDate>
		<guid>http://www.psychocafe.pl/topic/1215-opis-emocji-uczu/</guid>
	</item>
	<item>
		<title>Moje smutne opowiadanie</title>
		<link>http://www.psychocafe.pl/topic/578-moje-smutne-opowiadanie/</link>
		<description><![CDATA[Moja pierwsza prawdziwa mi&#322;o&#347;&#263; zacz&#281;&#322;a si&#281; w 2004 roku tu&#380; przed wakacjami,oboje chodzili&#347;my do tej samej klasy  nienawidzili&#347;my si&#281;,w 2 gimnazjum co&#347; zacz&#281;&#322;o si&#281; dzia&#263; to by&#322; koniec drugiej klasy,zostali&#347;my przyjaci&#243;&#322;mi,wsz&#281;dzie razem przesiadywanie pod klatk&#261; na &#322;awce patrzenie w gwiazdy jego wyznania mi&#322;o&#347;ci i proszenie o "chodzenie" 2 razy dawa&#322;am mu kosza a&#380; pewnego majowego wieczora zgodzi&#322;am si&#281;  z nim by&#263;...By&#322;o pi&#281;knie do czasu wyjecha&#322;am na 2 tygodnie nad morze pozna&#322;am ch&#322;opaka kt&#243;ry by&#322; do&#347;&#263; straszy ode mnie ja 16 on 21...zacz&#281;li&#347;my si&#281; spotyka&#263;...on chcia&#322; ze mn&#261; by&#263; przez te 2 tygodnie dop&#243;ki nie wyjad&#281; zgodzi&#322;am si&#281; pod wp&#322;ywem chwili ,to by&#322;o oko&#322;o 3 w nocy oko&#322;o 10 rano napisa&#322;am mu smsa &#380;e niestety nic  z tego i wycofa&#322;am si&#281; z tej umowy...Jednak m&#243;j ukochany stwierdzi&#322; &#380;e to zdrada i chcia&#322; zerwa&#263; jednak zbyt mocno mnie kocha&#322; by da&#263; mi odej&#347;&#263;...Przyjecha&#322;am z nad morza by&#322;o wspaniale zn&#243;w do czasu...pierwsze k&#322;&#243;tnie rzucanie obr&#261;czkami nienawistne spojrzenia itp...W ko&#324;cu pojawi&#322; si&#281; "pierwszy raz" nie bola&#322;o nie by&#322;o te&#380; fajnie nie krwawi&#322;am...By&#322;o nijak...nie czu&#322;am mi&#322;o&#347;ci...w 2006 roku pojawi&#322;a si&#281; moja przyjaci&#243;&#322;ka o rok m&#322;odsza ja mia&#322;am ju&#380; wtedy 17 ona 16 by&#322;y&#347;my przyjaci&#243;&#322;kami od podstaw&#243;wki...lecz kontakt si&#281; urwa&#322; po wyj&#347;ciu z gimnazjum...tzn gdy ja sko&#324;czy&#322;am szko&#322;&#281; urwa&#322; si&#281; kontakt...to by&#322;o lato wi&#281;c um&#243;wi&#322;y&#347;my si&#281; na basem a potem razem z moim ch&#322;opakiem nad wod&#281;...Widzia&#322;am &#380;e nie m&#243;g&#322; oderwa&#263; od niej wzroku i bardziej go ci&#261;gn&#281;&#322;o do niej ni&#380; do mnie...Zarzuci&#322; mi pewnego razu &#380;e ja go wog&#243;le nie s&#322;ucham i on ze mn&#261; nie mo&#380;e si&#281; po&#347;mia&#263; powyg&#322;upia&#263; i pogada&#263; ze mn&#261;,a ja mu codziennie t&#322;uk&#322;am do &#322;ba &#380;e je&#347;li b&#281;dzie chcia&#322; niech powie a ja go wys&#322;ucham i mo&#380;e ze mn&#261; pogada&#263; &#347;mia&#263; si&#281; wyg&#322;upia&#263;...Potem pojechali&#347;my razem nad morze 2 tygodnie mort&#281;gi by&#322;o okropnie k&#322;&#243;tnie zgrzyty on zafascynowany w siostrzenicy ch&#322;opaka mojej ciotki...przyjechali&#347;my zacz&#281;&#322;a si&#281; szko&#322;a jego matka urodzi&#322;a 3 dziecko jego drugi brat (ka&#380;dy jest z innego ojca) i nowy m&#261;&#380; wi&#281;c on musia&#322; si&#281; zajmowa&#263; ca&#322;ym domem i bra&#263;mi wi&#281;c nie mia&#322; zbyt du&#380;o czasu dla mnie...Zacz&#281;&#322;y si&#281; czwartkowe wypady do baru na karaoke ja moja przyjaci&#243;&#322;ka on i reszta paczki,zalewa&#322;am swoje smutki alkoholem nie mog&#322;am patrze&#263; na to jak on mizdrzy si&#281; z ni&#261; po kontach robi&#322;am awantury mu &#380;e mnie zdradza zaprzecza&#322; k&#322;&#243;ci&#322; si&#281; ona k&#322;ama&#322;a w &#380;ywe oczy...a&#380; nast&#261;pi&#322; koniec...On przyszed&#322; pewnego dnia lutego 2007 roku powiedzia&#322; &#380;e zrywa ze mn&#261; bo kocha moj&#261; przyjaci&#243;&#322;k&#281; bo to ona jest jego szcz&#281;&#347;ciem itp...jednak zosta&#322;...nie na d&#322;ugo by&#322;y walentynki przyszed&#322; da&#322; mi prezent i szepn&#261;&#322;"to b&#281;dzie Tw&#243;j najlepszy sex w &#380;yciu"nie by&#322; brutalnie mnie wykorzysta&#322;...krzywdzi&#322; mnie przez ca&#322;y zwi&#261;zek zar&#243;wno seksem jak i obra&#380;aniem mnie wyzwiskami itp...Zerwa&#322; 3 dni po walentynkach...powiedzia&#322; wtedy &#380;e nie kocha&#322; mnie ju&#380; od roku a by&#322; ze mn&#261; bo to tylko przyzwyczajenie by&#322;o a ponadto nie wybaczy&#322; mi nigdy "niby"zdrady...by&#322;am z nim 2 lata i 9 miesi&#281;cy dok&#322;adnie...gdy powiedzi&#322;a&#322;am mu &#380;e mog&#281; by&#263; w ci&#261;&#380;y bo spali&#347;my bez zabezpieczenia powiedzia&#322; mi &#380;e to nie jego dziecko &#380;e chce go wrobi&#263; w bachora...jednak na szcz&#281;&#347;cie nie by&#322;&#261;m...pociesza&#322; mnie m&#243;j przyjaciel jego by&#322;y przyjaciel kumpel z klasy...czu&#322;y mi&#322;y dawa&#322; mi trosk&#281; ju&#380; 2 tygodnie po zerwaniu z tamtym by&#322;am w nowym zwi&#261;zku kt&#243;ry wydawa&#322;o mi si&#281; &#380;e by&#322; szcz&#281;&#347;liwy on pantofel robi&#322; wszystjo co kaza&#322;am s&#322;ucha&#322; mnie sp&#281;&#322;nia&#322; moje zachcianki...k&#322;otnie by&#322;y ale niewielkie... jednak by&#322;o co&#347; niepokoj&#261;cego...dawa&#322; mi poczucie bezpiecze&#324;stwa i nie by&#322;&#261;m sama...po 5 miesi&#261;cach uroczej sielanki on stwierdzi&#322; &#380;e jego mi&#322;o&#347;&#263; si&#281; wypala(kocha&#322; mnie ju&#380; wcze&#347;niej przez rok) i &#380;e nie chce by&#263; ze mn&#261; bo s&#261; k&#322;otnie itp obieca&#322;am &#380;e si&#281; zmienie...da&#322; mi 2 tygodnie na zmian&#281;...zmieni&#322;am, si&#281;...by&#322;o podejrzenie &#380;e mog&#281; by&#263; w ci&#261;&#380;y zaakceptowa&#322; to...2 tygodnie r&#243;wno co do terminu powiedzia&#322; &#380;e nadal mnie kocha itp...zaraz po tym okza&#322;o si&#281; &#380;e to nie ci&#261;&#380;&#261;...lekarz postawi&#322; b&#322;&#281;dn&#261; diagnoze...2 tygodnie po tym zerwa&#322; ze mn&#261; m&#243;wi&#261;c &#380;e by&#322; ze mn&#261; tylko dlatego bo mog&#322;am by&#263; w ci&#261;&#380;y ponadto nie pasujemy do siebie bo ja kocham zwierz&#281;ta  a on nie...i tu nast&#261;pi&#322; koniec mego istnienia...lata&#322;am za nim kolejne 2 tygdonie a&#380; zacz&#281;&#322;am umawia&#263; si&#281; z innymi i pogodzi&#322;am si&#281; ze strat&#261;...w tym czasie cie&#322;am si&#281; mia&#322;am terpai&#281; u psychologa teraz gdy ogl&#261;da&#322;am wyniki wysz&#322;o mi &#380;e mia&#322;am za&#322;&#261;manie nerwowe psychiczne siln&#261; depresje napady l&#281;k&#243;w nerwic&#281;...by&#322;am z nim jakie&#347; nieca&#322;e 6miesi&#281;cy...2 miesi&#261;ce docchodzi&#322;am do siebie...m&#243;j kolega z kt&#243;rym kr&#281;ci&#322;am w pa&#378;dzieniku 2007 roku pozna&#322; mnie z przyajcielem Rafa&#322;em...poszli&#347;my do niego na dom&#243;wk&#281; by&#322;o &#347;wietnie zaproponowa&#322; wyj&#347;cie na dyskoteke na nast&#281;pny dzie&#324; mia&#322; stawia&#263; zgodzi&#322;&#261;m si&#281; poszli&#347;my by&#322;o cudmownie romantycznie oon wspania&#322;y idea&#322; wprost anio&#322;...ppwoedzia&#322; &#380;e chce ze mn&#261; by&#263;...odp&#322;yn&#281;&#322;am wybieg&#322;&#261;m do ubikacji i przerycza&#322;am kilka dobrych godzin wystraszy&#322;&#261;m si&#281;...p&#243;&#378;niej si&#281; umawiali&#347;my a&#380; da&#322;am mu kosza twierdz&#261;c &#380;e to sie nie uda bo on jest du&#380;o straszy ja 18 on 25 posz&#322;am do szpitala na operacj&#281; kolana(przez mojego by&#322;ego poniewarz spowodowa&#322; wypadek gdy jechali&#347;my na motorze ca&#322;y motor spad&#322; mi lew&#261; nog&#281; mia&#322;am poparzenie 3 stopnia)po operacji zn&#243;w spotkania a&#380; wko&#324;cu swteidzri&#322;am &#380;e nie mog&#281; bez niego &#380;y&#263; i powiedzia&#322;am mu 7 listopada 2007 roku zostali&#347;my par&#261; kt&#243;r&#261; jeste&#347;my do dzi&#347; oboje du&#380;o przeszli&#347;my ale dzi&#281;ki niemu &#380;yj&#281; i jestem szcz&#281;&#347;liwa..Kochamy si&#281; to jest ta pierwsza prawdziwa mi&#322;o&#347;&#263; kt&#243;ra wybacza wszystko...ja mam ju&#380; 19 on 26 ale to nam nie przeszkadza i szczerze mi nigdy nie przeszkadza&#322;o,m&#243;j ukochany narzeczony jest idea&#322;em najczulsz&#261; naukocha&#324;sz&#261; sob&#261; jak&#261; w &#380;yciu pozna&#322;am...Dzi&#281;kuj&#281; za wsy&#322;uchanie mnie wko&#324;cu mog&#322;am to z siebie wydusi&#263;...]]></description>
		<pubDate>Sat, 24 Jan 2009 23:06:11 +0000</pubDate>
		<guid>http://www.psychocafe.pl/topic/578-moje-smutne-opowiadanie/</guid>
	</item>
	<item>
		<title>Kamienie</title>
		<link>http://www.psychocafe.pl/topic/323-kamienie/</link>
		<description><![CDATA[KAMIENIE<br />
Profesor filozofii stan&#261;&#322; przed swymi studentami i po&#322;o&#380;y&#322; przed sob&#261; kilka przedmiot&#243;w. Kiedy zacz&#281;&#322;y si&#281; zaj&#281;cia, wzi&#261;&#322; spory s&#322;oik po majonezie i wype&#322;ni&#322; go po brzeg du&#380;ymi kamieniami. Potem zapyta&#322; student&#243;w, czy ich zdaniem s&#322;&#243;j jest pe&#322;ny, oni za&#347; potwierdzili.<br />
Wtedy profesor wzi&#261;&#322; pude&#322;ko &#380;wiru, wsypa&#322; do s&#322;oika i lekko potrz&#261;sn&#261;&#322;. &#379;wir oczywi&#347;cie stoczy&#322; si&#281; w woln&#261; przestrze&#324; mi&#281;dzy kamieniami. Profesor ponownie zapyta&#322; student&#243;w, czy s&#322;oik jest pe&#322;ny, a oni ze &#347;miechem przytakn&#281;li.<br />
Profesor wzi&#261;&#322; pude&#322;ko piasku i wsypa&#322; go, potrz&#261;saj&#261;c s&#322;ojem. W ten spos&#243;b piasek wype&#322;ni&#322; pozosta&#322;&#261; jeszcze woln&#261; przestrze&#324;.<br />
Profesor powiedzia&#322;:<br />
- Chcia&#322;bym, by&#347;cie wiedzieli, &#380;e ten s&#322;&#243;j jest jak Wasze &#380;ycie. Kamienie - to wa&#380;ne rzeczy w &#380;yciu: Wasza rodzina, Wasz partner, Wasze dzieci, Wasze zdrowie. Gdyby nie by&#322;o wszystkiego innego, Wasze &#380;ycie i tak by&#322;oby wype&#322;nione.<br />
&#379;wir - to inne, mniej wa&#380;ne rzeczy: pieni&#261;dze, mieszkanie albo auto.<br />
Piasek symbolizuje ca&#322;kiem drobne rzeczy w &#380;yciu, w tym Wasz&#261; prac&#281;.<br />
Je&#347;li nie w&#322;o&#380;ymy kamieni jako pierwszych, p&#243;&#378;niej nie b&#281;dzie to mo&#380;liwe. Je&#380;eli najpierw nape&#322;nicie s&#322;&#243;j piaskiem, nie b&#281;dzie ju&#380; miejsca na &#380;wir, a tym bardziej na kamienie.<br />
Tak jest te&#380; w &#380;yciu: Je&#347;li po&#347;wi&#281;cicie ca&#322;&#261; Wasz&#261; energi&#281; na drobne rzeczy (np. prac&#281;), nie b&#281;dziecie jej mieli na rzeczy istotne. Dlatego wa&#380;ne jest, by zada&#263; sobie pytanie: co stanowi kamienie w moim &#380;yciu? Nast&#281;pnie w&#322;o&#380;y&#263; je jako pierwsze do s&#322;oja i dba&#263; o nie. Zostanie Wam jeszcze do&#347;&#263; czasu na prac&#281;, dom, zabaw&#281; itd.<br />
Zwa&#380;ajcie przede wszystkim na kamienie - one s&#261; tym, co si&#281; naprawd&#281; liczy. Reszta to piasek.<br />
Autor nieznany]]></description>
		<pubDate>Thu, 17 Jul 2008 07:09:14 +0000</pubDate>
		<guid>http://www.psychocafe.pl/topic/323-kamienie/</guid>
	</item>
	<item>
		<title><![CDATA[Samotno&#347;&#263;]]></title>
		<link>http://www.psychocafe.pl/topic/314-samotno/</link>
		<description><![CDATA[Zaczyna przera&#380;a&#263; mnie samotno&#347;&#263;, doskwiera mi samotno&#347;&#263;, bo w ko&#324;cu lat nie ubywa, a potrzeba blisko&#347;ci i stabilno&#347;ci jest z dnia na dzie&#324; coraz wi&#281;ksza... Czasami dziwnie si&#281; czuj&#281; jak patrz&#281; na nowe pokolenie 19-20 latk&#243;w.. czuje si&#281; wtedy staro, czuje jak "gumka" wyciera moje istnienie, smutno mi, &#380;e moja m&#322;odo&#347;&#263; mija i ju&#380; nie jestem male&#324;k&#261;, beztrosk&#261; dziewczynk&#261;.... Zastanawiam si&#281; czasami kim ja w og&#243;le jestem? Jak mam postrzega&#263; &#347;wiat? Co jest dobre, a co z&#322;e? Kierowa&#263; si&#281; rozumem w &#380;yciu czy sercem? Na podstawie jakiej filozofii mam budowa&#263; swe &#380;ycie osobiste??? Nie wiem! Po prostu nie wiem! Nie mog&#281; przecie&#380; rozp&#322;aka&#263; si&#281; jak ma&#322;a dziewczynka i tupa&#263; nogami... &#380;e nie takiego &#380;ycia chcia&#322;am, nie tego oczekiwa&#322;am....]]></description>
		<pubDate>Wed, 09 Jul 2008 21:44:47 +0000</pubDate>
		<guid>http://www.psychocafe.pl/topic/314-samotno/</guid>
	</item>
	<item>
		<title>pseudoautorytet - nauczyciel</title>
		<link>http://www.psychocafe.pl/topic/296-pseudoautorytet-nauczyciel/</link>
		<description><![CDATA[Zaczn&#281; jak moja babcia  <img src='http://www.psychocafe.pl/public/style_emoticons/default/biggrin_mini.gif' class='bbc_emoticon' alt=':szczerzaczek:' /> ....<br />
.....Za moich czas&#243;w uczniowie szanowali nauczycieli, bo wiedzieli, &#380;e w szkole panuje ostra dyscyplina(nauczyciel m&#243;g&#322; krzykn&#261;c, walnac linijka po &#322;apch itp.). Nawet nie do pomy&#347;lenia by&#322;o to co np. teraz w szko&#322;ach si&#281; dzieje, czyli  gn&#281;bienie nauczycieli, zastraszanie, rzucanie na lekcji w nauczyciela papierkami i innymi rzeczami, rozbieranie si&#281; przed nauczycielem i  udawanie stosunku p&#322;ciowego( co&#347; takiego by&#322;o nawet w tv pokazane z nagrania, kt&#243;re uczniowie zrobili kom&#243;rk&#261;), plucie na lekcji itp. itd. W dzisiejszych czasach to nauczyciele boj&#261; si&#281; uczni&#243;w i  nawet zdarza si&#281;, &#380;e jak dany ucze&#324; nie zas&#322;u&#380;y na lepsza ocen&#281; tylko na jedynke to i tak mu tej jedynki nie dadz&#261;, bo si&#281; boj&#261; zemsty.<br />
Dyrekcja czesto ukrywa problem agresji w szko&#322;ach, a nauczyciele siedz&#261; cicho, aby  owej dyrekcji si&#281; nie nara&#380;ac.<br />
Wszyscy skupiaj&#261; si&#281; tylko na prawach ucznia, ale nie widz&#261; jakie s&#261; tego konsekwencje. Na ucznia to ju&#380; g&#322;osu ponie&#347;c nie mo&#380;na, bo zaraz powie rodzicom, a rodzice dadz&#261; spraw&#281; do s&#261;du o psychiczne zn&#281;canie si&#281;.<br />
Dla mnie to paranoja. Przez takie co&#347; spada poziom wiedzy uczni&#243;w, szko&#322;a nie stanowi ju&#380; &#380;adnego elementu w procesie wychowania jednostki tak jak to by&#322;o kiedy&#347;.<br />
Na klas&#243;wkach uczniowie wypisuj&#261; wulgarne teksty kierowane do nauczycieli, lub robi&#261; sobie jaja rysuj&#261;c np. postaci z gier komputerowych(widzia&#322;am na w&#322;asne oczy).<br />
I jaka ich za to kara spotyka? Co najwy&#380;ej jedynka. Dawniej za takie co&#347; to ucze&#324; m&#243;g&#322; byc nawet ze szko&#322;y wywalony. Mia&#322; z miejsca obni&#380;one zachowanie do nagannego , kt&#243;re musia&#322; poprawic, bo inaczej nie przeszed&#322;by do nast&#281;pnej klasy.<br />
Musia&#322; przeprosic nauczyciela w obecno&#347;ci ca&#322;ej klasy i dyrektora, a teraz? Najch&#281;tniej to wszyscy pog&#322;askaliby po g&#322;&#243;wce takiego delikwenta. Ochrona z ka&#380;dej strony.<br />
Dlaczego np. w szko&#322;ach prowadzonych przez siostry zakonne jako&#347; jest dyscyplina(nie mo&#380;na si&#281; malowac za ostro, chodzic wyzywaj&#261;co ubranym(s&#261; mundurki) czy te&#380; z kolczykami w ca&#322;ej twarzy) i dzieci uczy si&#281; nie tylko wiedzy z poszczeg&#243;lnych przedmiot&#243;w, ale te&#380; szacunku do drugiego cz&#322;owieka, systematyczno&#347;ci, punktualno&#347;ci itp. Dlaczego nie mo&#380;na tego wprowadzic w innych szko&#322;ach tak jak kiedy&#347; by&#322;o? Dlaczego rodzicom tak bardzo zale&#380;y na tym, aby ich dzieci wyrasta&#322;y na zwierz&#281;ta?<br />
Dziwny jest ten &#347;wiat  :zastanawienie:]]></description>
		<pubDate>Thu, 19 Jun 2008 08:11:52 +0000</pubDate>
		<guid>http://www.psychocafe.pl/topic/296-pseudoautorytet-nauczyciel/</guid>
	</item>
	<item>
		<title><![CDATA[Tak z ciekawo&#347;ci..]]></title>
		<link>http://www.psychocafe.pl/topic/295-tak-z-ciekawoci/</link>
		<description><![CDATA[Jak Wy znale&#378;li&#347;cie swoj&#261; prac&#281;? Ile Wam to czasu zaj&#281;&#322;o? Czy kto&#347; Wam w tym pomaga&#322;, z&#322;atwia&#322;, wstawi&#322; si&#281; za Wami itp.?]]></description>
		<pubDate>Thu, 19 Jun 2008 07:40:44 +0000</pubDate>
		<guid>http://www.psychocafe.pl/topic/295-tak-z-ciekawoci/</guid>
	</item>
	<item>
		<title><![CDATA[Co nas kszta&#322;tuje ?]]></title>
		<link>http://www.psychocafe.pl/topic/289-co-nas-ksztatuje/</link>
		<description><![CDATA[Co nas kszta&#322;tuje, czy idziemy dobr&#261; drog&#261; ?, czy serce nam m&#243;wi &#380;e jeste&#347;my sob&#261; - czy mo&#380;e udajemy ?, czy przyznamy si&#281; przed sob&#261; do takich prawd ?<br />
<br />
Co nas kszta&#322;tuje, Wychowanie ?, je&#347;li tak to w ilu procentach przek&#322;ada si&#281; na to kim obecnie jeste&#347;my i jak my&#347;limy ?, W ilu procentach kszta&#322;tuj&#261; nas sytuacje napotkane w &#380;yciu ?, Jak bardzo ma to wszystko wp&#322;yw na to, kim jeste&#347;my ?<br />
<br />
Czy mo&#380;liwe jest sta&#263; si&#281; tym kim chcieli by&#347;my by&#263;, je&#347;li tak to jak i od czego zacz&#261;&#263; ?<br />
<br />
<br />
W&#261;tek mo&#380;e wyda&#263; si&#281; dziwny <img src='http://www.psychocafe.pl/public/style_emoticons/default/smile.gif' class='bbc_emoticon' alt=':)' />, ale mia&#322;em nieodpart&#261; ch&#281;&#263; pozna&#263; wasze opinie na ten temat...]]></description>
		<pubDate>Sat, 14 Jun 2008 23:55:47 +0000</pubDate>
		<guid>http://www.psychocafe.pl/topic/289-co-nas-ksztatuje/</guid>
	</item>
	<item>
		<title>Pupilek szefowej</title>
		<link>http://www.psychocafe.pl/topic/260-pupilek-szefowej/</link>
		<description><![CDATA[Moja kole&#380;anka pracuje  w galerii na du&#380;ym stoisku z markowymi cichami. W sumie pracuj&#261; tam 4 dziewczyny(po dwie na ka&#380;dym dziale - m&#281;skim i damskim). Szefowa ma upatrzon&#261; jedn&#261; z nich i traktuje j&#261; zawsze ulgowo. Nawet mo&#380;e powiedziec, ze tak jakby si&#281; skumplowa&#322;y. Nie by&#322;oby w niczym problemu, gdyby nie fakt, &#380;e ten pupilek gn&#281;bi trzy pozosta&#322;e pracownice. Sama praktycznie nic nie robi, bo uwa&#380;a, &#380;e ma taryf&#281; ulgow&#261; i jeszcze dodatkowo opierdziela pozosta&#322;e dziewczyny. Raz ju&#380; zg&#322;asza&#322;y spraw&#281; szefowej ale pupilek tak ni&#261; zamota&#322;a, ze wszystko obr&#243;ci&#322;o si&#281; dodatkowo na niekorzy&#347;c tych pozosta&#322;ych pracownic. Pani pupilkowa powiedzia&#322;a swojej szefowej, ze tamte s&#261; po prostu zazdrosne o ich znajomo&#347;c i staraj&#261; si&#281; j&#261; wygry&#378;c wymy&#347;laj&#261;c jakie&#347; niestworzone historie. Szefowa podobno kilka razy by&#322;a ca&#322;y dzien z nimi ,aby sprawdzic, ale wtedy pupilek zachowuje si&#281; wr&#281;cz idealnie.<br />
No i co w takiej sytuacji zrobic. Z pracy nie chc&#261; rezygnowac, bo:<br />
primo - nie maj&#261; czasu na szukanie nowej(potrzebna kasa, a tam w miar&#281; dobrze p&#322;ac&#261;)<br />
secundo - nie chc&#261; uciekac i poddawac si&#281;]]></description>
		<pubDate>Sat, 07 Jun 2008 14:59:27 +0000</pubDate>
		<guid>http://www.psychocafe.pl/topic/260-pupilek-szefowej/</guid>
	</item>
	<item>
		<title><![CDATA[W&#347;cibska i nadwra&#380;liwa ciotka]]></title>
		<link>http://www.psychocafe.pl/topic/259-wcibska-i-nadwraliwa-ciotka/</link>
		<description><![CDATA[Co mo&#380;na powiedziec ciotce, kt&#243;ra jest jednocze&#347;nie skrajnie wra&#380;liwa(gdy jest odtr&#261;cona to beczy), ale te&#380; jest strasznie w&#347;cibska? Wszystko chcia&#322;aby wiedziec i potrafi dra&#380;yc temat w niesko&#324;czono&#347;c. Jak si&#281; jej powie, &#380;e to s&#261; raczej prywatne sprawy to nie nalega dalej ale zamyka si&#281; w sobie i p&#322;acze. Zawsze po takiej akcji cz&#322;owiek ust&#281;puje(no bo ile mo&#380;na patrzec na czyje&#347; &#322;zy, tym bardziej, &#380;e to naprawd&#281; uczynna osoba, uczuciowa i bardzo rodzinna), ko&#322;o si&#281; zamyka i zaczyna si&#281; jazda od nowa.]]></description>
		<pubDate>Sat, 07 Jun 2008 14:42:54 +0000</pubDate>
		<guid>http://www.psychocafe.pl/topic/259-wcibska-i-nadwraliwa-ciotka/</guid>
	</item>
	<item>
		<title>Egoizm</title>
		<link>http://www.psychocafe.pl/topic/256-egoizm/</link>
		<description><![CDATA[Tak sobie dumam, &#380;e super jest by&#263; takim skrajnym egoist&#261;. &#346;wiat jest prosty, idealnie czarno-bia&#322;y: wszyscy ci, kt&#243;rzy bez s&#322;owa spe&#322;niaj&#261; twoje &#380;&#261;dania, s&#261; dobrzy, ci, kt&#243;rzy nie skacz&#261;, jak im zagrasz - &#378;li. Nie istniej&#261; w&#261;tpliwo&#347;ci, dylematy, &#347;cie&#380;ka jest prosta, nie masz szans si&#281; pogubi&#263;. Przyk&#322;ad: kto&#347; prosi ci&#281; o co&#347;, ale jeste&#347; zaj&#281;ty, wi&#281;c m&#243;wisz: zaraz, tylko sko&#324;cz&#281;. To oczywiste, &#380;e twoja praca jest wa&#380;niejsza. I na odwr&#243;t: ty prosisz kogo&#347; o zrobienie czego&#347;, on m&#243;wi: za chwil&#281;, mam zaj&#281;cie. To oczywiste, &#380;e trzeba na niego naskoczy&#263;, przecie&#380; ty jeste&#347; najwa&#380;niejszy. A je&#347;li wypomni ci, &#380;e przecie&#380; w odwrotnej sytuacji zachowa&#322;e&#347; si&#281; tak samo, wyba&#322;uszasz oczy. Jak tak samo? Oczywi&#347;cie, &#380;e nie tak samo. Nie masz &#380;adnych w&#261;tpliwo&#347;ci, nie musisz przeprasza&#263;, nawet do g&#322;owy ci to nie przyjdzie. Bo po co.<br />
<br />
Jak my&#347;licie, czy z takim egoist&#261; mo&#380;na co&#347; zrobi&#263;? Czy da si&#281; go zmieni&#263;, naprawi&#263;, je&#347;li dla niego wszystko jest super i nie ma &#380;adnej potrzeby zmieniania czegokolwiek?]]></description>
		<pubDate>Sat, 07 Jun 2008 07:53:48 +0000</pubDate>
		<guid>http://www.psychocafe.pl/topic/256-egoizm/</guid>
	</item>
	<item>
		<title>Szczerosc</title>
		<link>http://www.psychocafe.pl/topic/250-szczerosc/</link>
		<description><![CDATA[No wlasnie....tak czesto sie slyszy i chyba kazdy sie zgodzi,ze szczerosc jest wazna w relacjach miedzyludzkich ale czy zawsze ma pozytywne dzialanie i czy czasami nie przynosi wiecej szkody niz pozytku?<br />
Czy byc szczerym tzn. za wszelka cene?...ja mam czasami watpliwosci a Wy?]]></description>
		<pubDate>Thu, 05 Jun 2008 08:06:21 +0000</pubDate>
		<guid>http://www.psychocafe.pl/topic/250-szczerosc/</guid>
	</item>
	<item>
		<title><![CDATA[Przyja&#378;&#324;]]></title>
		<link>http://www.psychocafe.pl/topic/249-przyja/</link>
		<description><![CDATA[Czym dla Was jest przyja&#378;&#324;, bo ostatnio straci&#322;am resztki wiary w sw&#243;j rozum i chyba jak zwykle odmiennie co&#347; postrzegam ni&#380; reszta spo&#322;ecze&#324;stwa?  <img src='http://www.psychocafe.pl/public/style_emoticons/default/mellow.gif' class='bbc_emoticon' alt=':&#322;agodny:' /> <br />
Czy jeste&#347;cie w stanie dla przyjaciela zrobic wszystko?]]></description>
		<pubDate>Thu, 05 Jun 2008 07:39:16 +0000</pubDate>
		<guid>http://www.psychocafe.pl/topic/249-przyja/</guid>
	</item>
	<item>
		<title><![CDATA[Mi&#322;o&#347;&#263; nie zrealizowana...]]></title>
		<link>http://www.psychocafe.pl/topic/246-mio-nie-zrealizowana/</link>
		<description><![CDATA[Czy zdarzy&#322;o Wam si&#281; pokocha&#263; kogo&#347; innego podczas trwania zwi&#261;zku. Platoniczne uczucie lub bardziej zrealizowane, ale nie niedotykaj&#261;ce p&#322;aszczyzny fizycznej. Czy to ju&#380; zdrada. No w&#322;a&#347;nie kiedy zaczyna sie zdrada?]]></description>
		<pubDate>Tue, 03 Jun 2008 19:44:57 +0000</pubDate>
		<guid>http://www.psychocafe.pl/topic/246-mio-nie-zrealizowana/</guid>
	</item>
	<item>
		<title><![CDATA[Osobista definicja mi&#322;o&#347;ci]]></title>
		<link>http://www.psychocafe.pl/topic/233-osobista-definicja-mioci/</link>
		<description><![CDATA[Czym jest dla Was mi&#322;o&#347;c?<br />
Czy te&#380; potraficie sami dawac w mi&#322;o&#347;ci to, czego oczekujecie od drugiej strony? Nie chodzi mi tu tylko i wy&#322;&#261;cznie o zwi&#261;zki damsko - m&#281;skie, ale tak&#380;e pomi&#281;dzy rodzicem, a dzieckiem?<br />
Przyk&#322;adowo : chc&#261;c, aby rodzice Was przytulili, lub powiedzieli jak bardzo  Was kochaj&#261;(zak&#322;adaj&#261;c, &#380;e do tej pory nie byli wylewni) jeste&#347;cie w stanie np. pierwsi taki ruch wykonac wzgl&#281;dem nich skoro sami tego samego oczekujecie?]]></description>
		<pubDate>Mon, 02 Jun 2008 08:48:04 +0000</pubDate>
		<guid>http://www.psychocafe.pl/topic/233-osobista-definicja-mioci/</guid>
	</item>
	<item>
		<title><![CDATA[&#346;wiadome utrudnianie &#380;ycia]]></title>
		<link>http://www.psychocafe.pl/topic/232-wiadome-utrudnianie-ycia/</link>
		<description><![CDATA[Dlaczego ludzie lubi&#261; utrudniac sobie &#380;ycie poprzez stwarzanie nowych problem&#243;w(cz&#281;sto z niczego lub z jakiego&#347; bana&#322;u) lub wyolbrzymianie problem&#243;w ju&#380; istniej&#261;cych?]]></description>
		<pubDate>Mon, 02 Jun 2008 08:39:47 +0000</pubDate>
		<guid>http://www.psychocafe.pl/topic/232-wiadome-utrudnianie-ycia/</guid>
	</item>
	<item>
		<title><![CDATA[To co si&#281; w nas dzieje....]]></title>
		<link>http://www.psychocafe.pl/topic/190-to-co-si-w-nas-dzieje/</link>
		<description><![CDATA[Jak zauwa&#380;acie i definiujecie to co si&#281; z wami dzieje wewn&#261;trz?<br />
I jaki jest cel zwracania na to uwagi?  <img src='http://www.psychocafe.pl/public/style_emoticons/default/ani11.gif' class='bbc_emoticon' alt=':ubolewanie:' />]]></description>
		<pubDate>Sat, 24 May 2008 14:56:03 +0000</pubDate>
		<guid>http://www.psychocafe.pl/topic/190-to-co-si-w-nas-dzieje/</guid>
	</item>
	<item>
		<title><![CDATA[Czym jest &#380;ycie?]]></title>
		<link>http://www.psychocafe.pl/topic/185-czym-jest-ycie/</link>
		<description><![CDATA[Opiszcie czym dla Was jest Wasze &#380;ycie? Jak je postrzegacie, jak czujecie? <img src='http://www.psychocafe.pl/public/style_emoticons/default/smile.gif' class='bbc_emoticon' alt=':)' /><br />
<br />
Dla mnie &#380;ycie to jaka&#347; pomy&#322;ka. W og&#243;le nie pasuj&#281; tutaj do tej planety  <img src='http://www.psychocafe.pl/public/style_emoticons/default/biggrin_mini2.gif' class='bbc_emoticon' alt=':szczerzaczek2:' />]]></description>
		<pubDate>Sat, 24 May 2008 13:11:17 +0000</pubDate>
		<guid>http://www.psychocafe.pl/topic/185-czym-jest-ycie/</guid>
	</item>
	<item>
		<title><![CDATA[Czy &#380;ycie ma sens?]]></title>
		<link>http://www.psychocafe.pl/topic/184-czy-ycie-ma-sens/</link>
		<description><![CDATA[Skoro i tak umrzemy to warto jako&#347; specjalnie si&#281; starac w tym &#380;yciu (pomijaj&#261;c wszystkie kwestie dotycz&#261;ce dzieci)? Chodzi raczej o to co robimy dla siebie.]]></description>
		<pubDate>Sat, 24 May 2008 12:42:17 +0000</pubDate>
		<guid>http://www.psychocafe.pl/topic/184-czy-ycie-ma-sens/</guid>
	</item>
	<item>
		<title><![CDATA[T&#322;umienie emocji]]></title>
		<link>http://www.psychocafe.pl/topic/172-tumienie-emocji/</link>
		<description><![CDATA[Witam,<br />
<br />
Mo&#380;e nale&#380;ycie do dobrze wychowanych dzieci, kt&#243;re zawsze &#380;y&#322;y bez okazywania "negatywnych" emocji?<br />
.....nauczone przez &#347;rodowisko skrz&#281;tnie to ukrywa&#322;y. Gdzie&#347; te emocje "negatywne" musia&#322;y si&#281; kumulowa&#263;  T&#322;umienie emocji "negatywnych" to wyuczona sprawa ale dolegliwo&#347;ci p&#322;yn&#261;ce z nich to efekt tego wyuczenia. Mo&#380;e przyczyn&#261; takiego zachowania by&#322;a ch&#281;&#263; akceptacji przez rodzic&#243;w, zas&#322;u&#380;enia na miano dobrego dziecka, cz&#322;owieka itd.<br />
<br />
Czy t&#322;umisz emocje?<br />
Co si&#281; dzieje w Twoim ciele fizycznym gdy to robisz?<br />
<br />
Zapraszam do dyskusji.......]]></description>
		<pubDate>Fri, 23 May 2008 06:22:12 +0000</pubDate>
		<guid>http://www.psychocafe.pl/topic/172-tumienie-emocji/</guid>
	</item>
	<item>
		<title><![CDATA[&gt;Poznawanie siebie i &#380;ycia]]></title>
		<link>http://www.psychocafe.pl/topic/127-poznawanie-siebie-i-ycia/</link>
		<description><![CDATA[Ot&#243;&#380; proponuj&#281; temat g&#322;&#281;boki jak R&#243;w Maria&#324;ski <img src='http://www.psychocafe.pl/public/style_emoticons/default/smile.gif' class='bbc_emoticon' alt=':)' /><br />
<br />
Na pewno nie jednej osobie pomog&#261; wasze do&#347;wiadczenia w stawaniu si&#281; doros&#322;ymi. Inaczej m&#243;wi&#261;c w byciu &#347;wiadomym siebie i &#380;ycia w kt&#243;rym &#380;yjemy.<br />
<br />
Za&#322;&#243;&#380;my hipotetycznie &#380;e macie dziecko kt&#243;re my&#347;li jak doros&#322;a osoba ale brak jej zupe&#322;nie do&#347;wiadcze&#324; w &#380;yciu, sytuacjach - jak nauczycie go sztuki &#380;ycia?... Rozwijajmy posty przyk&#322;adami... mog&#261; by&#263; nawet d&#322;ugo&#347;ci A4.<br />
<br />
<br />
Potraktujmy ten w&#261;tek jako zabaw&#281; na serio <img src='http://www.psychocafe.pl/public/style_emoticons/default/smile.gif' class='bbc_emoticon' alt=':)' />]]></description>
		<pubDate>Fri, 16 May 2008 22:12:20 +0000</pubDate>
		<guid>http://www.psychocafe.pl/topic/127-poznawanie-siebie-i-ycia/</guid>
	</item>
	<item>
		<title>Jak postrzegacie ludzi bezdomnych?</title>
		<link>http://www.psychocafe.pl/topic/111-jak-postrzegacie-ludzi-bezdomnych/</link>
		<description><![CDATA[Czy osoby bezdomne  grzebi&#261;ce w &#347;mietnikach, koczuj&#261;ce na dworcach budz&#261; w Was obrzydzenie, niech&#281;c ?]]></description>
		<pubDate>Fri, 16 May 2008 11:14:34 +0000</pubDate>
		<guid>http://www.psychocafe.pl/topic/111-jak-postrzegacie-ludzi-bezdomnych/</guid>
	</item>
	<item>
		<title>Opanowanie emocji</title>
		<link>http://www.psychocafe.pl/topic/91-opanowanie-emocji/</link>
		<description><![CDATA[Witam,<br />
<br />
Uczy&#322;am si&#281; opanowywania emocji ca&#322;e lata a&#380; w ko&#324;cu zobaczy&#322;am, &#380;e one s&#261; cicho jak ja wiem co mam zrobi&#263; i robi&#281; w &#380;yciu.<br />
Od czego wszystko si&#281; zacz&#281;&#322;o od odkrycia jak sie one nazywaj&#261; i co jest ich zadaniem oraz jak si&#281; zachowuj&#261;. Potem nauczy&#322;am si&#281; je kontrolowa&#263; a jak i to ju&#380; umia&#322;am to przysz&#322;o panowanie nad emocjami a teraz ju&#380; nimi zarz&#261;dzam.<br />
<br />
Zacznijmy od nazywania.<br />
Co to jest emocja?   ......podaj swoje poj&#281;cie, definicj&#281;.<br />
<br />
Zapraszam...]]></description>
		<pubDate>Mon, 12 May 2008 10:31:46 +0000</pubDate>
		<guid>http://www.psychocafe.pl/topic/91-opanowanie-emocji/</guid>
	</item>
	<item>
		<title><![CDATA[Czy jest co&#347; czego szukasz w &#380;yciu?]]></title>
		<link>http://www.psychocafe.pl/topic/88-czy-jest-co-czego-szukasz-w-yciu/</link>
		<description><![CDATA[Witam,<br />
<br />
Kiedy&#347; szuka&#322;am mi&#322;o&#347;ci i znalaz&#322;am j&#261;. Musia&#322;am si&#281; wszystkiego nauczy&#263; co trzeba by&#322;o by j&#261; znale&#380;&#263; i odszuka&#263;  oraz odnale&#378;&#263;. <br />
Teraz te&#380; co&#347;, czego&#347; szukam i ciekawe czy to znajd&#281;? <br />
Wierz&#281;, &#380;e tak.<br />
<br />
Czy jest co&#347; czego szukasz w &#380;yciu?]]></description>
		<pubDate>Sun, 11 May 2008 07:34:10 +0000</pubDate>
		<guid>http://www.psychocafe.pl/topic/88-czy-jest-co-czego-szukasz-w-yciu/</guid>
	</item>
	<item>
		<title><![CDATA[Z &#380;ycia wzi&#281;te...]]></title>
		<link>http://www.psychocafe.pl/topic/50-z-ycia-wzite/</link>
		<description><![CDATA[Wczoraj pochodzi&#322;em troch&#281; po ulicach naszego pi&#281;knego miasteczka i doszed&#322;em do wniosku &#380;e na ulicach co raz wi&#281;cej przepi&#281;knych kobiet..., jak sobie poradzi&#263; z za&#380;enowaniem, onie&#347;mieleniem, zawstydzeniem.... hm nawet nie wiedzia&#322;em &#380;e mog&#281; co&#347; takiego czu&#263; <img src='http://www.psychocafe.pl/public/style_emoticons/default/smile.gif' class='bbc_emoticon' alt=':)' />]]></description>
		<pubDate>Fri, 09 May 2008 08:22:43 +0000</pubDate>
		<guid>http://www.psychocafe.pl/topic/50-z-ycia-wzite/</guid>
	</item>
	<item>
		<title><![CDATA[Czy mi&#322;o&#347;&#263; istnieje?]]></title>
		<link>http://www.psychocafe.pl/topic/37-czy-mio-istnieje/</link>
		<description><![CDATA[hejka:)<br />
Czy wierzycie w mi&#322;o&#347;&#263;, ale tak&#261; do grobowej deski? Co to w og&#243;le jest mi&#322;o&#347;&#263;? Czy istnieje prawdziwa mi&#322;o&#347;&#263;?<br />
taaak mi&#322;o&#347;&#263; to pi&#281;kne uczucie, ale je&#347;li decydujemy si&#281; kocha&#263;, musimy wiedzie&#263;, &#380;e do naszego &#380;ycia wkroczy tak&#380;e cierpienie....]]></description>
		<pubDate>Thu, 08 May 2008 13:53:37 +0000</pubDate>
		<guid>http://www.psychocafe.pl/topic/37-czy-mio-istnieje/</guid>
	</item>
</channel>
</rss>
